środa, 31 lipca 2013

48. Single - Meredith Goldstein




Tytuł: Single
Tytuł oryginału: The Singles
Autor: Meredith Goldstein
Wydawca: Wydawnictwo M
Rok pierwszego wydania: 2012




'Wszystko jedno, kogo zaprosisz, zawsze będą single' 

W dzisiejszych czasach bycie singlem nie jest powodem do wstydu. Nie ma już podziału na stare panny czy kawalerów. W dzisiejszych czasach single są 'cool' i ludzie chętnie się do tego stanu przyznają. Jednak można być samotnym z wyboru, ale najczęściej przyczyny są zupełnie inne. W powieści Meredith Goldstein poznajemy historię pięciu singlów, którzy bynajmniej nie wybrali dla siebie samotności.

'Wszystko jedno, co zaplanujesz, single zawsze namieszają' 

Beth Evans przez długi czas przygotowywała się do swojego ślubu. Znalazła ukochanego i chce spędzić z nim resztę życia. Jednak im bliżej ślubu tym więcej przygotowań do tego wielkiego wydarzenia. Na głowie Bee jest przede wszystkim usadzenie gości przy stołach. Co dla kobiety nie jest takie proste, gdyż wszystko komplikują single zaproszeni na ślub, głównie jej przyjaciele ze studiów.

'Na każdym weselu musi być ktoś nieszczęśliwy' 

Jedną z takich osób jest Hannah, szefowa castingów w Nowym Jorku. Boi się ona jak zareaguje na widok byłego chłopaka, który złamał jej kiedyś serce, a na wesele przyjdzie ze swoją nową partnerką. Liczyła przynajmniej na towarzystwo kolejnego z zaproszonych singli- Roba, ale niestety się przeliczyła. Vicky natomiast już od dawna boryka się z depresją spowodowaną zdradą i odejściem byłego ukochanego. Do tej mieszanki przyjaciół dochodzi jeszcze wujek Bee, Joe, a także osoba całkiem nieznajoma młodej parze, jak i nieznająca nikogo na przyjęciu- Phil. Każda z tych osób bierze udział w zabawnych i niespodziewanych sytuacjach, o których nawet nie śnili na zwykłym weselu. Czy sprawią one, że single odmienią swoje życie?

Zanim przeczytałam "Single" naczytałam się bardzo dużo recenzji, w których bynajmniej nie chwalono książki. Podeszłam więc do niej trochę niepewnie, spodziewając się, że odbiorę ją podobnie. Przyznaję, że przez kilka pierwszych rozdziałów byłam pewna, że ocenię powieść jako słabą. Nie zostałam jakoś szczególnie wciągnięta i często zdarzało mi się nudzić przy lekturze. Ale potem stało się coś zaskakującego... Im więcej poznawałam faktów z przeszłości bohaterów i im ciekawiej robiło się na weselu, tym bardziej nie mogłam oderwać się od książki.

W powieści Meredith Goldstein spotykamy się aż z pięcioma narratorami. Są to tytułowi single, czyli Hannah, Vicky, Rob, Phil i Joe. Chyba jedną z największych zalet tej książki jest to, że  każdy z bohaterów jest oryginalny, nieprzerysowany, posiadający gorszą albo lepszą przeszłość. Dzięki narracji, którą zastosowała autorka nie tylko widzimy wydarzenia z wielu perspektyw, ale też znamy całą historię postaci z pierwszej ręki, ich uczucia, myśli, czy obawy. Widzimy jakie relacje ich łączą, co sprawiło, że zachowują się tak a nie inaczej. To naprawdę jest ciekawy zabieg, gdyż w żaden inny sposób nie dostrzeglibyśmy złożoności tych bohaterów. A ich losy są naprawdę poplątane. Niektórzy są starymi przyjaciółmi, którzy nawet ze sobą romansowali, inni poznają się dopiero na weselu. Wszyscy podczas tej imprezy przechodzą jakąś przemianę, uświadamiają sobie wiele spraw, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Może więc jest trochę prawdy w stwierdzeniu, które znajdziemy na okładce, że cudze wesele może zmienić nasze życie?

Język autorki jest prosty i zrozumiały, ale czasami miałam wrażenie, że jest trochę wymuszony. Tak jakby autorka na siłę chciała wprowadzić żartobliwy ton. A może po prostu ma taki sposób pisania? Ciekawym był zabieg, który zastosowała w przypadku narracji Hannah- bohaterka 'obsadzała' wszystkich ludzi, których spotkała, tak, że w ten sposób mogliśmy skojarzyć postaci z aktorami, co dawało nam jeszcze pełniejszy ich opis. Wszyscy bohaterowie byli ciekawi, ale najbardziej zaskoczył mnie Rob, który nie przybył na wesele, a mimo to jest jednym z narratorów. Z jednej strony to człowiek nieodpowiedzialny, nie traktujący niczego ani nikogo poważnie, a z drugiej zupełne tego przeciwieństwo.

Podsumowując, "Single" to miła lektura, ale nie spodziewajcie się po niej czegoś więcej. Jest to bowiem książka na jeden wieczór, nie wnosi nic nowego do naszego życia, ale przyjemnie się ją czyta. Powieść na jeden raz. Raczej nie sięgnę po nią znowu, chyba, że w dalekiej przyszłości, ale cieszę się, że mogłam ją przeczytać. W jakiś sposób zabawne momenty nawet zaskakują, a świetnie wykreowani bohaterowie mogą zadziwić. Oceniam książkę na 3/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!



wtorek, 30 lipca 2013

ZAPOWIEDŹ: CzarLa. Poszukiwacze


Chciałabym przedstawić Wam dzisiaj pewną książkę, która według mnie może okazać się bardzo interesująca. Jest to książka Tony'ego DiTerlizzi pt. "CzarLa. Poszukiwacze". Zapoznajcie się więc z opisem :) 

Eva Dziewięć nigdy nie widziała innego człowieka. Ani słońca, nieba czy drzew. Tak właściwie to nigdy nie opuszczała swego podziemnego domu. Wszystko zmienia się, gdy na jej bezpieczne schronienie napada groźny stwór Bestiil, który czyha na jej życie.
Eva zmuszona jest uciekać. Na powierzchni okazuje się jednak, że jest tam jedynym człowiekiem. Świat zamieszkują najróżniejsze istoty, niepodobne do niczego, o czym Eva dotąd się uczyła.
Czy Eva w ogóle znajduje się na Ziemi? Czy trafi na ślad ludzi? Czy dowie się gdzie i kim jest?
W pełnej przeszkód podróży przez nieznane pomagają jej Tułaczowiec, wielki Otto i robot Mat.
Wędruj razem z Evą i jej przyjaciółmi, naucz się orbońskiego alfabetu i przede wszystkim nigdy nie porzucaj wyobraźni!


Jak widzicie jest to książka fantastyczna, w której znajdziemy motywy zaczerpnięte z np. "Alicji w Krainie Czarów" czy "Czarnoksiężnika z Krainy Oz".  Jest to współczesna baśń, bestseller "New York Timesa". Jakie jeszcze zalety ma ta książka? Otóż jest zilustrowana przez samego autora i z pewnością spodoba się młodzieży, ale też dzieciom, gdyż przeznaczona jest już dla osób powyżej ośmiu lat. Powieść trzyma w napięciu i przekazuje bardzo wartościowe treści. Możemy tam znaleźć tajemniczy świat, gdzie aż roi się od przygód. Jest to jednocześnie książka o oddaniu, poświęceniu, odpowiedzialności za przyjaciół i próbie rozwikłania tajemnicy własnego pochodzenia.



