czwartek, 29 sierpnia 2013

53. "Małe kobietki" Louisa May Alcott


"(...) miłość rozprasza strach, a wdzięczność zwycięża dumę"

W obecnych czasach, gdzie naszą uwagę przyciąga często komputer czy telewizor to tym urządzeniom poświęcamy najwięcej czasu. Niektórzy nawet nie wiedzą jak wiele godzin marnują na tych bezużytecznych czynnościach. A kiedyś ludzie inaczej zajmowali sobie czas wolny. Byli bardziej kreatywni, rozrywkowi, radośni. W powieści Louisy May Alcott pt. "Małe kobietki" możemy bliżej przyjrzeć się codzienności młodych dziewcząt żyjących w Ameryce w drugiej połowie XIX w. 

"Zalety i tak dają się wyczuć w rozmowie i zachowaniu. Wcale nie trzeba ich wciąż podkreślać"

Bohaterami są siostry: Meg, Jo, Beth i Amy March. Ich ojciec bierze udział w wojnie secesyjnej i dziewczęta bardzo odczuwają jego nieobecność. Podczas świąt Bożego Narodzenia razem z mamą wspominają i myślą o przyszłości. Kiedy wspólnie odczytują list od pana Marcha wpadają na pomysł zabawy w pielgrzymów. Wzorując się na opowieści "Wędrówka pielgrzyma" Johna Bunyana postanawiają zmierzyć się ze swoimi słabościami i wadami, aby stać się lepszymi osobami. 

"Nigdy nie ustawaj w wysiłkach i nigdy nie myśl, że nie potrafisz zwalczyć swych błędów"

Każda z dziewcząt ma zalety, ale niestety też wady. Meg jako najstarsza z sióstr jest też najbardziej odpowiedzialna z nich wszystkich. Jest skromna i dobra, dobrze wychowana, ma nienaganne maniery. Ale marzy o bogactwie, balach, kosztownych sukniach przez co czasami jest próżna. Jo jest rozrywkową dziewczyną ale o dosyć wybuchowym i nieprzewidywalnym charakterze. Beth musi przezwyciężyć swoją chorobliwą wręcz nieśmiałość, a Amy bywa zarozumiała. Razem świetnie się bawią, urozmaicając sobie czas przeróżnymi zabawami. Wkrótce dołącza do nich samotny Laurie, a nawet jego tajemniczy dziadek. 

Po przeczytaniu opisu książki przyznam szczerze, że nie czułam się szczególnie zachęcona. Powieść na pierwszy rzut oka wydaje się być nudna i nieciekawa, nie ma tu akcji czy napięcia. Ale już wtedy, przy czytaniu tego opisu, coś mi mówiło, że książka może okazać się zupełnym tego przeciwieństwem. Dlatego postanowiłam przeczytać tą powieść i nie zawiodłam się. Bo chociaż nie znajdziemy tu dynamizmu, książka posiada także wiele zalet. 

"Małe kobietki" to miła i niesamowicie ciepła opowieść. Jej bohaterki spędzają czas w bardzo ciekawy i pomysłowy sposób, co oczywiście jest tu przedstawione bardzo dokładnie. Znajdziemy w książce opisy przedstawień, łącznie z fragmentami scenariusza czy wierszy, tajnych stowarzyszeń, czy innych tego typu rzeczy. Zaletą powieści są też niewątpliwie liczne wskazówki, nauki, pani March, nazywanej przez córki mamisią. Wiele razy pouczała dziewczęta, a podczas rozmowy od razu można dostrzec mądrość tej kobiety. Nie tylko poprzez panią March książka przekazuje nam ważne treści. Jej córki zmierzają się ze swoimi słabościami, odkrywają ważne rzeczy, z których również możemy się wiele nauczyć. 

Bohaterowie powieści są bardzo zróżnicowani, dzięki czemu łatwo nam jest utożsamić się z jednym z nich. Najbardziej polubiłam Joe, która była tak radosna i zabawna. Jest to dziewczyna mająca talent pisarski, uwielbia pisać opowiadania i scenariusze, jest raczej chłopczycą. To ona najbardziej zaprzyjaźniła się z Lauriem, który stał się jej najlepszym przyjacielem. Zawsze z niecierpliwością czekałam co też ta dwójka zaraz wymyśli :) W pamięci utkwiła mi także postać Beth, nieśmiałej dziewczynki z talentem muzycznym. Tak jak powiedziałam postacie są bardzo różne i ciekawe, dobrze wykreowane. Nie ma tu postaci idealnej, nie znajdziemy tu kogoś wyidealizowanego, bez wad. To sprawia, że bohaterowie są nam bardziej bliscy, ludzcy. 

