piątek, 28 grudnia 2012

12. "W cieniu klątwy" Alyson Noel

 W cieniu klątwy - Alyson Noel;
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2011


Po trzeciej części Nieśmiertelnych spodziewałam się czegoś więcej. Może jakiejś porywającej akcji albo nowego bohatera? Sama nie wiem. Pewne jest dla mnie to, że w stu procentach nie zostały spełnione moje oczekiwania. No, ale zacznijmy od początku...

Czasem przeznaczenie jest poza naszym zasięgiem

Ever i Damen spotykali się ze sobą w różnych wcieleniach. No, zgoda, tylko Ever się zmieniała :) Ale wystarczyło by spojrzeli sobie w oczy i już wiedzieli czego chcą. Niestety byłoby zbyt pięknie, żeby mogło być prawdziwie. Ona w końcu umierała przez Drinę, a on tułał przez kilka lat aż znowu ją spotkał. Teraz już są razem- oboje nieśmiertelni, piękni, potężni. Ale przez błędną decyzję Ever nie mogą się już nawet dotknąć. Wystarczy przypadkowa wymiana ich DNA i Damen umrze. Problemem jest Romano i jego upór w oddaniu antidotum na antidotum.

Wytrzymaj, nie unikaj życia. Tylko tak można iść na przód

Ever jest tak zdeterminowana by być ze swoim chłopakiem, że szuka wszystkich możliwych rozwiązań. Nie może już liczyć na pomoc Avy, ale czuje, że to tam powinna jej szukać. Tak poznaje Juda- uroczego blondyna z długimi dredami i powalającym spojrzeniem. To właśnie przez jego oczy Ever czuje, że jest jej dziwnie znajomy. Dodatkowo jest przy nim bardzo spokojna i wydawać by się mogło, że jej przyjaźń z Judem to coś więcej niż koleżeńskie spędzanie ze sobą czasu. Czy odbije się to na związku Ever i Damena? I dlaczego Damen zaczyna ciągle rozmyślać nad swoją przeszłością?

Żeby uciec trzeba się uwolnić

Damen próbuje odpracować swoją karmę pozbywając się dóbr materialnych ze swojego życia. Nie zauważa, że z jego dziewczyną dzieje się coś złego. Kiedy zdaje sobie z tego sprawę może być już za późno. Ever zaczyna zajmować się magią w tajemnicy przed Damenem. Jest to o tyle straszne, że nawet on- nieśmiertelny- boi się skutków eksperymentu i jej tego zabrania. Jak zawsze w takiej sytuacji Ever uważa, że wie lepiej i łamie dane Damenowi słowo. Wiadomo, że nie może to dać pożądanych efektów.


Czytając 'W cieniu klątwy' miałam wrażenie, że jest to tylko rodzaj mostu łączącego 'Błękitną godzinę' i następną część czyli 'Mroczny płomień'. Tak naprawdę ta powieść nic nowego nie wniosła. Jak już pisałam we wstępie, moje oczekiwania nie zostały spełnione. Mogę jednak powiedzieć, że postać Juda uratowała tę książkę. Nie był on wyidealizowany, ale naturalny; był wolną duszą, ale potrafił też być odpowiedzialny. Tylko te dredy... nie przemawiają do mnie :) Wyczułam tu jeszcze podobieństwo do 'Zmierzchu'. Pojawił się trójkąt miłosny tylko w o wiele gorszej wersji niż w przypadku pani Mayer. Nie czyta się już tego z taką pasją. A Romano i te jego głupie żarty? Szczerze powiedziawszy lubiłam go wcześniej, teraz działa mi tylko na nerwy. Nie wiem, czy mogę polecić tę powieść. Jeżeli seria nie jest wam obca jak najbardziej możecie ją przeczytać. Wiem też, że kolejne części są lepsze więc nic straconego :) Książkę oceniam na 4,5/10       

poniedziałek, 17 grudnia 2012

11. "Ostatnia spowiedź" Nina Reichter

 Ostatnia spowiedź. Tom 1 - Nina Reichter;
 Novae Res; 2012

Tak naprawdę nie wiem co powiedzieć. Kiedy zaczęłam czytać Ostatnią spowiedź byłam pewna, że jest podobna do tych wszystkich pozycji dostępnych na rynku. Od ponad 4 lat żadna książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Od ponad 4 lat nie doświadczyłam tak wielkich emocji, czytając jakąkolwiek powieść. A tym razem? Jestem wręcz oczarowana, a kiedy już n-ty raz przeglądam rozdziały, moje serce bije coraz szybciej. Co w tej książce sprawia, że nie mogę przestać o niej myśleć?