Premiera tej ciekawej książki zaplanowana jest na 26 września.
Tak więc nie pozostaje nic, tylko czekać :) Jesteście zainteresowani tą powieścią? Bo ja bardzo :P Wprost uwielbiam baśnie i jestem ciekawa jak Tony DiTerlazzi widzi jej współczesną wersję.

Tony DiTerlazzi
"CzarLa. Poszukiwacze"
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Ilość stron: 472

środa, 24 lipca 2013

47. Nowicjuszka - Trudi Canavan




Tytuł: Nowicjuszka 
Tytuł oryginału: The Novice
Autor: Trudi Canavan
Seria: Trylogia Czarnego Maga, tom II
Wydawca: Galeria Książki
Rok pierwszego wydania: 2002



'Bez wiedzy siła jest bezużyteczna, ponieważ bez niej mag nie posiadałby żadnej umiejętności, choćby nie wiem jak się starał' 

W krótkim czasie Sonea przeszła bardzo dużo. Odkryła swój talent magiczny, a potem ukrywała się przed magami. Teraz zna już intencje tych ludzi. Co więcej, zaakceptowała swój niecodzienny dar i postanowiła uczyć się magii. Jako nowicjuszka musi zmierzyć się z nieprzychylnymi spojrzeniami innych uczniów. Jest bowiem pierwszą osobą ze slumsów, która została przyjęta do Gildii Magów. Nie działa to na jej korzyść wśród innych nowicjuszy pochodzących z potężnych rodów w królestwie. Bohaterka nie wiedziała jednak jak wiele będzie musiała znieść.

'Plotka ma swój cykl życiowy, a kiedy podejrzenia w końcu robią się przebrzmiałe, odchodzą w niepamięć' 

Szczególnie jeden z nowicjuszy obrał sobie cel uprzykrzania życia Sonei. Jest to Regin, który został przyjęty do Gildii w tym samym czasie co dziewczyna. Codziennie razem z grupką innych osób robi wszystko, aby Sonea wiedziała gdzie jest jej miejsce. Bohaterka domyślała się co może ją czekać, ale nie oznacza to, że wie jak radzić sobie z plotkami i coraz okrutniejszymi żartami grupy Regina. Nawet interwencje Rothena, jej mentora, na niewiele się zdają.

'Co jest naturalne i właściwe? Kto wie? Świat nigdy nie był tak prosty, by jedna osoba potrafiła udzielić wszystkich odpowiedzi.'

Dziewczynę męczy jeszcze jedna sprawa- zna sekret Wielkiego Mistrza. Chociaż może wydawać się, że Akkarin nie ma o tym pojęcia, Sonea nadal żyje w ciągłym strachu. Oprócz niej wie o tym jeszcze Rothen oraz Administrator Lorlen, który zlecił nowo mianowanemu Drugiemu Ambasadorowi Gildii w Elyne, Dannylowi, prześledzenie wędrówki Wielkiego Mistrza sprzed lat. Tymczasem ku przerażeniu Sonei Akkarin chce przejąć nad nią opiekę. Jaką tajemnicę skrywa potężny mag? Dlaczego chce zostać mentorem bohaterki? Co odkryje Dannyl?

Druga księga Trylogii Czarnego Maga zrobiła na mnie o wiele większe wrażenie niż "Gildia Magów". Mimo tego, że podchodziłam do "Nowicjuszki" sceptycznie jestem mile zaskoczona. Znalazłam tu więcej akcji, chociaż skupiała się ona głównie na ucieczkach Sonei przed Reginem i jego grupką, która ciągle rosła. Każdy rozdział w tej książce jest podzielony na co najmniej dwie części. Dzięki narracji trzecioosobowej wiemy co dzieje się w Gildii Magów, ale jesteśmy też świadkami m.in. podróży Dannyla. Co niesie ze sobą także inną zaletę- poznajemy nowe miasta i miejsca na terenie Krain Sprzymierzonych. Poprzednio w "Gildii Magów" nie wychodziliśmy poza mury Imardinu. Dawało to w rezultacie efekt klatki, czułam się uwięziona w jednym miejscu. Teraz odwiedzamy również miasta w sąsiadującym z Kyralią państwem Elyne, gdzie Dannyl jest Drugim Ambasadorem.

Nadal mam jednak wrażenie, ze Trudi Canavan pisze dużo, ale czasami o niczym. Akcja posuwa się do przodu bardzo powoli, najczęściej każdy kolejny rozdział wnosi mało do tej historii. Gdybyśmy ograniczyli akcję tylko do ważnych lub ciekawych wydarzeń książka byłaby wtedy o połowę mniej obszerna. Nie mam większych zastrzeżeń do stylu czy pióra autorki. Trudi Canavan pisze prostym językiem mimo tego, że wiele rzeczy jest tu nowych (ma inne nazewnictwo niż w rzeczywistym świecie), wszystko jest zrozumiałe.Ciągle jestem zdania, że seria jest ciekawa i pomysł również jest interesujący i godny uwagi, ale brakuje mi tu akcji, czegoś co wciągnęłoby mnie na kilka godzin. Tutaj rozdziały ciągnęły się niemiłosiernie, myślę, że o wiele lepiej byłoby gdyby były o połowę krótsze.

W "Nowicjuszce"  poznajemy nowych bohaterów, ale niestety inni już się tu nie pojawiają, np. Cery. Jest to zrozumiałe, bo Sonea musi przebywać w Gildii, a jej znajomość ze starymi przyjaciółmi ogranicza się tylko do rzadkich odwiedzin. Autorka zrobiła przypomnienie fabuły z pierwszego tomu w pierwszym rozdziale. I za to jestem jej wdzięczna, bo później skupiła się na bieżącej akcji i raczej nie było tu retrospekcji. Ale to pokazuje również, że w "Gildii Magów" nie działo się tak dużo skoro wystarczyło opowiedzieć to zajmując zaledwie tylko połowę rozdziału. Myślę, że "Nowicjuszkę" można spokojnie przeczytać bez zaznajomienia się z księgą pierwszą trylogii i oczywiście zrozumie się fabułę. Tutaj też znajdziemy mapki Imardinu i Gildii oraz słowniczek. W podobny sposób została też podzielona ta powieść- na dwie części, które dzieli przełomowe wydarzenie- przejęcie opieki nad Soneą przez Akkarina.

Do tej pory myślę o "Nowicjuszce" chociaż minęło już kilka dni. Z pewnością przeczytam ostatnią księgę z Trylogii Czarnego Maga. Tym bardziej, że Wielki Mistrz w epilogu pod koniec książki zdradził co nieco głównej bohaterce i nie mogę się doczekać odkrycia całej prawdy. Chyba najbardziej zaciekawiły mnie ostatnie rozdziały. Nadal jednak oceniam książkę na 3/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!
Czytam fantastykę!

piątek, 19 lipca 2013

46. Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon




Tytuł: Cień wiatru
Tytuł oryginału: La sombra del viento
Autor: Carlos Ruiz Zafon
Seria: Cmentarz Zapomnianych Książek, tom I
Wydawca: Wydawnictwo MUZA S.A.
Rok pierwszego wydania: 2001



'Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie' 

W wieku 10 lat Daniel Sempere po raz pierwszy zobaczył Cmentarz Zapomnianych Książek. To niezwykłe miejsce pokazane mu przez ojca zrobiło na nim ogromne wrażenie. Nigdy w życiu nie widział tylu książek, chociaż jego tata pracuje w antykwariacie i na co dzień ma z nimi styczność. Na Cmentarzu Zapomnianych Książek Daniel dowiaduje się o historii i celu tego miejsca, jest ono tajemnicą i nikomu nie może o nim powiedzieć. Jako że jest tam po raz pierwszy musi wybrać jedną ze znajdujących się tam papierowych dusz, przyrzekając tym samym ocalić ją od zapomnienia. Chłopiec wędrując między półkami znajduje książkę, która jego zdaniem czekała tu na niego od dawna. Jest to "Cień wiatru" Juliana Caraxa.