"Małe kobietki" to bardzo fajna opowieść o dorastaniu, którą najlepiej będzie się czytało wieczorami, albo w wolnym czasie. Powieść jest ciepła i lekka w odbiorze, dlatego będzie dobrym umilaczem czasu. Ale nie jest to równocześnie płytka książka, gdyż znajdziemy w niej również wskazówki i rady. Ja jestem pozytywnie zaskoczona i pewnie jeszcze niejednokrotnie sięgnę po "Małe kobietki", głównie po to by zarazić się entuzjazmem bohaterów. Jednak przez brak konkretnej akcji oceniam książkę jako dobrą. 4/6

tytuł: "Małe kobietki"
autor: Louisa May Alcott
rok wydania: 1868
wydawca: MG Wydawnictwo
ilość stron: 304


Za poznanie tej ciepłej historii dziękuję Wydawnictwu MG!






środa, 21 sierpnia 2013

52 "Poduszka w różowe słonie" Joanna M. Chmielewska


"Nadzieja to miętowy likier zamknięty w butelkowozielonych kulkach i zatopiony w deserowej czekoladzie" 

W życiu niejednokrotnie zdarza się, że coś nie idzie po naszej myśli. Coś, co było przez nas starannie przygotowane, coś co sprawia, że czujemy, że każdy dzień jest czymś stałym, uporządkowanym w jednej chwili może paść na łeb, na szyję. Są ludzie, którzy kochają rutynę, nie lubią niespodzianek i czują się bezpieczni. Ale i tutaj możemy znaleźć podział- na tych, którzy po prostu tacy są i tych, którzy w ten sposób bronią się przed przeszłością, tych, którzy kiedyś zostali skrzywdzeni. 

"Kilka słów, uśmiech, trochę uwagi- wystarczyło tak niewiele zachodu, by dostać w zamian kilka niezbędnych do życia głasków. Bez zobowiązań i wzajemnych oczekiwań. I bez rozczarowań" 

Hanka w swoim uporządkowanym świecie musiała znaleźć miejsce na nową osobę. Bohaterka z nikim nie utrzymuje bliższych relacji, nieliczni znają ją tak naprawdę, a ona sama boi się dotyku, od najmniejszego muśnięcia ma mdłości. Kobieta, która bawi się mężczyznami, karając ich w ten sposób, nieodpowiedzialna za nikogo oprócz siebie, z dnia na dzień musiała zmienić swoje zwyczaje. W jej życiu pojawia się pięciolatka Ania, która może zmienić dotychczasowy świat Hanki, rujnując jego schematyczność, bądź go ocalając. 

"Jak nieskończenie dłużyłby się dzień, gdyby nie można było robić sobie przerw na kawę" 

Bohaterka miała tylko jedną przyjaciółkę, którą poznała jeszcze w szkolnych czasach. Ewa pomagała Hance, troszczyła się o nią i była przy niej, kiedy jej potrzebowała. A teraz jej nie ma. Umarła na raka zostawiając pod opieką Hanki swoją córkę. Kobieta nie wie jak zajmować się dzieckiem. Robi wszystko co w jej mocy, ale Ania jest zbyt smutna by z nią współpracować. Do tego bohaterka poznaje w pracy Łukasza, który jest zupełnie inny niż pozostali. Jednak przeszłość Hanki upomina się o nią, a każdy dotyk jej o tym przypomina. Czy uda się jej zapomnieć? Czy znajdzie wspólny język z dziewczynką i jej misiem Florianem? Czy w jej życiu znajdzie się miejsce na miłość? 

