piątek, 30 listopada 2012

9. "Łaska utracona" Bree Despain

Łaska utracona - Bree Despain;
Galeria Książki; 2011


To już kolejny raz, kiedy spotykamy się z życiem pewnej dziewczyny, córki pastora, opisanym w drugim tomie serii Bree Despain. Jak możemy wnioskować z tytułu bohaterka będzie walczyła ze swoim wewnętrznym wilkiem, aby mu nie ulec. Co czeka jeszcze Grace Divine?

'Czułam, że kocham cię tak bardzo, że jestem w stanie poświęcić dla ciebie wszystko'

Grace była jedyną osobą, która mogła wyleczyć Daniela z klątwy wilkołactwa. Wiedziała przy tym, że skazuje samą siebie na ten sam los. Jednak nic nie mogło jej powstrzymać, ponieważ kochała tak mocno, że poświęciła się dla ukochanego. Teraz po dziesięciu miesiącach Grace trenuje ze swoim chłopakiem, tak aby wilk nie miał wpływu na jej życie. Pragnie ponadto zostać Niebiańskim Ogarem i uratować brata, który nieoczekiwanie dzwoni do siostry ostrzegając ją.

'Nigdy nie trać czujności'

Bohaterka nie wie co o tym myśleć. Jude mógł być przecież pod wpływem wilka, a jego słowa mogły być kpiną, kłamstwem. Ale w głębi duszy czuje, że to była prośba o pomoc i za wszelką cenę musi go odnaleźć. Jej brat może nie być już jednak tym samym człowiekiem, jakiego pamięta. Sytuacji nie poprawia fakt, że Daniel staje się dziwnie tajemniczy i przestaje trenować z Grace. Dziewczyna nie mając w nim wsparcia poznaje Nathana Talbota, który obiecuje, że pomoże pomoże jej w odnalezieniu brata.

'Wilk stara się zniszczyć miłość, wygnać ją z twego serca, chce, byś zniszczyła wszystko co kochasz'

Talbot wydaje się być taki jak Grace- osobą, która nie uległa jeszcze wilkowi. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z nim i stają się sobie coraz bliżsi. Nie zapomina jednak o Danielu, który coraz częściej ją okłamuje i ukrywa przed nią prawdę. Talbot uczy ją natomiast sztuk walki i przygotowuje do spotkania z Królami Cienia, gdzie podobno znajduje się Jude. Grace widzi, że lepiej radzi sobie ze swoimi mocami, a sposoby uczenia Talbota są  bardziej skuteczne, choć inne niż jej chłopaka. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jest to zła droga i jak wielką kontrolę ma nad nią wilk, który coraz częściej do niej przemawia. Czy jest już dla niej za późno?


Kolejna część Dziedzictwa mroku jak najbardziej zasługuje na pozytywną recenzję. Akcja skupia się tutaj głównie na odnalezieniu Juda, który opuścił rodzinę po tym ja zamienił się pierwszy raz w wilka. Sytuacja w domu Grace też nie układa się ciekawie, ponieważ jej mama popadła w depresję, a  tata szuka syna po całym kraju przez co nie ma go ciągle w domu. Widać tutaj jak delikatna jest to sprawa. Dodatkowo ludzie są spostrzegawczy i wyjątkowo okrutni.

Miłość Grace i Daniela jest taka czysta i niewinna. Ufają sobie bezwarunkowo, wiedzą, że zrobiliby dla siebie wszystko. Zostało to tak wykreowane, żeby skontrastować jakie wilk podsycał u Grace uczucia. Były to zazdrość, złość, gniew, nieufność. To wszystko było tak odmienne od tego prawdziwego uczucia. Przez chwilę bohaterka wydawała mi się aż zbytnio dobra, wyidealizowana i nierealna. Bo chyba każdy doświadczył kiedyś niejednokrotnie tych 'złych' emocji, jednak uważam to za coś normalnego, coś co sprawia, że jesteśmy kim jesteśmy, to kształtuje naszą osobowość. Nie spotkałam jeszcze takiej 'świętej' osoby jak przedstawiona tutaj Grace.  Może autorka chciała pokazać w ten sposób, że każdy z nas zmaga się ze swoim wewnętrznym wilkiem. Mogłoby tak być, jakby się zastanowić, taka możliwość jakoś do mnie przemawia. Tym bardziej, że mogę mieć w sobie jakiegoś wilka :)