'Sekret wart jest tyle, ile warci są ludzie, przed którymi powinniśmy go strzec' 

Daniel jest zauroczony tą powieścią i pragnie dowiedzieć się czegoś więcej o jej autorze. Nigdzie jednak nie znajduje takich informacji. Julian Carax jest jedną wielką tajemnicą. Egzemplarz "Cienia wiatru" jest jego ostatnim dziełem i to dosłownie. Wszystkie inne zaginęły. Ludzie mówią o pewnym człowieku, który znajduje książki Caraxa po to, by następnie je spalić. Również książkę Daniela ten ktoś chce za wszelką cenę zniszczyć. Jednak bohater strzeże jej i nie zgadza się na żadne propozycje.

'Książki mają dusze, dusze tych, którzy je piszą, którzy je czytają i którzy o nich marzą' 

Kiedy Daniel ma już osiemnaście lat nadal interesuje się historią Caraxa. Postanawia odkryć sekret autora, coraz bardziej się w niego zagłębiając. Nie podejrzewa nawet, że w ten sposób rozpoczyna się jego największa przygoda, pełna niebezpieczeństw i tajemnic. Czego dowie się Daniel? Kim jest Julian Carax? Dlaczego komuś tak bardzo zależy na zapomnieniu o tym autorze?

"Cień wiatru" to jedna z tych książek, które należy przeczytać. Nie tylko dlatego, że jest ona na liście BBC, ale też dlatego by przekonać się co ona ukrywa, co sprawiło, że tak wielu czytelników uważa ją za najlepszą ze wszystkich. Do tej powieści jakoś szczególnie mnie nie ciągnęło. Opis z tyłu książki jest bardzo zachęcający, ale to nie dlatego sięgnęłam po nią. Przede wszystkim chciałam przekonać się kim jest autor, jak pisze. Teraz już mogę powiedzieć, że nie polubiłam Zafona :) W powieści jest bardzo dużo opisów Barcelony XX w., co jest oczywiście plusem, bo dzięki temu "Cień wiatru" jest bardzo klimatyczny. Ale autor nie szczędził nam też historii. Byłam trochę znudzona tym faktem, bo wydarzenia  po roku 1945 w Barcelonie nie dotyczą mnie bezpośrednio i nie jestem nimi zainteresowana. Szczegółowe opisy miejsc, w których nie byłam i w których pewnie nie będę nie zapadły mi w pamięci. Jestem jednak pewna, że ludzie, którzy je widzieli, albo nawet tam mieszkają będą nimi zachwyceni.

Głównym bohaterem powieści jest Daniel Sempere, początkowo dziesięcioletni chłopiec, który poznaje wielką tajemnicę. Z biegiem czasu jest coraz bardziej zaangażowany w odkrycie prawdy o Julianie Caraxie. Daniela zapamiętałam jako osobę sympatyczną, ale trochę naiwną. Jest jednak wytrwały i odważnie strzeże swojej książki. Zaplątuje się w swoich decyzjach, jego uczucia często go zwodzą. Tak było np. w przypadku Klary Barcelo. Kiedy bohater uporał się już z jednym problemem nadchodził drugi. Do tego nieświadomie zagłębił się w historii Caraxa.

Książka jest ciekawa, głównie dlatego, że jest wielowątkowa. Możemy obserwować przygody Daniela, jednocześnie poznając losy Juliana, ale też innych bohaterów. Każda z postaci jest wyjątkowa i posiada swoją niepowtarzalną historię. Jednak można tu zauważyć pewne podobieństwa dwóch bohaterów: Juliana Caraxa i Daniela Sempere. Chociaż mężczyźni są różni, posiadają dużo cech wspólnych. Julian ma bardzo bogatą historię, a Daniel nawet nie zdaje sobie sprawy jak blisko znajduje się jej poznania.

Bohaterowie muszą zmierzyć się z niespełnioną miłością, podobnymi marzeniami i celami. Jest to książka, która jest zarówno smutna jak i posiada szczęśliwe zakończenie, jeśli wziąć pod uwagę wszystko co zawiera. Zakończenie jest według mnie świetne i wiele mówi nam o przyszłości postaci. Nie mamy w tym przypadku poczucia niedosytu, losy bohaterów zapadają w pamięć i skupiają nasze myśli tylko na nich. Wszystkie wątki zostały zakończone, co jest potwierdzeniem faktu, że każda powieść Zafona dotycząca cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek dotyczy czegoś innego, ale fabuły łączą się ze sobą.

Język w powieści jest prosty i zrozumiały. Jednak jeśli chodzi o dialogi uważam, że to jedna z większych wad powieści. Nie żeby były złe, ale mam tu na myśli to, że nie jestem fanką humoru Zafona. Według mnie jest prostacki i niepasujący do okoliczności. Jeśli chodzi o przesłanie i problemy poruszone w książce muszę stwierdzić, że jestem usatysfakcjonowana. Można tu znaleźć wiele wartościowych i mądrych cytatów. Mimo tego, że nie jestem zachwycona Zafonem, chętnie przeczytałabym inne jego powieści, bo te opowieści się po prostu pamięta. Jestem pewna, że "Cień wiatru" zostanie ze mną na dłużej. Przez styl autora nie wiem jak ocenić tę książkę. Bo chociaż mam do niego zastrzeżenia, "Cień wiatru" jest po prostu niesamowitą powieścią wartą przeczytania. Nie wiem, czy to dlatego, że znalazłam tam tak wiele wątków, fajną akcję, czy może przez całą pracę, czas i serce autora dla tej książki, co wyraźnie widziałam w tym przypadku oceniam ją na 4,5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania 
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!
Z listą BBC

czwartek, 18 lipca 2013

Versatile Blogger 2



Już drugi raz mam przyjemność uczestniczyć w tej zabawie. Bardzo dziękuję za nominację Pati oraz Agnes Recenzentce. Sprawiłyście mi ogromną przyjemność :)

 Każdy nominowany bloger powinien:
-podziękować nominującemu blogerowi u niego na bogu
-pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu
-ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
-poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów

7 faktów dotyczących mnie:
- Od dzisiaj jestem blondynką
- Nie przeklinam, choć nie mówię, że mnie czasami nie kusi ;)
- Nie cierpię zakupów, a mam tu na myśli przymierzanie wszystkich tych ubrań. Wolę załatwić wszystko od razu zamiast łazić po sklepach kilka godzin
- Uwielbiam spać. Najlepiej spędziłabym cały dzień w łóżku :)
- Bardzo chciałabym nauczyć się grać na gitarze. Już kiedyś byłam blisko tego osiągnięcia, mam nawet kupiony instrument, ale jakoś zawsze mam coś ciekawszego do roboty nić nauka gry :)
- Jeśli ktoś przyjrzy się moim zielonym oczom z bliska może zauważyć coś na kształt kwiatków, gdzie   środkiem jest źrenica.
- Nie cierpię tańczyć, bo nie umiem i nie lubię :)

No i teraz powinnam nominować 15 osób, ale tak wyszło, że nie mam kogo O.o Niektórzy albo już brali udział w zabawie, albo już zostali nominowani. Ale jeśli ktoś chce wziąć udział serdecznie zapraszam :)

niedziela, 14 lipca 2013

45. Drżenie - Maggie Stiefvater




Tytuł: Drżenie
Tytuł oryginału: Shiver
Autor: Maggie Stiefvater
Seria: Drżenie, tom I
Wydawca: Wilga Wydawnictwo
Rok pierwszego wydania: 2009



'Co zatem powinienem zrobić z moimi ustami? Z moją mocą? Z moim dniem?' 