'Podobno człowiek nabiera sił z każdym zadanym mu ciosem'

Historia zaczyna się 7 maja, kiedy to Ally Hanningam pokazuje nam swoje wspomnienia, a także swoją obecną sytuację. Jest dziewczyną, która została skrzywdzona przez życie, mimo że ma dopiero 19 lat. Nawet teraz nie jest szczęśliwa. Dusi się w swoim związku z mężczyzną starszym od niej o wiele lat. Ale tego wymagają od niej rodzice, a Ally robi to co powinna. Ponadto wie, że już nie będzie rozczarowana, gdyż partner, którego nawet nie lubi, nie może sprawić, że jej serce znowu pęknie na milion kawałków. Dziewczyna broni się na swój własny sposób przed bólem związanym z odrzuceniem. A teraz próbuje być dojrzała i podejmować właściwe decyzje. Dlatego wraca do Francji, aby zacząć studia i stać się odpowiedzialna. Jednak jej samolot się spóźnił i Ally utknęła na lotnisku.

'Przecież nigdy nie wiadomo, kogo spotka się po drodze'

W tym samym momencie Bradin Rothfeld ma ten sam problem. On jednakże zmierza do Niemiec. Jest dziewiętnastoletnim wokalistą zespołu, którego członkiem jest także jego starszy brat Tom. Ma delikatną urodę, niemal dziewczęce rysy twarzy i brązowe oczy, które sprawiają, że kobiety szaleją na jego punkcie. Jednak po wielu latach jest zmęczony swoją sławą, chociaż robi to co kocha. Jakie było jego zdziwienie, gdy poznawszy na lotnisku pewną Amerykankę nie zostaje przez nią rozpoznany. Ally nie ma bladego pojęcia kim jest tajemniczy chłopak. Spędzają ze sobą wiele godzin, rozmawiając i śmiejąc się. W końcu jednak musieli się pożegnać, wiedząc, że ich znajomość nie będzie miała szansy ciągnąć się dalej. Brade, który zawsze jest ostrożny, pod wpływem impulsu dyktuje dziewczynie swój numer telefonu, zgadzając się na podyktowane przez nią warunki.

'Pytasz, dlaczego płaczę? Nie pytaj. Popatrz w moje oczy. A jeśli zobaczysz tam siebie, po prostu odejdź'

Ally żyje swoim nowym życiem. Wprowadza się do nowego mieszkania, chce zacząć wszystko od nowa. Pamięta doskonale przystojnego chłopaka poznanego na lotnisku, to jak dobrze bawili się przez godziny. Traktuje to jak zwykłą przygodę, ale nie spodziewa się, że Brade tak łatwo znajdzie jej numer telefonu. Tak zaczyna się niezwykła znajomość. Oboje czują, że między nimi rodzi się uczucie, codzienne rozmowy stają się najmilszą chwilą w ciągu dnia. Jednak są od siebie bardzo daleko a żadne z nich nie może pozwolić sobie na ten związek. Ally ma już przecież partnera i mimo, że z obowiązku, nie chce angażować się w prawdziwe uczucie. Bradin natomiast nadal nie wyjawił dziewczynie prawdy. Co zrobi Ally, kiedy dowie się kim jest? Czy będą razem mimo przeciwności losu?