W Łasce utraconej znajdziemy historię wielkiej miłości, która 'pogubiła' się po drodze i zamieszkały w niej brak zaufania i niepewność. Oprócz tego do akcji zostały wprowadzone nowe postacie, takie jak Gelale i Akhowie, przenosząć nas w ten sposób do tego mrocznego świata z książki. Przykładem nowego bohatera  może tu być Talbot, z którym do końca nie jest wiadomo jaką rolę odegra. No i zakończenie właśnie! Nie czegoś takiego się spodziewałam. Kiedy akcja rozwijała się jak dla mnie dosyć spokojnie, nagle nastąpiła tak wielka zmiana! To niewiarygodne, że wszystko działo się tak szybko i dynamicznie. Przez język autorki czułam się jakbym tam była i wszystko widziała, przeżywała. W pewnych momentach miałam łzy w oczach, ale nie zdążyłam się wypłakać, bo już działo się coś nowego. Dochodząc do ostatniej kartki musiałam się upewnić czy to naprawdę koniec. Nie mogłam usiedzieć w miejscu. Jak to się mogło skończyć w takim momencie?!

Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Moja ocena jest bardzo podobna do pierwszej części, ale odejmuję jej pół punktu przez to, że było tutaj tak mało Daniela :) Więcej uwagi zostało skupionej na Talbocie. Chociaż on też jest ciekawą postacią to nie jest jednak moją ulubioną.  Ale i tak uwielbiam tę serię. Moja ocena 8.5/10  

piątek, 23 listopada 2012

8. "Bogini oceanu" P.C. Cast

 Bogini oceanu - P.C.Cast;
Książnica; 2011


Powieść Bogini oceanu otwiera cykl Wezwanie bogini. P.C. Cast prezentuje w nim swoją interpretację mitów czy legend. Tym razem przenosimy się do średniowiecznej Walii, w której obserwujemy życie kobiety współczesnej w epoce kojarzonej z zacofaniem i nieprzyjaznej wszelkiej magii.

'Pragnę magii w swoim życiu'

Christin Canady, przez większość ludzi zwana CC, jest panią sierżant amerykańskich sił powietrznych. I chociaż boi się latać angażuje się w swoją pracę i lubi ją, zwłaszcza kiedy nie musi się wznosić wysoko w powietrze. W swoje dwudzieste piąte urodziny dochodzi do wniosku, że jej życie jest bardzo monotonne, nudne i bezbarwne, a ona sama jest bardzo samotna. Spędza bowiem swoją rocznicę urodzin zupełnie sama, dostając życzenia tylko od swoich rodziców. Chce to zmienić. Wypowiada życzenie do bogini Gai, nie mając wielkiej nadziei aby się spełniło. Jednak już następnego dnia zauważa, że coś się zmieniło.

'Łatwiej jest kontrolować ludzi, którym brakuje nadziei'

Samolot CC rozbił się nad oceanem, a ona sama została wciągnięta pod wodę. Myślała, że to już koniec, gdy nagle niezwykle piękna istota zaoferowała jej pomoc. Bohaterka zgodziła się bez wahania. Budząc się zauważa, że ma ciało przepięknej blondwłosej syreny Undine, która ją uratowała. Już na samym początku musi uciekać przed jej przyrodnim bratem i dzięki swojej 'matce', bogini ziemi Gai, przyjmuje ludzką postać. Odczuwa jednak bolesną tęsknotę do wody i co trzecią noc zamienia się w syrenę. Znaleziona na brzegu przez rycerza Andrasa udaje księżniczkę, która straciła pamięć. Jej celem jest znalezienie prawdziwej miłości na lądzie. Z czasem jednak, kiedy poznaje podwodny świat i przystojnego trytona Dylana jej plan obraca się o 180 stopni.

'O prawdziwej miłości można mówić tylko wtedy, gdy dwie dusze łączą się w jedno'

CC jest szczęśliwa w wodzie przy boku swojego ukochanego. Przy nim czuje się bezpieczna i piękna. On natomiast nie zwraca uwagi tylko na ciało Undine, z którą bawił się w dzieciństwie, ale na charakter i osobowość Christine. W oceanie nie jest jednak bezpieczna. Ściga ją brat, który chce ją posiąść. Ponadto Andras ma co do niej wielkie plany a władzę nad jego umysłem zaczyna przejmować Sarpedon. Czy CC w końcu odnajdzie szczęście i spędzi całe życie z Dylanem?