Grace kiedyś doświadczyła czegoś, czego nie zapomni do końca życia. Będąc zaledwie małą dziewczynką prawie straciła swoje życie, nawet teraz nie pamięta jakim cudem przeżyła. Pewnego zimowego dnia została zaciągnięta do lasu przez wilki. Mimo młodego wieku zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że zwierzęta ją zabiją. Nie robiła jednak nic, by temu zapobiec. Leżała tylko nieruchomo na śniegu wpatrując się nieobecnym wzrokiem w niebo, zgadzając się na ból jaki wywoływały ugryzienia. Ale kiedy myślała, że to koniec zauważyła jak jeden z wilków niespokojnie się porusza, waha się. Długo wpatrywała się w niezwykłe oczy zwierzęcia, mając wrażenie, że ono ją rozumie. Potem obudziła się w szpitalu.

'(...) on był równie delikatny jak jesienny motyl czekający, aż zniszczy go pierwszy mróz' 

Od tamtego momentu minęło 6 lat. Przez wszystkie lata Grace każdej zimy obserwowała swojego wilka, który zawsze obserwował ją z lasu za jej domem. Dziewczyna każdego roku z niecierpliwością czekała na zimę, kiedy to pojawiały się wilki. Mimo wydarzeń jakie kiedyś przeżyła zaczęła interesować się tymi zwierzętami. W końcu jej przyjaciele, jak i ona sama, zaczęli nazywać jej zachowanie obsesją. Grace bynajmniej się z tym nie kryła. Czuła niezwykłą więź ze swoim wilkiem, chociaż mogła go tylko obserwować. Zwierzę nigdy nie zbliżyło się do niej blisko.

'Byłem nieokiełznany i poskromiony, rozdarty na strzępy i po raz pierwszy kompletny, zachłyśnięty byciem wszystkim tym jednocześnie'  

Bohaterka odkryła całą prawdę po tym jak został zabity Jack Culpeper. Wszyscy mieszkańcy od razu doszli do wniosku, że winę za to ponoszą wilki. Zorganizowano więc polowanie na te zwierzęta. Kiedy zrozpaczona Grace wróciła do domu zauważyła chłopaka leżącego przy jej drzwiach. Od razu wiedziała, że to jej wilk zanim jeszcze spojrzała w jego piękne złotożółte oczy. Grace nigdy nie wierzyła w istnienie wilkołaków, ale nie wahała się ani chwili. Chłopak został postrzelony a ona natychmiast zawiozła go do szpitala. Kim jest ten chłopak? Jaki sekret skrywa? Czy Grace należy do jego świata?

"Drżenie" Maggie Stiefvater to powieść, którą chciałam przeczytać już od dłuższego czasu. Nie zraziłam się grubością książki, bo muszę przyznać, że jest ona bardzo obszerna. Zachęciły mnie pozytywne opinie z tyłu książki (bo czytałam jakoś mało recenzji o powieści na blogach), informacja w jak wielu krajach została wydana, jak i "ochy i achy" mojej siostry nad tą serią. Oczywistym stało się dla mnie, że w końcu muszę przeczytać "Drżenie". Była jeszcze jedna sprawa. Miałam cichą nadzieję, że dowiem się o co chodzi w tej dziwnej okładce. Przyznaję, że jest ładna, ma lekko wypukłe kropki imitujące płatki śniegu. Jest las, zima, co jest oczywiste, bo wtedy pojawiają się wilki. Nie mogę tylko zrozumieć tej czerwonej parasolki na pierwszym planie. Nie dowiedziałam się o co chodzi, może to jest jakiś symbol, którego nie mogę zrozumieć. W każdym razie mam nadzieję, że kiedyś dowiem się co na myśli mieli graficy :)

Co do samej powieści... Mimo swojej obszerności przeczytałam ją w jeden dzień. Książkę czyta się bardzo szybko. Autorka posługuje się łatwym, prostym językiem, przedstawiając świat w zrozumiały sposób. Wszystko bardzo łatwo jest sobie wyobrazić, nawet bardziej skomplikowane fakty. Ale przez tą prostotę zabrakło mi głębi, jakiegoś ukrytego znaczenia. Możliwe, że takiego nie ma. Książka jest po prostu świetnym sposobem na zabicie czasu, chwilą w której na jakiś czas oderwiemy się od problemów.

Narracja w książce jest prowadzona w dwóch osobach: Grace i Sama. Każdy rozdział zaczyna się wspomnieniem narratora oraz podaniem temperatury. Jest bowiem ona bardzo ważna dla całej akcji. Kiedy nadchodzi jesień i robi się zimno niektórzy ludzie zmieniają się w wilki. Swoją postać odzyskują z nadejściem wiosny. Każdy z nich ma jednak określoną ilość czasu, po którym zostają wilkami już na zawsze. Jest to nowy sposób pokazania tego typu powieści. Pomysł autorki jest oryginalny i ciekawy, przedstawiony w logiczny sposób. Nie ma tutaj chwili zaskoczenia- przez to, że narratorem jest również Sam (czyli wilk Grace), od samego początku wiemy kim jest. Mimo tego miałam wielką potrzebę dowiedzenia się w jaki sposób wszystko się wyda, co stanie się później. Przyznaję, że książka bardzo wciąga.

Jest tutaj także poruszony problem samej Grace. Tak naprawdę nie wiedziałam jak mam ją traktować. Bo oczywistym jest, że Sama bardzo polubiłam, jest taki uroczy i prostoduszny, kochany. Główna bohaterka natomiast na początku może wydawać się nawet ciekawa. Ale kiedy zaczęłam się nad nią zastanawiać, doszłam do wniosku, że chyba nienaumyślnie autorka zrobiła z niej wariatkę. Rozumiem, że rodzice nie poświęcali jej dużo czasu, stała się przez to samodzielna, ale też samotna. Dlatego zaczęła poświęcać większość swojego czasu na obserwowanie, czytanie i myślenie o wilkach. Sama przyznaje się, że ma obsesję. Jak dla mnie to trochę dziwne. Nie wiem co by z nią dalej się stało, gdyby nie okazałoby się, że jej wilk jest tak naprawdę Samem, człowiekiem. "To była miłość od pierwszego wejrzenia"- Grace zakochała się w zwierzęciu...