Tak jak już wspomniałam opowieść jest niesamowita. Można zachwycić się samym opisem z tyłu książki, co wyjaśnia fakt, że do przeczytania powieści ustawiła się już u mnie pokaźna kolejka :) Ostatnia spowiedź stała się hitem internetu. W niektórych księgarniach wszystkie egzemplarze zostały wyprzedane. Miałam szczęście, że mogłam zapoznać się z tą historią, bo z pewnością nie zapomnę tego, co wydarzyło się między Ally i Bradinem. Kiedy skończyłam czytać od razu rzuciłam wszystko i zasiadłam do komputera, żeby znaleźć wszystkie możliwe informacje. To, że jest to opowieść, która miała swe początki na blogu pewnie każdy się domyślił. Byłam jednak ogromnie zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że dzieło jest polskiej autorki. Było to bardzo miłe zaskoczenie. Sama nie wiem czy to przez nazwisko, czy może opisywany niemiecki zespół, ale od początku myślałam, że to wspaniałe dzieło jest spod pióra Niemki. Naprawdę nie spodziewałam się tego! Rzadko czytam książki polskich autorów, jednak Ostatnia spowiedź dorównuje (jeśli nawet nie przewyższa) tym wszystkim amerykańskim pozycjom, które możemy spotkać w księgarniach. Nina Reichter stworzyła swoją historię inspirując się pewnym zespołem. I o ile byłam trochę rozczarowana, zauważyłam, że nie wiążę z tym powieści. Nie jestem fanką, ani nic z tych rzeczy, więc nie skojarzyłam, że autorka faktycznie wzorowała się na wyglądzie członków zespołu. Chociaż podobieństwo jest naprawdę widoczne, ja wyobrażałam i nadal wyobrażam sobie bohaterów w inny sposób i bardzo się z tego cieszę :)

Wiem, że mogę pisać to, co już penie ktoś mówił o tej książce, ale bardzo trudno jest ubrać w słowa emocje, które towarzyszą mi po przeczytaniu powieści. Nie umiem też napisać tego, co dzieje się w mojej głowie, to jest niemożliwe. Ostatnią spowiedź przeczytałam wielokrotnie. Za pierwszym razem zrobiłam to tak szybko, że nawet się nie spostrzegłam, kiedy już skończyłam. Później zaczęłam wszystko od nowa, próbując zrobić to spokojnie, odsłuchując podkład muzyczny, który zaproponowała autorka. Muszę przyznać, że piosenki zostały dobrane doskonale, wprowadzając w nastrój, a kilka z nich stało się moimi ulubionymi. Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, a narrator zna wszystkie myśli bohaterów. Nie ograniczamy się dzięki temu tylko do jednej osoby, wiemy rzeczy, o których niektóre postacie nawet nie zdają sobie sprawy.

Zakochałam się w Bradinie tak mocno jak Ally. Ten chłopak jest niesamowity! Mimo tego, że jest osobą bardzo sławną, woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Czego nie można już powiedzieć o jego starszym bracie Tomie. Bracia różnią się od siebie pod wieloma względami. Brade jest taki tajemniczy, cierpliwy, wrażliwy, opiekuńczy, kochany. Tom natomiast jest jego przeciwieństwem, chociaż dostrzegłam jego dwie twarze. Jest bardzo ciekawym bohaterem pod tym względem. Chłopaki kłócą się i wyzywają bez przerwy, ale jeśli potrzebują pomocy zawsze mogą na siebie liczyć. Ich relacja wydawała mi się taka prawdziwa i normalna. Jak takie typowe rodzeństwo.

Co do Ally czasami miałam ochotę nią potrząsnąć i przemówić do rozsądku, chociaż wiedziałam, że to tylko fikcyjna postać :) Nie mogłam czytać, kiedy swoimi słowami, nawet nieświadomie, raniła Brade'a który tak się starał. I to jej wieczne niezdecydowanie doprowadzało mnie do szału. Była rozczarowana swoim poprzednim związkiem, można powiedzieć, że załamała się po dowiedzeniu się prawdy o niejakim Adamie. Ale ile można?! Zwodziła tego biednego Bradina, a ja nie mogłam tego znieść. Gdyby tylko wiedziała wszystko co czuł chłopak. Rozmowy bywały przekomiczne, zwłaszcza członków zespołu Bitter Grace. Robert sprawiał, że momentami nie mogłam wytrzymać ze śmiechu i robiłam wszystko co możliwe, żeby nie zwracać na siebie uwagi (zwłaszcza kiedy przyszło mi jechać busem). Czułam jakbym znała osobiście wszystkich bohaterów. To dzięki opowieściom z ich przeszłości, których można znaleźć tu całkiem sporo.