Okładka książki jest piękna, nie sposób jej się oprzeć. Czytając opis powieści możemy się natknąć na notkę od samej autorki. Przedstawia nam ona całą serię podkreślając, że są to jej ulubione książki. Bardzo ucieszył mnie fakt, że każdy tom będzie opowiadał o czymś innym. W Bogini oceanu P.C.Cast przedstawiła swoją interpretację mitu o syrenie Undine. Moim zdaniem spisała się świetnie. CC jest silną i samodzielną kobietą, która w magiczny sposób przenosi się do roku 1014, gdzie przejaw jakiejkolwiek inteligencji, zwłaszcza u przedstawicielek płci pięknej, mógł być uważany za stosowanie czarów, co karano śmiercią. Bohaterka musi się dostosować do obowiązujących zasad, co dla niej może się wydawać bardzo trudne. Jako pani sierżant przez lata musiała sobie zapracować na szacunek ze strony mężczyzn, którzy przeważali w jej pracy. Teraz natomiast musi się przed nimi uniżyć.

Jest to konkretny romans, co oznacza, że znajdą się tu sceny dosyć intymne. Poprzez tak dokładne opisy czasami zastanawiałam się skąd autorka wzięła takie pomysły :). Nie ulega wątpliwości, że CC i Dylan kochają się miłością prawdziwą, ale ich szczęście nie wszystkim jest na rękę. Powieść dzieli się na części. Kiedy przeczytałam do końca część drugą nie wiedziałam czy mam płakać ze smutku, frustracji czy dlatego, że to już koniec. Ale przewracając stronę zauważyłam, że jest tam jeszcze trzecia część, co mnie bardzo ucieszyło, chociaż jest bardzo krótka. Historia zostaje tam tak pięknie zakończona i tak nieoczekiwanie, że tragedia bohaterów nie była już taką tragedią.

Powieść czyta się z wypiekami na twarzy. Styl pisania autorki jest prosty i przyjemny a czas spędzony z książką mija bardzo szybko. W książce nie zostały zastosowane archaizmy typowe dla średniowiecza za co jestem bardzo wdzięczna. Jednak brakowało mi tu czegoś przez co poczułabym się jak w tej epoce. Nie było to dla mnie wiarygodne. Ale historia miłosna to wszystko nadrobiła. W Ameryce zostały już wydane kolejne tomy więc teraz pozostaje tylko czekać na tłumaczenie.
Oceniam na 9/10

piątek, 16 listopada 2012

7. "Mroczny sekret" Libba Bray

Mroczny sekret - Libba Bray;
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2009


Jako mała dziewczynka zawsze marzyłam, żeby znaleźć się w czasach, w których mogłabym nosić długie piękne suknie, wyglądać jak księżniczka. Do przeczytania pierwszej części z cyklu Magiczny krąg zachęciła mnie koleżanka. Przez Mroczny sekret, bo o nim mowa, dowiedziałam się, że moje dziecięce marzenia nie były do końca przemyślane.



'Każde zakończenie stanowi początek czegoś nowego'

Gemma Doyle jest szesnastoletnią dziewczyną zafascynowaną życiem w Anglii opisywanym w listach od swojej babci. I mimo że marzy, żeby się tam uczyć, utknęła w Indiach, a mama nie zgadza się na jej wyjazd. Wkrótce po jednej z coraz częstszych kłótni Gemmę spotyka prawdziwe nieszczęście. Do tego czuje się winna tego wszystkiego. Teraz, kiedy została wysłana do szkoły w Spence i dostała to co chciała, czuje  się bardzo nieszczęśliwa i chciałaby jakoś cofnąć czas, aby naprawić swój błąd. W nowej szkole jej planem jest przetrwać nie rzucając się zbytnio w oczy. Jednak jako nowej uczennicy nie może się to udać.