Bohaterka jest też czymś w rodzaju tajemnicy. Jest jedyną jak dotąd osobą, która nie przeszła przemiany w wilka po tym jak została ugryziona. Zakochana w Samie, którego to może być ostatni rok, chce dowiedzieć się dlaczego tak się stało, by być ze swoim ukochanym na zawsze. To też jest wątek, o którym chce się czytać. Autorka często kiedy narratorem był Sam wplatała w jego myśli teksty piosenek, które sam wymyślał. Było to ciekawe, wiele mówiło o bohaterze. Miałam wrażenie jakby autorka była wielką fanką poezji Rilkego, której było nawet sporo, bo na jej przykładzie Sam tłumaczył Grace to, czego za nic nie rozumiała. Według mnie nie był to zbyt dobry materiał do nauki, bo chociaż na ogół lubię poezję, ten poeta wcale do mnie nie przemawia, słabo rozumiem jego teksty. Ale jak widać autorka je uwielbia :)

Podsumowując, książka jest ciekawa, wciągająca, jednak jest raczej powieścią dla zabicia czasu. Fabuła jest ciekawa, wszystko ładnie się wyjaśnia, ale jest to lektura raczej przeciętna. Jestem wdzięczna autorce za zakończenie. Jestem świadoma, że nie musiała tak kończyć powieści, mogła zostawić czytelnika w niepewności, jednak nie zrobiła tego.Zostawiła wolny wybór: jeśli komuś się spodobało przeczyta dalej, jeśli nie, spokojnie może skończyć na jednym tomie. Ja jestem ciekawa tego co może się wydarzyć później więc z chęcią przeczytam kontynuację. Tymczasem oceniam "Drżenie" na 3/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!
Czytam fantastykę

sobota, 13 lipca 2013

44. Aniołowie i kosmici. Kościół wobec cywilizacji pozaziemskich


Tym razem zrecenzuję coś zupełnie nowego, gdyż nie będzie to powieść lecz zbiór siedmiu wywiadów na temat, który już od dawna mnie ciekawił i innych pewnie także. Mam tu na myśli sprawy związane z cywilizacjami pozaziemskimi, czy jak kto woli z kosmitami :) Książka "Aniołowie i kosmici" wydana przez Wydawnictwo M jest idealną pozycją dla osób, które chcą dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, ale też poznać jakie stanowisko przyjmuje wobec niego Kościół.

Odkąd odbyły się pierwsze podróże w kosmos ludzi zaczęła bardzo ciekawić możliwość istnienia życia poza Ziemią. W końcu pośród tylu Galaktyk jest to bardzo prawdopodobne. Do tej pory jednak nie udało się nic odkryć, a ludzie z natury są ciekawscy i lubią dopowiadać sobie pewne rzeczy. Nie ma w tym nic złego, dopóki nie zaczną traktować oni tego jako prawdy. Powstało już wiele sekt, także w Polsce, zrzeszających sporo osób, które nawet nie zdają sobie sprawy ze swoich złych wyborów. "Aniołowie i kosmici" w ciekawy sposób opisują, co powinniśmy uznać za nieprawdę i czego się wystrzegać.

Tomasz Rowiński przeprowadził rozmowę z kapłanami, którzy w wyczerpujący i interesujący sposób przedstawili katolickie spojrzenie na temat kosmitów, czy fenomenu UFO. Jak sam autor wywiadów wspomina w Słowie wstępnym nie spodziewał się, że rozmówcy tak chętnie będą wypowiadali się na ten temat, w końcu Kościół nie przedstawił swojego oficjalnego stanowiska, co tylko budzi jeszcze większą ciekawość ludzi. Poszczególne osoby nie tylko dzielą się z nami swoją wiedzą, ale też kierują nas we właściwym kierunku, wskazują na co powinniśmy zwracać uwagę. W ten sposób pomysł trzymania się tylko tematu istnienia życia pozaziemskiego przekształcił się w coś znacznie więcej, bo porusza też kwestię naszego znaczenia we wszechświecie, poglądów czy mitów. 

Rozmówcy odpowiadają różnie na pytania Rowińskiego- jedni są bardziej ostrożni, a inni śmiało wyrażają swoje poglądy. Dzięki temu, że autor zadaje czasami te same pytania różnym osobom znamy wyczerpujący obraz tego co powinniśmy wiedzieć. Oprócz przemyśleń można tu też znaleźć ogólną historię UFO i związanych z tym rzeczy. Najbardziej zaciekawił mnie wywiad z ks. Andrzejem Zwolińskim, gdzie poruszany jest właśnie temat kosmitów, ufologów, a to wszystko odniesione do Pisma Świętego. Bardzo ciekawe były dla mnie fragmenty o sektach w Polsce (o których nawet nie wiedziałam!) czy o skutkach błędnego odczytania Biblii, gdzie przykładem jest osoba Dänikena. Pod każdym wywiadem możemy znaleźć krótką notkę o rozmówcy. Wypowiedzi kapłanów są odpowiednio uzasadnione, poparte cytatami z Biblii itp. Z pewnością "Aniołowie i kosmici" to książka godna polecenia, szczególnie dla osób, które chcą znać tą prawidłową i jedyną wersję. Polecam ją wszystkim :) 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania 



wtorek, 9 lipca 2013

43. Cień Nocy - Andrea Cremer



 Tytuł: Cień Nocy
Tytuł oryginału: Nightshade
Autor:  Andrea Cremer
Seria: Cień nocy, tom I
Wydawca:  Amber Wydawnictwo
Rok pierwszego wydania: 2010




'Zawsze sądziłam, że ciało jest moją najwspanialszą bronią- silne i nieugięte jak żelazo' 

Dawno temu pewien czarownik został poważnie ranny podczas bitwy. Będąc bardzo słabym i bliskim śmierci ukrył się w lesie. Tam pomógł mu wilk, przynosił mu jedzenie, chronił go. W podzięce czarownik obdarzył wilka ludzką postacią. Za pomocą magii mógł on przyjmować dowolną postać, gdy tylko zaistniała taka potrzeba. Tak powstali Strażnicy, których główną rolą stało się chronienie i służba swojemu Opiekunowi. Stali się wojownikami swoich panów. Tak brzmi powszechna legenda, której uczą się młodzi Strażnicy.

'Jeśli naprawdę uważnie czytasz książki, (...) dochodzisz do wniosku, że dobre pary tworzą tylko dusze, które stanowią swoje odbicie (...). Oczywiście, jeśli potrafią się odnaleźć' 

Calla jest piękną dziewczyną o długich platynowych włosach, które zwykle związuje w warkocz, i złotych wilczych oczach. Razem ze swoimi przyjaciółmi: Bryn, Fey, Masonem i bratem Anselem wzbudzają respekt i strach innych uczniów z Górskiego Liceum. Ludzie nie wiedzą nawet, że przyczyną ich niepokoju jest to, że ta grupka to tak naprawdę klan Cień Nocy, którego samicą alfa jest Calla. Nie jest to jednak jedyny klan w szkole. Istnieje jeszcze Kara Nocy z Renierem Laroche'em na czele. Bohaterowie od początku wiedzieli kim są, a alfy tych dwóch klanów od piątego roku życia wiedzą również, że w dzień ich wspólnych osiemnastych urodzin połączą się. Taka jest wola Opiekunów, a oni muszą się do tego dostosować.

'Presja nigdy nie pomaga. I nigdy nie znika' 

Ren bardzo podoba się Calli, ale nic nie może się między nimi dziać, aż do zawarcia unii w święto Samhain. Jako alfy ciągle stawiają sobie wyzwania, trzymają się na dystans od siebie razem ze swoimi klanami. Jednak kiedy do unii zostaje już niecały miesiąc alfy postanawiają współpracować i oswoić swoje klany ze sobą. Kiedy wszystko wydaje się być w coraz lepszym porządku w szkole pojawia się nowy uczeń, Shay, w którym Calla rozpoznaje chłopaka, którego uratowała kilka dni wcześniej, łamiąc jedną ze świętych zasad Opiekunów. Dziewczyna jest tym bardzo zmartwiona i zdenerwowana, ale z czasem odkrywa, że nie potrafi trzymać się z daleka od tego chłopaka. Wspólnie zaczynają szukać prawdziwej historii Strażników. Czy Calla złamie kolejne zasady? Kim jest Shay? Co odkryją bohaterowie?