Zdarzało się, że były momenty wzruszenia, ale również śmiechu i za to bardzo dziękuję autorce. Jeszcze nie czytałam powieści, która sprawiłaby, żebym mój przeciętny i często nudny świat dostrzegła w innych barwach. W każdym rozdziale mogłabym znaleźć co najmniej 2 fragmenty, które sprawiają, że uwielbiam tę książkę. Wszędzie mam je zapisane: w zeszytach, na kartkach, nawet na ścianach, a dopiero zaczynam się rozkręcać :) Skąd wziął się mój zachwyt? Myślę, że to nie tylko sprawa tej cudownej historii, bohaterów oraz pióra autorki. To wszystkie te przemyślenia o sprawach, o których nawet bym nie pomyślała, a tym bardziej lepiej nie nazwała, sprawiły, że do tej pory się nad nimi zastanawiam. Krótkie refleksje na temat strachu, szczęścia, czy odwagi są tak głębokie, a tym bardziej prawdziwe, że nie mogłam się nadziwić. Do tego dochodzą jeszcze nazwy rozdziałów, które tak uwielbiam w każdej książce. Tutaj same tytuły tak pięknie zaczynają ale też podsumowują rozdziały. Pani Nina Reichter ma wielki talent, a ja od tej pory będę pilnie wyczekiwała kolejnych jej dzieł.

Książka jest bardzo ładnie wydana, Już od pierwszych stron zauważyłam, że powieść nie jest szczególnie obszerna, ale kiedy czytałam czasami miałam wrażenie, że to tylko pozory. Byłam zadowolona, że mogłam cieszyć się historią, lecz później zaczęłam dostrzegać coraz mniejszą liczbę kartek zbliżających mnie do końca. Kiedy akcja przybrała nieoczekiwany bieg wydarzeń a ja zobaczyłam 'Ciąg dalszy nastąpi' myślałam, że stracę grunt pod nogami. Moje myśli były tak chaotyczne... Jak to możliwe? Przyznam szczerze, że nie cierpię takich zakończeń, chociaż to zrobiło na mnie wrażenie. Teraz muszę czekać na premierę drugiego tomu, która będzie dopiero gdzieś na przełomie maja/czerwca 2013 roku.

Kiedy czytałam Ostatnią spowiedź od razu wyobrażałam sobie jak wyglądałaby akcja przeniesiona na ekran. Ta książka jest wręcz stworzona, żeby zrobić na jej podstawie film! W mojej głowie tworzyły się sceny z filmu, a ja nie mogłam powstrzymać tego dziwnego wrażenia :) Może to też zasługa ścieżek dźwiękowych, o których już wspominałam. Najbardziej podobał mi się moment w klubie, Tom i piosenka, która idealnie współgrała i z tą postacią i sytuacją. Bardzo fajna sprawa! I te retrospekcje... Uwielbiam też chłopięce rozmowy. Ubawiłam się przy tym :) Wymiana zdań między Bradinem i Ally, ale także spostrzeżenia Lille, przyjaciółki dziewczyny, były takie trafne i zabawne, że nie wiem jak można było wymyślić tak coś genialnego.

Ostatnia spowiedź to historia, która chwyciła mnie za serce. Miłość Bradina i Ally zawsze będzie gdzieś w mojej pamięci a ja jeszcze niejednokrotnie sięgnę po tę powieść. Szczególnie wzruszyły mnie uczucia Brade'a, który tak bardzo chciał wszystko naprawić. Tom zaskakiwał mnie często, na zakończeniu widać było jak bardzo związany jest z bratem. Nie mogłam go nie lubić w tamtym momencie.
Wiele rzeczy, słów, zwrotów będzie mi się kojarzyło wyłącznie z tą książką.Jak np. 'MIŁOŚĆ STWORZONA Z SETEK ZDAŃ I TYSIĘCY SŁÓW', słowo 'iskierka' albo same brązowe oczy...

To również opowieść o tym, jaki jest świat show-biznesu. Jak to wszystko wygląda od wewnątrz, o rzeczywistości i ciągłym kontrolowaniu swojego życia. W tym świecie rzadko jest szansa na prawdziwe uczucia, a przyjaciele mogą okazać się najgorszymi wrogami. Książkę jak najbardziej polecam, jestem pewna, że spodoba się  osobom w każdym wieku. Tym bardziej, że byłby to doskonały prezent na święta :) Nie mogłabym dać oceny niższej niż 10/10. Jeżeli chcecie wiedzieć 'JAK KOCHA TEN, KTÓREGO KOCHAJĄ TYSIĄCE' to jest najlepsza pozycja dla was.