'Nie da się nigdy nikogo poznać do końca'

Gemma próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji, a przy okazji poznać jakieś koleżanki. I choć początkowo jest to bardzo trudne z czasem połączył ją wspólny sekret z najbardziej wpływowymi dziewczynami w Spence. Bohaterka miewa wizje. Nie wie nawet co się z nią dzieje. Ma jednak naszyjnik swojej mamy i tajemniczy dziennik pewnej Mary Dowd. Opisane jest w nim jak razem ze swoją przyjaciółką Sarą podróżują do międzyświata. Historia nie ma jednak dobrego zakończenia. Dziennik Mary ma pomóc poznać Gemmie kim jest. W końcu udaje się jej dostać do międzyświata, w którym wszystko jest możliwe i wszystko jest cudowne. Bohaterka nie jest tam sama, zabiera ze sobą przyjaciółki, przez co nawiązuje się między nimi szczególna więź.

'Takie właśnie jest życie - jedno wielkie kłamstwo'

W międzyświecie Gemma spotyka swoją mamę, która pomaga jej pojąć niektóre rzeczy. Bohaterka jednak dostała ostrzeżenie od Kartika- młodzieńca, który jest wysłannikiem Rokshany. Według nich to co robi może być niebezpieczne i powinna natychmiast przestać. Mimo to Gemma uważa, że jest ona osobą, która może być ostatnią częścią układanki. Popiera ją przy tym mama, która zdaje się bardzo dużo wiedzieć o magii i międzyświecie. Kiedy bohaterka dowiaduje się prawdy jest kompletnie zagubiona. Czego dowiedziała się Gemma? Co ukrywa przed nią mama? I czy droga, którą wybrała jest słuszna?

Mroczny sekret jest świetną książką opisującą życie dziewczyn w epoce wiktoriańskiej. Autorka skupia się szczególnie na tym, pokazując z czym zmagały się kobiety w tamtym okresie. Nie jest to jednak nudne. Zostaje w to wpleciona historia, tajemnicza przygoda, przez co powieść jest niezwykle interesująca. A bohaterki nie miały tak łatwego życia. W Spence były wychowywane na prawdziwe damy. Powinny być ciche, spokojne, pracowite, zdolne, odpowiedzialne i pilnujące dobrej reputacji swojego męża, który zazwyczaj nie jest ich wielką miłością. Gemma natomiast nie tak wyobraża sobie swoje dalsze życie. Jest ona uparta, pyskata i różni się od swoich rówieśniczek. Bohaterka poznaje Felicity - najpopularniejszą dziewczynę w szkole i jej świtę. Nie jest to pełna zażyłości przyjaźń. Można nawet powiedzieć, że początkowo były one wrogami. Ale połączył je wspólny sekret i wszystko się zmieniło. Z czasem możemy poznać jakie bohaterki są naprawdę i co ukrywają za maską damy, którą mają się stać. Mają marzenia, wiarę, pragnienia, które nie mogą się spełnić. Dama nie może przecież zbyt dużo myśleć, być samodzielna i dokonywać własnych decyzji.

Gemma jest bardzo interesującą osobą. Niejednokrotnie uśmiałam się z jej odzywek. A jej nieme wtrącenia w myślach zanim coś powie lub w trakcie rozmowy są znakomite. Widać, że jeżeli coś będzie chciała, w końcu to osiągnie. Nie jest jednak przy tym rozpuszczona a raczej odważna i ambitna. Nie jest piękna, a przynajmniej się za taką nie uważa. Ma rude włosy i bardzo zielone oczy, takie jak jej mamy. Powieść jest pisana w pierwszej osobie więc poznajemy jej sposób widzenia świata. Gemma dowiaduje się o co chodzi w życiu, dorosłości, a jej przemyślenia są bardzo dojrzałe, stąd tak wiele pięknych i mądrych cytatów. Zabawne były jej myśli o przyjaźni, w tym sensie, że całkowicie popieram je obawy i zachowania. Była mi przez to bardzo bliska. Bohaterkę obserwuje Kartik, który pilnuje czy jest posłuszna. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że chce by chłopak ją lubił. Nie wie dlaczego, po prostu tak jest. Ale ich znajomość nie jest taka łatwa i prosta. Pod koniec powieści coś dzieje się między nimi, ale wątek miłosny nie jest jeszcze rozwinięty, co sprawia, że chcę przeczytać co będzie dalej i czy będą razem.