"Cień Nocy" to jedna z lepszych książek jakie ostatnio przeczytałam. Nie mam tu na myśli jakiegoś głębszego znaczenia, przesłania czy symboli. Powieść ta jest świetnym rozwiązaniem na nudę i pomysłem na rozrywkę. Czyta się ją jednym tchem. Po skończeniu książki przez kilka dni żyłam jeszcze w tamtym świecie, co ostatnio nie zdarzało się zbyt często w moim przypadku. Wciągnęłam się całkowicie, chociaż nawet nie miałam takiego zamiaru :) Myślałam początkowo, że to kolejna historia o wilkołakach, czy zmiennokształtnych, których jest już tak wiele. Pomyliłam się. W "Cieniu Nocy" autorka wprowadziła kilka komplikacji, wyróżniających tę książkę na tle innych. Świat tutaj przedstawiony jest pełen magii, zasad, a także kłamstw.

Bohaterowie, których stworzyła autorka są oryginalni i niepowtarzalni. Przede wszystkim nie są przerysowani, schematyczni i nie tak do końca papierowi. Miałam wrażenie jakby takie osoby istniały naprawdę. Andrea Cremer skupiła się tu głównie na Calli, czy Shay'u ale nie zapomniała na szczęście o bohaterach drugoplanowych. Są oni świetnie wykreowani, ciekawi. Członkowie klanów mimo tego, że istnieje pewna hierarchia są najlepszymi przyjaciółmi. Początkowo Cień Nocy i Kara Nocy nie przepadają za sobą, ale to w krótkim czasie się zmienia. Może jest to zasługa więzi jakie ich łączą z alfami, zbliżającej się unii, ale wszyscy za sobą przepadają. Autorka nawet jeśli nie opisywała dokładnie niektórych postaci dawała nam jakieś wyobrażenie o bohaterze, dzięki czemu sami mogliśmy się domyślić tej osobowości, albo nawet się na niej nie skupiać jeśli nie czuliśmy takiej potrzeby.

Główną bohaterką, a zarazem narratorem, jest Calla, samica alfa klanu Cień Nocy. Całe jej życie, tak jak i innych Strażników, zostało zaaranżowane przez Opiekunów. Dziewczyna bardzo poważnie traktuje zasady swoich panów, nie podejrzewa w tym żadnych niecnych celów, chociaż dostrzega wady czarowników. Calla jest bohaterką, w której następuje pewien przełom. Wszystko zaczęło się od wydarzenia, o którym wiemy już w pierwszym rozdziale. Ratuje ona chłopaka, którego zaatakował niedźwiedź, ujawniając tym samym swoją prawdziwą tożsamość. Ma nadzieję, że niedoszłą ofiara niedźwiedzia uzna to wszystko za sen i może tak by się stało, gdyby kilka dni później nie spotkaliby się w szkole. Calla mimo zasad postanawia wyjaśnić wszystko chłopakowi, nie ma już bowiem wyjścia. Wkrótce jednak zaczyna coś czuć do niego, z wzajemnością.

Shay jest bohaterem, którego tak bardzo znielubiłam, ze czasami miałam ochotę wyrzucić tę książkę przez okno, kiedy tylko się pojawiał. Nie wiem co bardziej mnie w nim wkurzało: jego bezproblemowość, jakaś potrzeba łamania zasad, brak wyobraźni czy to, że autorka za wszelką cenę chciała wzbudzić do niego naszą sympatię. Można powiedzieć, że opis bohatera był trochę przesadzony, ponieważ to Calla go widziała swoimi pełnymi zachwytu oczami. Ciągłe wspominanie o jego zielonych jak mech oczach, włosach, które opadały mu na czoło, czy mówienie o jego 'wiosennym' zapachu było dla mnie nie do wytrzymania. Pomijając już fakt, że to przez niego przyszłość Calli okazała się wątpliwa, bo to on wzbudził w niej chęć sprzeciwu i to przez niego nic z tego nie wyszło. Chociaż to głównie dzięki niemu dowiadujemy się prawdy, jego osoba jest podobno bardzo ważna w tym wszystkim, ja najlepiej od razu bym się go pozbyła.

O wiele bardziej polubiłam Rena. Nawet jeśli nie mamy zbyt pochlebnego opisu tego bohatera. Jest on przeznaczony Calli przez Opiekunów i bynajmniej mu to nie przeszkadza. Jest najpopularniejszym chłopakiem w szkole, chociaż budzi jeszcze większy respekt niż Calla. Dziewczyna wie o jego wcześniejszych 'podbojach'. Jest to samiec alfa i ma to w naturze. Wydaje jej się to niesprawiedliwe, bo ona musi aż do unii zachowywać się jak dama i unikać amorów, co zawiera także zakaz pocałunków. Po dosyć dokładnych i plastycznych opisach uczuć bohaterki widzimy jak 'buzują w niej hormony', z którymi nic nie może zrobić. Podobało mi się porównanie głównej bohaterki do pudełka ciastek, do którego chce 'dobrać się' Ren.

Autorka ma fajne poczucie humoru i lekkie pióro. Wszystko to sprawiło, że nie chciałam odkładać tej książki do samego końca, a nawet przeczytałam ją kilkakrotnie. Głównie wracałam do scen z Renem :) Nie moja wina, że Shay'owi przypadła rola głupich pytań, na które miała odpowiadać Calla, a dzięki którym my też się czegoś dowiadujemy. Ren wiedział już to wszystko, bo był częścią tego świata. To on powinien być z Callą, przez całą książkę wyczekiwałam tego wydarzenia. Tym bardziej, że w ciągu akcji zauważyłam metamorfozę bohatera. Widziałam jego uczucie do dziewczyny, którego ona nie była świadoma, była chyba zbyt nieufna wobec niego. Szkoda. Mimo tego małego zawodu jakiego doświadczyłam mam ochotę przeczytać kontynuację.

"Cień Nocy" jest dobrze napisaną książką, znalazłam bardzo mało literówek. Okładka przyciąga wzrok, sprawia, że od razu jesteśmy ciekawi co książka zawiera w środku. Chociaż nie jest przepiękna jest interesująca ;) Przedstawia ona główną bohaterkę, a lilie w prawym rogu również są nawiązaniem do akcji. Fabuła jest ciekawa, pomysł autorki oryginalny i niebanalny. Powieścią "Cień Nocy" zaczęłam jedną z moich ulubionych serii. Oceniam na 5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania 
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!  
Czytam fantastykę!

środa, 3 lipca 2013

42. Eve - Anna Carey




Tytuł: Eve
Tytuł oryginału: Eve
Autor: Anna Carey
Seria: Eve, tom I 
Wydawca: Amber Wydawnictwo
Data pierwszego wydania: 2011



'niektórzy mężczyźni traktowali kobiety jak towar. Taki sam jak paliwo, ryż, albo puszki z mięsem'

Eve uczy się w szkole dla dziewcząt. Nie jest to jednak normalna szkoła. Uczennice nie mogą wychodzić poza jej mury, uczęszczają na zajęcia mające na celu pokazanie im jak niebezpieczni i źli są mężczyźni. Wszystkie dziewczęta zostały osierocone. Nie jest to dom dziecka, po prostu ich rodzice zamarli podczas zarazy 16 lat temu. Dziewięćdziesiąt osiem procent populacji nie żyje. Podczas chaosu, który nastąpił później, władzę przejął Król, który obiecał odbudowę świata. Na stolicę obrał sobie Miasto Piasku, które wzniósł na pustyni. Uczennice marzą o tym, by tam pojechać, być częścią Nowej Ameryki. Zostało im to obiecane, jednak najpierw muszą nauczyć się wybranego zawodu w budynku po drugiej stronie jeziora.