Byłam bardzo zaciekawiona tą książką odkąd przeczytałam opis. Sam tytuł jest już intrygujący i nietypowy, sprawia, że chce się odkryć tajemnicę ukrytą w tych słowach. Zaczęłam więc czytać. Początkowo byłam nieco zagubiona, nie mogłam znaleźć się w akcji, ale kiedy w końcu to nastąpiło z przyjemnością zagłębiłam się w lekturę. Rzadko czytam powieści polskich autorów lecz tym razem postanowiłam spróbować. I przyznaję, że nie zawiodłam się ani trochę. Joanna M. Chmielewska ma przyjemny i miły sposób pisania, który od razu zdobył moje uznanie. Autorka pisze w prosty sposób, bardzo plastyczny, w którym można od czasu do czasu znaleźć jakieś środki artystyczne. Do tego akcja przeplatana jest retrospekcjami, które nie były uciążliwe jak często się zdarza, ale wspaniale uzupełniały wiedzę czytelnika. Narrator zgrabnie przeskakuje z osoby na osobę, pokazując zupełnie innych od siebie ludzi, inne emocje, uczucia, przeżycia. Bardzo podobało mi się to jak autorka potrafiła w jednej chwili wejść do umysłu dziecka, mieć jego mentalność i barwnie pokazywać jego poglądy i przypuszczenia. Co później nie było już dla mnie takie dziwne, gdy dowiedziałam się, że pani Chmielewska jest autorką opowiadań dla dzieci więc ma w tym wprawę :) 

Bohaterowie tej powieści są ciekawi i barwni, głównie dzięki temu, że mają swoją wyjątkową historię. Hanka została skrzywdzona i kiedy się tego dowiadujemy wszystkie jej dziwne zachowania nabierają sensu. Osobiście już od samego początku wiedziałam w czym rzecz. Łukasz to bohater, który zawsze zakochuje się w dziewczynach innych niż wszystkie, czytaj: z problemami :) No i uwielbia czekoladę, czego początki nie były takie niewinne jak mogłoby się wydawać. Podziwiałam go za cierpliwość. Nawet mała Ania musiała zmierzyć się ze śmiercią matki, kulą, którą czuła w brzuchu i samotnością. Jej nieodłączny towarzysz- miś Florian- jest bardzo wymagający i dziwnym trafem lubi wypowiadać się w jej imieniu :) Wszyscy bohaterowie muszą z czymś się zmierzyć. To sprawia, że ta opowieść staje się jeszcze ciekawsza. 

"Poduszka w różowe słonie" to powieść, którą najlepiej czyta się w przytulnym miejscu, z kubkiem gorącej czekolady lub kawy, mając pod ręką małe co nieco. Jest to opowieść o pasji, zainteresowaniach, miłości i przyjaźni, co czyni książkę ciepłą w odbiorze. Ale z drugiej strony mamy dorosłą kobietę borykającą się z przeszłością i problemami oraz samotną dziewczynkę, która straciła matkę. Sprawia to, że powieść mimo, że wydaje się być lekturą z którą miło spędzimy czas, staje się równocześnie czymś co wzbudza w nas refleksję. Wydaje mi się, że warto sięgnąć po tą książkę. Ale myślę też, że byłaby idealna w zimowy wieczór, kiedy chcemy miło spędzić czas. Poduszka w różowe słonie jest symbolem, który przez całą toczoną akcję przeplata się z losami bohaterów. Zachęcam was więc do poznania sekretu różowych słoni :) Oceniam na 4/6


tytuł: "Poduszka w różowe słonie"
autor: Joanna M. Chmielewska 
rok wydania: 2011
wydawca: MG Wydawnictwo 
ilość stron: 280


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MG! 




wtorek, 20 sierpnia 2013

Liebster Award 4 :)

Ostatnio nazbierałam sporo zaległości. Postanowiłam więc to dzisiaj zmienić i stąd ten post. Zostałam nominowana bowiem do dwóch zabaw blogowych, o których już pewnie większość z Was słyszała: Versatile Bloger i Liebster Award. No to zaczynam :)


LIEBSTER BLOG AWARD. Nominacja od Natalia MKasia SAna oraz Dzosefinn Blake

PYTANIA NATALII
1. Ulubiony rodzaj muzyki?
Lubię słuchać rocka, muzyki, której słuchając mogę się w nią 'wczuć', tak, że mimo tego, że nie zawsze rozumiem sens, to przechodzą mnie ciarki :) Lubię też muzykę z mocnym bitem w tle oraz niektóre dubstepy, albo muzykę filmową, niekoniecznie ze słowami. Lubię mieć jakieś wspomnienia związane z muzyką, chociażby dobry film, który niedawno obejrzałam :)

2. Lubisz/umiesz gotować?
Zawsze coś tam potrafię upichcić :) Potrafię zrobić posiłek, ale jako ktoś uwielbiający słodkie sprawdzam się jako dobry cukiernik :) Zwłaszcza jeśli chodzi o ciasta kremowe :)