Mroczny sekret jest świetna książką, która powinna się spodobać tym, którzy szukają czegoś odróżniającego się od innych pozycji. Nie ma tu jakiś nadprzyrodzonych istot, jest natomiast magia. Powieść gotycka umieszczona w XIX wieku w Anglii w czasach epoki wiktoriańskiej to coś nowego i jak dla mnie niezwykłego i zachęcającego. Przez dokładne opisy codziennego życia bohaterek czułam się jakbym się przeniosła do tej epoki.
Oceniam na 8.5/10

środa, 14 listopada 2012

6. "Zdradzona" P.C. Cast+ Kristin Cast

Zdradzona - P.C. Cast+ Kristin Cast;
Książnica; 2010


Mimo że w Naznaczonej nie działo się wiele, postanowiłam przeczytać dalej serię Dom Nocy. Zaciekawiła mnie historia i pomysł. Do tego jest już wydane mnóstwo części, więc coś w końcu dziać się w nich musi. Bez mniejszego wahania wzięłam się za czytanie Zdradzonej.




'Żywioły mogą równie dobrze odnawiać, jak i niszczyć'

Po nieszczęsnej nocy podczas obchodów święta Samhain, kiedy okazało się jak kiepską liderką Cór Ciemności jest Afrodyta, to Zoey zostaje przewodniczącą grupy. Nikogo to nie dziwi. Bohaterka bowiem kontaktuje ze wszystkimi pięcioma żywiołami, a jej znak znacznie różni się od pozostałych. Od tamtej chwili szkoli się ona na wyższą kapłankę, przez co jest odpowiedzialna za wiele rzeczy. Pragnie zmienić zasady panujące w Córach Ciemności. Będąc dopiero na trzecim formatowaniu jest to dla niej bardzo ważne, nie ma jeszcze doświadczenia a w szkole przebywa niecały miesiąc. Na szczęście pomagają jej przyjaciele.

'Śmierć zawsze wydaje się bez sensu, kiedy zdarza się młodym'

Tymczasem dochodzi do tajemniczych morderstw. Dwoje znajomych Zoey ze starej szkoły zostaje okrutnie zabitych. Przez to, że na ich ciałach znajdują się rany szarpane, w dodatku zostali znalezieni niedaleko Domu Nocy, wszystkie tropy prowadzą właśnie tam. Zoey nie może znaleźć powiązania między nią a śmiercią chłopaków, znała ich tylko z widzenia. Wydaje się, że nikt ze szkoły nie mógł tego zrobić. Bohaterka ma jednak przeczucia, że niedługo może stać się coś strasznego.

'Noc nie skryje twoich szkarłatnych marzeń'

Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że Zoey skojarzyła się ze swoim prawie byłym chłopakiem Heathem. A jest to już pewne, kiedy znowu pije jego krew. Dziewczyna nie może sobie poradzić ze swoim pożądaniem. Wyprzedza swoich rówieśników w tych sprawach. Jest dopiero na trzecim formatowaniu a o żądzy krwi mówi się na szóstym, ostatnim. Bohaterka pragnie krwi Heatha, ma już jednak chłopaka i zdaje sobie sprawę, że to nie jest w porządku wobec niego. Erik wyjechał na konkurs szekspirowski, a w tym czasie w życiu Zoey pojawiła się kolejna osoba. Tym razem jest to dorosły wampir, do tego nauczyciel. Dziewczyna nie wie już co myśleć i czuć. Wkrótce okazuje się, że Heath zostaje porwany i tylko Zoey może go uratować.

Czytając książkę przez cały czas zastanawiałam się dlaczego Zoey została zdradzona i kto to zrobił. Teraz już wiem kto, nie wiem jednak dlaczego. Kiedy doszłam do tego momentu nie mogłam w to uwierzyć. Na pewno nie podejrzewałabym jej! Ma ona związek z 'duchami' zmarłych adeptów, o których w tym tomie jest znacznie więcej. Co oznacza, że akcja rozwija się. Jestem z tego faktu zadowolona, bo wiem, że będzie o czym czytać, a historia coraz bardziej mnie wciąga. Był także moment, w którym nie mogłam się powstrzymać i łzy same płynęły mi po policzku. Śmierć była tutaj tak dokładnie i smutno opisana, że sama czułam jakbym straciła kogoś bliskiego.