'Miłość to... (...) bardzo głęboka troska o kogoś. Świadomość, że ktoś bardzo wiele dla nas znaczy, że nasz świat byłby pusty, gdyby jego w nim zabrakło' 

Po zakończeniu pierwszego etapu nauki najlepsza z uczennic ma na celu przeprowadzenie pozostałych przez most do lepszej przyszłości. Tym razem ma to być Eve, która ciężko pracowała i jest idealną absolwentką. Dziewczęta tyle lat spędziły w pilnie strzeżonych murach szkoły, że teraz są bardzo podekscytowane. Nie zdają sobie sprawy z tego co czeka je po drugiej stronie. Nic nie podejrzewają mimo tego, że budynek jest bez okien i wygląda na opuszczony, a nauczycielki pilnują ich diety i zdrowia, podając im witaminy, po których mają silne skurcze. Jednak dzień przed przejściem przez jezioro Eve jest świadkiem ucieczki jednej z uczennic, Arden. To ona wzbudziła w niej wątpliwości co do słuszności idei Nowej Ameryki.

'Najważniejsza była chwila. Zbyt piękna, by ją stracić' 

Bohaterka zmartwiona rozmową z koleżanką, która nie była lubiana przez uczennice, nie wie czy ma jej ufać. Postanawia sama się dowiedzieć prawdy, łamiąc przy tym jeden z najważniejszych zakazów szkoły. Po przeprawieniu się nocą przez jezioro widzi w dziwnym budynku coś przerażającego. Nie chcąc brać w tym udziału ucieka ze szkoły. Eve przez wiele lat była odizolowana od świata, nie wie jak poradzić sobie z życiem poza murami. Na szczęście spotyka Arden, a później Caleba, do którego obie dziewczyny nie mają początkowo zaufania. Chłopak jednak wiele razy udowodnił swoje czyste intencje. Wkrótce okazuje się, że Eve jest poszukiwana przez samego Króla. Co odkryła Eve? Dlaczego jest taka ważna dla Króla? Czy musi poświęcić swoją pierwszą miłość?  

"Eve" Anny Carey była dla mnie zaskoczeniem. Nie spodziewałam się po tej książce dużo, myślałam o niej tylko jak o kolejnej z wielu powieści o nieszczęśliwej wizji przyszłości. Pomysł autorki był podobny do innych, ale w jakiś sposób zawarła ona w nim coś oryginalnego. Książka zaczyna się listem matki do Eve z dnia 23 maja 2015r, kiedy to zaraza zaczęła siać spustoszenie. Anna Carey odniosła się do dość niedalekiej przyszłości i nie jestem pewna, czy było to dobre posunięcie. O wiele lepiej jest, gdy akcja takich książek toczy się kilkadziesiąt jak nie kilkaset lat od dnia dzisiejszego. Myślę, że czytelnik nie czuje się wtedy tak przytłoczony wizją uciekającego czasu. Osobiście miałam wrażenie jakby ktoś mi coś narzucał.

Świat przedstawiony w powieści dotyczy czasów po zarazie i po chaosie jaki wywołała, czyli gdzieś po roku 2030. Społeczeństwo zostało podzielone. Bardzo wielu ludzi zginęło, a Król, który objął władzę chce skutecznie odnowić dawne życie, ale na jego warunkach. Dziewczęta uczą się w szkołach, w których nie ma mężczyzn, do tego są skutecznie zniechęcone do chłopców. Tak naprawdę strasznie się ich boją i o to chodziło Królowi. Mają one ufać tylko jemu, nie robiąc nic, co mogłoby zagrozić jego pozycji w nowym świecie. Pomysł Króla na odbudowę społeczeństwa jest okrutny i wstrząsający. Dziewczęta są wykorzystywane do skutecznego rozmnażania, chociaż przez cały czas wierzą w dobrą przyszłość. Chłopcy natomiast pracują w obozach pracy, często tracąc tam życie z przemęczenia. Możemy przeczytać, że autorka rozpoczęła trylogię dla starszej młodzieży, co jest według mnie pewne i zrozumiałe. "Eve" jest książką dla młodzieży, ale nie wszystkim się ona spodoba. Porusza w niej bowiem tematy, które nie są przeznaczone dla młodszych czytelników.

Zdziwił mnie fakt, że tyle dzieje się w tej powieści mimo tego, że nie jest obszerna. Początkowo byłam zachwycona. Nie miałam możliwości się nudzić, bo akcja mknie jak szalona. Naprawdę dzieje się tutaj sporo. Później jednak, kiedy zaczęłam się zastanawiać, miałam wrażenie jakby autorka napisała sobie przed rozpoczęciem powieści plan wydarzeń i tylko odhaczała kolejne punkty, wydarzenia. Według mnie było to bardzo widoczne. W książce nie są poruszane inne ważniejsze sprawy, uczucia bohaterów, czy ich trudne wybory. Przeskakujemy z wydarzenia na wydarzenie nie zastanawiając się nad niczym. Bo tak naprawdę nie ma na to czasu, autorka go nam nie daje. A szkoda, bo lubię, gdy książka jest lekką lekturą, ale też przekazuje coś, jakąś treść, nawet jeśli ukrytą. Tutaj mi tego zabrakło.

Czytając moją recenzję dochodzę do wniosku, że oceniłam ją dosyć krytycznie. Nie miałam tego na celu, tak naprawdę uważam powieść za nawet dobrą. Jednak raziły mnie podczas czytania sprawy, o których napisałam wyżej. Po przeczytaniu książki nie miałam typowego dla mnie 'kaca książkowego'. Nie musiałam nawet czekać kilku godzin aby przeczytać kolejną powieść. Nie wiem czy tak bardzo ciągnie mnie do tej serii. Wątek miłośny był słabo rozwinięty, dużo się działo jednak bez jakiegoś sensu. Ale z drugiej strony książka jest dobrze napisana, znalazłam mało literówek, a retrospekcje bohaterki mnie urzekły. Z moją oceną wahałabym się między 3 a 4 więc ostatecznie jest to 3,5/6

 Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: 
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!  

wtorek, 2 lipca 2013

Liebster Award 3

„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Zasady tej zabawy blogowej są już pewnie wszystkim dobrze znane. Kolejny raz jestem zaszczycona, że mogę brać w niej udział. I tutaj bardzo chciałabym podziękować Kindze. Jest mi bardzo miło, że mój blog jest przez was odwiedzany, a moja praca jest doceniana przez takie właśnie małe gesty. No i się wzruszyłam! :/ Dziękuję :*

A teraz pytania: 

1. Czy w pełni akceptujesz siebie? 
Bardzo bym chciała. Kiedyś akceptowałam siebie w pełni ale teraz jest mi z tym ciężko. Może dlatego, że jestem nastolatką :) Ale tak naprawdę miewam lepsze dni, kiedy już wydaje mi się, że nic mi nie brakuje, a zaraz potem jestem bliska chandry. Może w akceptacji przeszkadza mi mój melancholizm, a może już taka jestem... 
  