3. Ostatnio kupiona książka?
"Mroczny anioł" i "Neva"

4. Twoja największa zaleta/dobra cecha?
Cóż, nie mnie to osądzać :) Kiedyś usłyszałam jednak od kogoś, że jestem tolerancyjna. Chyba jest w tym sporo prawdy, zawsze staram się wczuć w rolę tego z kim mam do czynienia, zrozumieć go. Tamta osoba dała mi wtedy sporo do myślenia... Powiedziała też, że jestem empatyczna. Gdyby nie jedna z zabaw na zajęciach w gimnazjum (Spójrz inaczej, czy coś) nigdy bym o tym nie wiedziała :)

5. Przeszkadza ci bałagan w pokoju?
Jestem zwolennikiem artystycznego nieładu :) Mam pokój z rodzeństwem więc prawie nigdy nie ma w nim porządku, ale staram się jak mogę :) Bałagan mi nie przeszkadza, ale jeśli jest uporządkowany. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale znam osoby, które w swoim artystycznym nieładzie szybciej znajdują rzeczy niż kiedy mają czysty pokój :) Tak więc bałagan mi nie przeszkadza, ale nie przesadzony. To samo ma się do porządku :)

6. Czy czytasz czasem książki po kilka razy?
Zanim jeszcze zaczęłam prowadzić bloga i miałam tylko kilka książek, czytałam każdą przynajmniej dwa razy. Po założeniu bloga jakoś zabrakło na to czasu, najszybciej jak się da zaczynam nową lekturę, żeby mieć o czym napisać. Zauważyłam niedawno, że czytanie wcześniej było zabawniejsze, bardziej mnie cieszyło i ekscytowało. Dlatego powracam czasami do moich ulubionych serii, czy momentów w książkach, aby sobie przypomnieć

7. Masz swoje ulubione wydawnictwo?
W mój gust najczęściej trafia Wydawnictwo Otwarte, Dolnośląskie, czy Egmont, chociaż tego ostatniego nie poznałam jeszcze najlepiej :)

8. Czy masz jakąś książkę, którą zaczęłaś czytać a nie skończyłaś?
"Siedem promieni". Wolałam się nie męczyć. Zaczęłam też kiedyś "Jutro" i chyba nie był to jeszcze mój czas dla tej serii, bo nie mogłam jej skończyć :)

9. Lubicie słodycze?
I to jeszcze jak!

10. Ulubione miejsce w Polsce?
Nie wiem czy takie mam. Na przykład Zakopane jest fajne... Ale wolę jednak mało tłoczne miejsca, blisko natury

11. Książki wypożyczone czy kupione?
I takie i takie. Chociaż wolę kupować, to wypożyczone książki, czytane wielokrotnie, sprawiają wrażenie, że mają swoją historię. A ja uwielbiam rzeczy z historią :)

PYTANIA KASI
1. Jaka jest twoja ulubiona lektura bądź seria?
Uwielbiam mitologię i baśnie więc kiedy takie elementy posiada jakaś książka ma wielkie szanse na zdobycie mojego serca :) Dlatego ulubiona seria to "Spętani przez bogów" z pierwszą częścią na czele. Lubię też Harrego Pottera do którego mam zamiar niedługo powrócić. Jest jeszcze tyle serii, które chcę przeczytać!

2. Od kiedy tak bardzo lubisz czytać książki? Ile miałaś lat kiedy wzięłaś książkę, która zadecydowała o tym, czy lubisz czytać?
O tym, że lubię czytać wiedziałam już odkąd się nauczyłam. Mama mówi, że zawsze miałam nos w książkach :) Co do książki od której mój 'molizm książkowy' się zaczął, powinnam tu wymienić Harrego Pottera, ale po nim przeczytałam Zmierzch, no i wtedy wpadłam :)

3. Jaka jest twoja ulubiona pora dnia, którą przeznaczasz na czytanie?
Zwykle jest to wieczór, tuż przed snem, albo rano, jeśli akurat jest wolne od szkoły :)

4. Maksymalnie do której godziny w nocy potrafisz czytać książkę?
Jeżeli książka wciąga, to potrafię się dla niej poświęcić :) Kiedyś czytałam powieść, aż jej nie skończyłam, do 4 nad ranem :)

5. W jaki sposób spędziłaś wakacje?
W domu. Niedawno wróciłam z pieszej pielgrzymki do Częstochowy i to by było na tyle :)