Język jest już trochę lepszy, nie taki wymuszony jak w pierwszej części. Odkryłam jednak kilka denerwujących słów jak 'u-we-tsi a-ge-hu-tsa' (zwrot jakim posługiwała się babcia Zoey, oznaczający 'córka'), kiedy przyzwyczaiłam się do 'u-we-tsi-a-ge-ya', co czyta się znacznie łatwiej i nawet ładniej to brzmi. Jeden z nauczycieli był nazywany Smokiem, teraz jest to Dragon. A już naprawdę nie mogłam znieść słówka 'żeś' i 'aha'. Nie pasowało mi to do całości. Dlatego sprawdziłam tłumacza i okazało się, że jest inny. 

Ogólnie jestem mile zaskoczona. Ta część była o wiele lepsza od pierwszej, nie tylko biorąc pod uwagę akcję, która zaczyna być coraz bardziej ciekawa, ale również język, mimo tych denerwujących mnie słów. Oceniam na 6,5/10  

czwartek, 8 listopada 2012

5. "Syrena" Tricia Rayburn

Syrena - Tricia Rayburn;
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2011

Opowieści o syrenach wydają się być miłą odskocznią od tak popularnych wampirów, wilkołaków a nawet wróżek czy czarownic. Dlatego, kiedy zobaczyłam książkę Syrena Tricii Rayburn w księgarni od razu mnie ona zaciekawiła i musiałam ją przeczytać. I muszę przyznać, że choć nie tego się spodziewałam, to jestem mile zaskoczona.




'(...) ja wolałam nie zostać znaleziona, a Justine żyła po to, by ją zauważono' 

Już na samym początku młodsza i bardziej bojaźliwa Vanessa opowiada jak jej siostra Justine od zawsze pomagała jej i wspierała ją wymyślając liczne historyjki, odwracając uwagę od tego co przerażało dziewczynę. Miała ona w niej swój autorytet i podziwiała ją, tak samo jak wiele innych osób z jej otoczenia. Jak co roku Justine i Vanessa z rodzicami swoje wakacje spędzali w Winter Harbor, gdzie mają domek nad jeziorem. Nie mogli się oni nawet domyślać jak straszna tragedia spotka ich rodzinę zaledwie kilka dni od ich przyjazdu do miasteczka. 

'On chce, by go odnaleźć... oślepia go blask'

Dziewczyny miały przyjaciół, Caleba i Simona. Bracia w każde lato spędzali z nimi czas. Jedną z ich atrakcji  było skakanie z urwiska Chione. Znaleźli oni to ustronne miejsce 2 lata temu. Jednak Vanessa nie była tak odważna jak jej starsza siostra i przez ten czas jeszcze nigdy nie skoczyła razem ze swoimi towarzyszami. W tym roku nie było inaczej. Ale Justine przy jednym ze swoich akrobatycznych wyczynów zraniła się, co wywołało jej kłótnię z mamą. Był to ostatni raz kiedy widzieli ją żywą. Vanessa postanawia odnaleźć Caleba, który był sympatią Justine i być może ma bardzo istotne informacje na temat śmierci jej siostry.

'Les chanteuses de la mer' ('śpiewaczki morskich wód')

Problem w tym, że Caleb gdzieś zniknął. Vanessa jest pewna, że Justine nie popełniła samobójstwa i że to nie był tylko nieszczęśliwy wypadek. A chłopak jest jej potrzebny, aby potwierdzić te przeczucia. Okazuje się, że między nim a Justine było coś więcej niż tylko wakacyjna miłość, a on zna niektóre fakty z jej życia, o których nie wie nawet jej najbliższa rodzina. W tym samym czasie na plaży zostają znalezione kolejne ciała. Tym razem są to mężczyźni, których twarze są zastygłe w szerokim uśmiechu. W restauracji rybnej ' U Betty' dziewczyna poznaje Paige, która tam pracuje. Nie zdaje sobie nawet sprawy, jak blisko jest rozwiązania zagadki.

Na okładce powieści Tricii Rayburn możemy przeczytać, że książka jest 'tajemnicza,romantyczna, pełna grozy'. To niesamowite, że tylko w tych kilku słowach została ona tak trafnie opisana. Sama nie podsumowałabym jej lepiej. Nie jest to typowy romans jakiego się spodziewałam. Między Vanessą i Simonem z czasem rodzi się pewne uczucie, ale ich miłosne potyczki znajdują się na drugim planie. Autorka skupiła się przeważnie na zagadce, tajemnicy. Z każdym rozdziałem dowiadujemy się więcej, a napięcie stopniowo się zwiększa. To, co odkryją bohaterowie nie można wytłumaczyć w żaden naukowy sposób. Pozostaje tylko w to uwierzyć. 