Książkę przeczytałam dzięki życzliwości pana Tomasza
Serdecznie dziękuję


Trochę się rozpisałam, ale nie da się opowiedzieć o powieści pomijając tak wiele rzeczy. Z góry przepraszam :) Wiem, że to jest chyba pierwsza (i raczej ostatnia- nie chcę zanudzać) najdłuższa recenzja w moim życiu.
Tutaj podaję strony, na których zainteresowani mogą znaleźć:
- czym inspirowała się autorka- tutaj
- wywiad z autorką - tu
- Fan Page na Facebooku- klik
- fragment powieści- 2 rozdziały



wtorek, 11 grudnia 2012

Christmas TAG :)

Do zabawy zostałam zaproszona przez  !-nochi za co serdecznie dziękuję. Sprawiłaś mi wielką przyjemność :) Oto pytania, na które należy odpowiedzieć:

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?
4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia?
7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne?
9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
10. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
12. Odliczasz dni do świąt?
13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
14. Ulubiony zimowy napój?
15. Jak wygląda twój pokój podczas okresu świątecznego? 

No to zaczynam...

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
Szczerze powiedziawszy to już od połowy listopada myślę o świętach. W ten weekend robię pierniczki na choinkę i przeróżne ozdoby, jak stroiki, bombki i takie tam. Uwielbiam robić takie rzeczy :) 

2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
Od kilku lat przymierzam się, żeby taki zrobić, ale jakoś nigdy nie udaje mi się tego dokonać na czas. Poza tym kalendarz adwentowy z czekoladkami czy innymi słodyczami nie przetrwałby więcej niż 15 min ;P

3. Jakie są twoje ulubione filmy świąteczne?
Święta bez Kevina to nie święta, tak przynajmniej słyszałam. Mnie to już jednak od 2 lat nudzi. Oglądam zawsze 'Pada Shrek' co zawsze mnie bawi, ale też 'To właśnie miłość', 'Dziadek do orzechów', 'Opowieści z Narnii'

4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
O tak, jakbym się postarała znalazłabym ich całe mnóstwo :) W tym momencie przypominam sobie jak mama zawsze nabierała nas (mnie i moje siostry), że jest u nas Mikołaj. W tym czasie zawsze byłyśmy na dworze wyczekiwać pierwszej gwiazdki i zanim przybiegłyśmy do domu Mikołaja już nie było, za to były prezenty :P

5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
W dzień przed Wigilią wszyscy ubieramy choinkę, żeby mieć czas na robienie kolacji i pieczenie ciast następnego dnia. Po wigilijnej kolacji znajdujemy swoje prezenty pod choinką i zwykle bardzo się z nich cieszymy ^^ W święta jeździmy po rodzinie, później rodzina do nas...

6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia? 
Lubię tą atmosferę, pięknie przystrojone domy, prezenty(i kupować i dostawać) oraz jako uczeń przerwę świąteczną :) Za to nie cierpię łamać się opłatkiem

7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
Jak byłam mała zawsze wyczekiwałam pierwszej gwiazdki. Oczywiście łamiemy się wszyscy opłatkiem i nakrywamy miejsce dla niezapowiedzianego gościa 

8. Jakie są twoje ulubione piosenki świąteczne?
Uwielbiam 'Last christmas' i wszelakie kolędy  

9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
Chyba raczej sztuczną. Chociaż bardzo możliwe, że w tym roku zrobimy wyjątek :)

10. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
Zawsze kojarzyłam święta z zapachem mandarynek, ale też ciast każdego rodzaju 

11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
Nie wiem, może czerwone?