2. Jaka książka zmieniła twoje życie? 
Może nie będę tutaj bardzo oryginalna, ale taką książką jest "Mały Książę" Antoine'a de Saint - Exupery'ego. Jeszcze teraz pamiętam swoje emocje po tym jak po raz pierwszy przeczytałam tę książkę (wtedy myślałam o niej tylko jako o lekturze szkolnej). Jak dla mnie jest to kopalnia wiedzy życiowej i pięknych cytatów, które chyba już każdy zna. Mały Książę nauczył mnie wielu rzeczy, szczególnie w okresie kiedy potrzebowałam jakiejś wskazówki. Pokazał jak wygląda świat dorosłych i czego powinnam się wystrzegać. A także wskazał kto powinien być dla nas najważniejszy i czym powinnam się kierować w życiu

3. Co lubisz robić w wolnym czasie? 
Najczęściej czytam albo oglądam telewizję. Ostatnio odkryłam, że świat realny również jest ciekawy :) i coraz więcej czasu spędzam na dworze i widuję się z przyjaciółmi. Szczególnie teraz kiedy właśnie zaczęły się wakacje a na zewnątrz jest coraz cieplej. Kiedyś bardzo lubiłam rysować i również mam zamiar powrócić do tego w najbliższym czasie :)

4. Twoja pierwsza książka, którą przeczytałaś dla siebie? 
To była "Królowa Śniegu" Andersena, ale takie krótsze wydanie. Pamiętam, że to była pierwsza książka jaką dostałam. Chyba na moje 6  czy 7 urodziny. Wcześniej też pewnie coś czytałam, bo z opowieści rodziców wiem, że ciągle siedziałam z nosem w książkach. Ale to "Królowa Śniegu" zapadła mi w pamięci :)

5. Ulubiona potrawa? 
Chyba nie mam jakiejś ulubionej. Lubię mięso :) bardzo, bardzo. Ale też desery, szczególnie te czekoladowe albo cytrynowe. No i jestem uzależniona od herbaty :)

6. Zakładałaś kiedyś Złote Myśli/ Pamiętnik? 
I to ile razy! W podstawówce miałam taki mały pamiętniczek, w którym wpisywały mi się inne osoby. Nadal go posiadam i czasami przeglądam i wspominam... Później w starszej podstawówce (czyli gdzieś 5/6 klasa) była moda na Złote Myśli. Więc i ja miałam taki zeszyt, ale też pomagałam koleżankom w wymyślaniu pytań. Co do takiego 'prawdziwego' pamiętnika to miałam mnóstwo prób. Zazwyczaj zaczynam jakiś pisać i później przerywam. Czasami przy porządkach znajduję luźne notatki, które zawsze zbieram w jednym miejscu. Mam zamiar założyć normalny, porządny pamiętnik :)

7. Czy w pełni szanujesz poglądy innych? 
Tak, zawsze liczę się z opiniami innych i je szanuję. Nawet jeśli nie podobają mi się ich poglądy i nie zgadzam się z nimi (czasami uważam je za głupie) to myślę, że każdy powinien mieć własne zdanie. Ogólnie rzecz ujmując jestem osobą tolerancyjną :)

8. Kupujesz, czy wypożyczasz książki?
Kiedy założyłam bloga miałam jakąś fazę na kupowanie książek. Chciałam posiadać je wszystkie, co jest nierealne, nie tylko ze względu na pieniądze :) Teraz już to powoli mija. Kupuję mniej książek, wybieram tylko te, które mi się podobają. Jeżeli nie jestem jakiejś pewna wtedy ją wypożyczam. 

9. Masz swoje małe paranoje? 
Codziennie piję co najmniej dwie herbaty, codziennie muszę zjeść coś słodkiego, kiedy siedzę tak dziwnie zaplatam nogi, kiedy się denerwuję gryzę paznokieć małego palca lewej ręki, albo drapię się za lewym uchem, stukam ołówkiem albo długopisem w blat stołu, albo też palcami, szczególnie kiedy mam w głowie jakąś melodię, zawsze siedzę na tym samym miejscu przy stole, przed telewizorem (inaczej zganiam z miejsca tego nieszczęśnika, który mi zajął miejsce ;))

10. Co najbardziej cenisz u ludzi? 
To jest trudne pytanie. Myślę, że jest to lojalność, wierność i uczciwość (trochę jak przysięga małżeńska :P)

11. Dokończ zdanie: Nie znoszę, gdy...  
... jest za gorąco, jest za zimno, kiedy ktoś mi przerywa, kiedy ktoś się rządzi, kiedy ktoś jest fałszywy, gdy ktoś mlaska, gdy ktoś przegląda moje rzeczy albo bierze coś bez pytania, kiedy jestem w centrum uwagi, kiedy jest tłok... i pewnie jeszcze znajdzie się wiele innych :)

Już ułożyłam część pytań, ale doszłam do wniosku, że większość blogowiczów o ile nie wszyscy, brali już udział w zabawie. Jeżeli ktoś czuje się pominięty, to oczywiście może odpowiedzieć na pytania z tego posta. Zapraszam i jeszcze raz dziękuję Kindze :)



poniedziałek, 1 lipca 2013

Hello July - czyli cytat lipca



Dzisiaj zaczyna się kolejny miesiąc, o którym w ramach akcji na moim blogu "Cytat miesiąca" teraz coś napiszę.

Lipiec to siódmy miesiąc w roku. Kojarzy nam się zazwyczaj z piękną letnią pogodą i oczywiście z wakacjami :) Swoją nazwę wziął od niczego innego jak od kwitnących w tym czasie lip. W innych językach nazwa odwołuje się do Juliusza, stąd np. z ang. July a z fr. Julliet. W tym miesiącu możemy cieszyć się pięknem przyrody. Nadal kwitną drzewa, krzewy, pełno jest też kwiatów w naszych ogrodach. W lipcu dojrzewają już niektóre owoce. Ale jest to również miesiąc pełen owadów. Oprócz motyli, które cieszą nasze oczy w tym czasie są też inne niezbyt nam przyjazne robaczki. Cały czas śpiewają ptaki, chociaż już nie tak często jak podczas wiosny.
Ogólnie lipiec jest pięknym i ciepłym miesiącem, w którym możemy każdego dnia dostrzec coś wspaniałego. Nawet liczne w tym czasie deszcze, które są charakterystyczne dla naszego klimatu, nie powinny nam psuć nastroju :)
Co natomiast z przysłowiami na lipiec? Jest ich nawet sporo, podam tutaj przykłady: "Lipcowe upały, wrzesień doskonały", "W lipcu upały, styczeń mroźny cały", "Miesiąc lipiec musi przypiec i ostatki mąki wypiec". W lipcu obchodzimy takie święta jak: Międzynarodowy Dzień UFO (2 lipiec), Światowy Dzień Ludności (11 lipca), Dzień Policjanta (24 lipca), Dzień Bezpiecznego Kierowcy (25 lipca).

A teraz CYTAT MIESIĄCA

"W każdym bowiem dorosłym mieszka dziecko, którym kiedyś był, 
a w każdym dziecku dorosły, którym kiedyś będzie"

Są to słowa Johna Connolly z „Księga rzeczy utraconych”. Tak naprawdę nie znam tego pisarza, ale może kiedyś przeczytam którąś z jego książek. Niemniej jednak cytat jest bardzo prawdziwy. Myślę, że nie każdy zdaje sobie sprawę z tych słów, sama do tej pory jeszcze nie wierzę w nie w pełni, chociaż bardzo się staram :)  Chyba ta myśl jest dobrym wyborem na czas wakacji, kiedy możemy odkryć rzeczy, o których nawet nie myśleliśmy.