Syreny... jak sobie je wyobrażać? We własnej podświadomości spodziewałam się jakiejś przemiany w wersję pół kobiety, pół ryby. Nie doczekałam się tego, ale nie czuję się rozczarowana. Po prostu zawsze, kiedy ktoś wspomni o syrenie widzę dziewczynę z ogonem. Istota z książki nie przypomina także postaci z mitologii ( śliczne panny w połowie upierzone jak ptaki). Jest jednak pewna wspólna cecha - wabią swoim pięknym śpiewem.

Postaci z książki są fajnie wykreowane. Mają swoją własną tajemnicę, bardzo dużo dowiadujemy się z ich wspomnień. Możemy się domyślić kto jest zły, ale nie wiemy jaką rolę odegra. Książka jest bardzo wciągająca i szczególnie zaciekawi osoby gustujące w takim typie powieści jakim jest thriller. 
Oceniam na 8/10

piątek, 2 listopada 2012

4. "Błękitna godzina" Alyson Noel

Błękitna godzina - Alyson Noel;
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2010

Błękitna godzina to druga część z cyklu Nieśmiertelni Alyson Noel. Obserwujemy tu dalsze losy Ever i Damena. Chociaż spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami na temat tej książki, to i tak postanowiłam ją przeczytać, z czystej ciekawości. 





'Nie możesz zmienić przeszłości. Ona po prostu jest'

Po wszystkim co przeszła Ever wydawać by się mogło, że w końcu znalazła szczęście przy boku Damena. Jednak nie może ona pogodzić się z przeszłością swojego chłopaka. Wie, że jest najważniejszą osobą w jego życiu, ale równocześnie zdaje sobie sprawę ze wcześniejszych 'miłosnych podbojów' Damena.  Sytuacji nie poprawia fakt, że nowy uczeń w szkole za wszelką cenę chce skupić na sobie uwagę Ever. Romano- bo tak ma na imię- mimo że jest bardzo miły i przyjacielski sprawia, że dziewczyna mu nie ufa i czuje pewne zagrożenie z jego strony. Nikt jednak nie podziela jej odczuć więc Ever zostawia je dla siebie.

'Wszystko co się liczy jest tu i teraz'

Nieoczekiwanie Damen robi się słaby, co w jego przypadku jest dosyć niepokojące, bo nieśmiertelni nigdy nie chorują. Ever domyśla się, że coś jest nie tak. Aż pewnego dnia chłopak ją zostawia i zdaje się ją nienawidzić. Przyjaciele się od niej odwracają, przez co bohaterka jest bardzo samotna i zagubiona. Jednyną osobą, która wydaje się być po stronie Ever i ją rozumieć jest Romano. Dziewczyna jednak nie daje się zwieść jego urokowi. 

'I'heure blue, czyli błękitna godzina'

Najciekawszym momentem w tej książce jest wspomniana w tytule błękitna godzina. Okazuje się, że Ever może przenieść się w przeszłość, przez co jest w kropce, bo musi podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Wybór Ever trochę mnie zaskoczył. Trzeba przyznać, że nie spodziewałam się po niej takiej decyzji. I kiedy myślałam, że już wszystko stracone, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji... 

Błękitna godzina nie jest już moim zdaniem tak dobra jak pierwsza część sagi. Nie dzieje się tu zbyt dużo, dopiero na samym końcu nie mogłam się nudzić. Zakończenie jest naprawdę ciekawe. O ile Ever można było traktować jako jedną część, bez potrzeby czytania kontynuacji, to w tym przypadku jest to po prostu konieczne. Trochę zdenerwowała mnie postać Avy. Bardzo ją ceniłam, zdawała się być dojrzała i mądra. Ale teraz wiele straciła w moich oczach. Pokazała swoje niezbyt interesujące oblicze- okazała się być materialistką, a do tego zachowywała się jak dziecko. Przyjaciele Ever także nie wydawali mi się być tymi kim powinni. Mimo że nie mieli wpływu na to co robili, to nie zmieni faktu, że nie zachowali się jak przyjaciele.
Książkę oceniam na 5/10