12. Odliczasz dni do świąt?
Pewnie. Jeszcze tylko 13 dni :)

13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
Zwykle maluję paznokcie na pastelowe kolory. Zimą lubię sięgać po kolor niebieski, bardziej błękitny. W te święta postawię na odcień złoty, tak dla odmiany ^^

14. Ulubiony zimowy napój?
Czekolada, herbatka z cytrynką, czasami kawa, kakao 

15. Jak wygląda twój pokój podczas okresu świątecznego?
Na biurku stoi malutka choineczka, okno jest przyozdobione różnymi świątecznymi łańcuchami, czy czymś takim. Jeszcze nie mam pomysłu na ten rok

Jak widać uwielbiam święta, ale ostatnio zdarza się, że nie czuję tej atmosfery. Możliwe, że to po prostu efekt uboczny tego, że jestem coraz starsza. Chociaż moi rodzice co roku mają z okazji świąt radochę. Może to ze mną się jest coś nie tak ;)

Jeszcze raz dziękuję i zapraszam do świątecznej zabawy kolejne osoby, takie jak:

AntyśkaMonika Gagat , Pati13xd 
tetiisheri , Tristezza , Edyta  
zaczarowana

niedziela, 9 grudnia 2012

10. "Gdy zgasną światła" Alex Scarrow

 Gdy zgasną światła - Alex Scarrow;
G+J Gruner&Jahr; 2010


Ostatnio motyw końca świata jest bardzo popularny. Szczególnie w tym roku. Ludzie wyczekują Apokalipsy różnie ją pojmując. Jedni uważają, że będzie to meteoryt, wulkan albo poważne ocieplenie bądź ochłodzenie klimatu. Nie zapominając o słynnym kalendarzu Majów... Sama nie wpadłabym na pomysł, żeby wiązać koniec świata z ropą naftową. A Alex Scarrow w swojej powieści Gdy zgasną światła w bardzo realistyczny sposób opisuje przerażający bieg wydarzeń na przykładzie Wielkiej Brytanii.

'(...) człowiek zawsze będzie     chciał naginać prawa, by odpowiadały jego potrzebom'

Andy Sutherland w 1999 roku napisał pewien raport. Dotyczył on uzależnienia ludzi od ropy naftowej i katastroficznych skutkach jakie może ono wywołać. Zawierał wiele różnych ostrzeżeń a także strasznych scenariuszy przypuszczalnego końca świata. Nie byłoby dobrze, gdyby dostał się w niepowołane ręce. Mężczyzna jednak nie ma pojęcia na czyje zlecenie pracuje. Dostał bardzo duże wynagrodzenie, ale nie zna tożsamości tych osób. Wszystko działo się w  wielkiej tajemnicy. Od tamtego momentu Andy bardzo się zmienił.

'Jakże nieostrożni są ludzie, mówiąc, co im ślina na język przyniesie, zamierzenie lub niezamierzenie'

Raport inżyniera sprawił, że zaczął dostrzegać jaki świat jest delikatny. Prawie wszystkim opowiadał o Szczycie Wydobycia Naftowego i o uzależnieniu od tego surowca. Nigdy jednak nie wspomniał co było zawarte w jego tajemniczym zleceniu. Tamci ludzie wystarczająco go wystraszyli. Mężczyzna zachowywał się według jego żony i dzieci dziwnie. Wsłuchiwał się w sygnał w telefonie, wszędzie szukał podsłuchów. Jego rodzina nie wiedziała wszystkiego, a on wiedział, że tak będzie lepiej. Niestety Leona, córka Andy'ego dawno temu mogła coś widzieć przez co grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo.

'Świat to stary człowiek o słabym sercu, a ropa to krew utrzymująca go przy życiu'

Tymczasem Sutherland został zesłany do Iraku. Jego małżeństwo się rozpada a on zdaje sobie sprawę, że to nie jest tylko wina częstych wyjazdów, ale głównie obsesji na temat ropy. Wybuchają zamieszki i nie jest już bezpieczny. Razem ze swoimi towarzyszami próbuje wydostać się z Iraku do Londynu, do domu. W Wielkiej Brytanii wszystko toczy się normalnym rytmem, dlatego dla ludzi jest szokiem wstrzymanie dostaw ropy spowodowany wojnami domowymi na Wschodzie. Cały świat zaczyna panikować, szczególnie po występie premiera, który powiedział więcej niż powinien. Andy dostrzega, że dzieją się rzeczy opisane przez niego w jego pracy, Bardzo dokładnie, bardzo podobnie. Co grozi Leonie? Czy światu naprawdę grozi zagłada? Dla kogo pracował Sutherland i jaki sens mają aranżowane przez nich wydarzenia?


Może zacznę od tego, że dzieje się tu bardzo dużo ale nie jest to lektura, która pozwala przenieść się w inny bezproblemowy świat. Gdy zgasną światła zapada w pamięć i zmusza do myślenia, do zastanowienia się. Od razu widać, że autor musiał się długo przygotowywać, a także mieć wiedzę. Nie dziwi więc fakt, że pomysł narodził się w jego głowie cztery lata przed napisaniem książki, o czym możemy przeczytać w notce 'od autora'. Możemy się tam jeszcze dowiedzieć co nieco o Szczycie Wydobycia Naftowego. Otóż jest to sytuacja, kiedy całe dotychczasowe złoża ropy naftowej się wyczerpią. Co wtedy się stanie? Alex Scarrow pokazuje w jak prosty sposób dotychczasowy świat zamienia się w dżunglę, gdzie pierwszeństwo mają silniejsi. Zdajemy sobie wtedy sprawę co do naszego uzależnienia od ropy, a co za tym idzie także elektryczności. Pewne jest, że wszystko potoczy się bardzo szybko, dosłownie z dnia na dzień cały dotychczasowy porządek legnie w gruzach.

Akcja książki rozgrywa się w różnych miejscach. Narracja jest trzecioosobowa a my przenosimy się do innych wydarzeń i osób. I tak, wiemy co się dzieje w Iraku, poznajemy okrutny świat wojny, bohaterstwo, oddanie, przyjaźń. Jest także opisana wędrówka żony Andy'ego, Jenny, która jak najszybciej próbuje dostać się do Londynu i swoich dzieci. Nie jest to prosta podróż i spotyka się z różnymi przeszkodami, jednak nie poddaje się, wie, że z każdą kolejną minutą jej pociechom grozi niebezpieczeństwo. Leona razem ze swoim chłopakiem Danielem pospiesznie odbierają jej młodszego brata Jake'a i za radą Andy'ego kryją się w domu przyjaciółki rodziny. Ktoś może czekać na dziewczynę. No i są jeszcze pokazane działania Asha, który okazuje się być bardzo niebezpieczny. Przyznam szczerze, że zmienianie scen było dla mnie trochę kłopotliwe i stawałam się czasami poddenerwowana. A to dlatego, że nie mogłam się zdecydować, gdzie są ciekawsze wydarzenia :) Jedna akcja była lepsza od poprzedniej, itd. Książka ciągnie się przez siedem dni, od poniedziałku do niedzieli, co jest oznaczone przez osobne kartki. Pod każdym rozdziałem jest napisana dokładna data i miejsce i to bywa bardzo pomocne. Trochę denerwował mnie fakt częstego uśmiercania  bohaterów. Kiedy zaczęłam lubić jakąś postać już jej nie było. No i nie spodziewałam się takiego zakończenia...

Powieść jest dosyć gruba. Okładka i jej czcionka są świetnie dobrane, dają wrażenie zniszczonych. Książka nie jest o całkowitej zagładzie ludzkości. Świat zmienia się i raczej nie wróci do poprzedniego porządku, ale ludzie nadal żyją, oczywiście ci, którzy przetrwali najgorsze. Ta powieść bardzo często podnosiła mi ciśnienie. Wszystko przez to, że była taka realistyczna, wiarygodna, a autor posługiwał się dosyć łatwym językiem. Nie czytało się jej lekko i szybko. Czasami aż należało odłożyć książkę i wszystko przemyśleć. Mogę powiedzieć, że dowiedziałam się bardzo dużo ciekawych informacji. W książce jest zawarte całkiem sporo wypowiedzi, niezwykle słusznych i mądrych zresztą, ale z widzenia różnych osób. Autor nie narzuca nam tu swoich poglądów, sami możemy wybrać po której stronie chcemy być.

Gdy zgasną światła  według mnie zasługuje na przeczytanie. Można sobie uświadomić jak delikatny i kruchy jest dotychczasowy świat. Mogę powiedzieć, że po zapoznaniu się z lekturą pierwszą rzeczą, którą chciałam zrobić, to wykopać studnię i założyć farmę :) Jest to jednak dosyć przygnębiający temat, który niekoniecznie może zaciekawić wszystkich.
Oceniam na 8/10