6. Jaka książka na zawsze pozostanie w twoim sercu i pamięci?
"Spętani przez bogów", "Mały książę",  i pewnie też inne

7. Gdybyś spotkała kogoś, kto nie lubi czytać, ale musi zapoznać się z dowolna książką, jaką byś mu polecił, mając na celu również to, by polubił dzięki temu czytanie?
To zależy jaki ten 'ktoś' ma gust. Jeżeli podobny do mojego, to tak jak ja przeczytałby pewnie Zmierzch :) Ale Harry Potter też jest niezły jak na pierwszy raz ;)

8. Gdy myślisz o swoim dzieciństwie, co jako pierwsze nasuwa ci się na myśl?
Mika, biała suczka, którą tarmosiłam w dzieciństwie. To był super piesek... Wakacje u mojej świętej pamięci babci Zosi...

9. Dlaczego postanowiłaś założyć bloga z recenzjami?
Bo bardzo chciałam mieć bloga, swoje miejsce w sieci, a akurat miałam kilka recenzji napisanych dla zabawy :) Tyle razy odpowiadałam już na to pytanie, możecie znaleźć odpowiedź w poprzednich takich postach, albo w zakładce 'O blogu' :)

10. W trakcie czytania jakiej książki jesteś teraz?  Możesz ją polecić innym czy raczej nie?
Teraz czytam "Tajemniczy ogród". Książka bardzo fajna, lektura szkolna w podstawówce, ale postanowiłam się z nią znowu zapoznać. Oczywiście polecam :)

11. Poza czytaniem książek co najbardziej lubisz robić w swoim wolnym czasie?
Rysować, oglądać telewizję, pić herbatę :P

PYTANIA OD ANY
1. E-book czy książka papierowa?
Zdecydowanie książka papierowa

2. Ulubione miejsce i czas do czytania?
Moje łóżko. Ewentualnie balkon. Czas czytania, popołudnie, wieczór.

3. Książka, którą bardzo chcieliście przeczytać, ale jeszcze wam się to nie udało?
Za dużo tego! Jak na razie czaję się na ostatni tom "Spętanych przez bogów", "Magiczną gondolę" i serię o Percym Jacksonie

4. Czy zdarzyło wam się kupić/wybrać książkę tylko z powodu okładki? Jaka to była książka?
Jako że jestem wzrokowcem, zdarza mi się to dosyć często. Ale nie zawsze kupuję te książki, bo opis mają masakryczny :) Ostatnio książką jaką kupiłam ze względu na okładkę było "Proroctwo sióstr". Książka raczej średnia :)

5. Macie problem z przechowywaniem książek? Gdzie jest ich zaszczytne miejsce?
Moje książki nie mają jeszcze swojego miejsca. Ale niedługo będą miały dla siebie go mnóstwo, kiedy kupię regał na książki :)

6. Ulubiona książka z dzieciństwa?
Raczej baśnie, Królewna Śnieżka, Złotowłosa i trzy niedźwiadki :)

7. Czym kierujecie się przy wyborze książek?
Najpierw patrzę na okładkę oczywiście, potem na tytuł. Jeżeli widzę, że coś mnie zaintrygowało wtedy patrzę opis. Zazwyczaj jednak kiedy pierwszy raz widzę jakąś książkę wolę poczekać z kupnem i przeczytać kilka opinii :)

8. Jeśli moglibyście zostać postacią/stworzeniem z jednej z książek, kogo/co byście wybrali i dlaczego?
Ojej, no nie wiem... Do tej pory jakoś nie widzę się jako postać z ulubionej książki :)

9. Jak zaczęła się wasza przygoda z pisaniem bloga?
Pytanie 9 powyżej

10. Czy współpracujecie z jakimś wydawnictwem/portalem? Jak oceniacie tą współpracę?
Do tej pory współpracuję z Wydawnictwem M i Wydawnictwem MG. Cieszę się, że dano mi taką możliwość :) Nie mam jeszcze doświadczenia pod względem współpracy, ale jak na razie jestem z niej zadowolona :)

11. Czy macie czas, aby powiedzmy przynajmniej tak raz/dwa razy w tygodniu odwiedzić wszystkie blogi obserwowane przez siebie? A może macie jakąś garstkę ulubionych i tylko tam zaglądacie, a do reszty sporadycznie?
Oczywiście, że mam swoje ulubione blogi, na które najczęściej wchodzę. O dziwo lubuję się w tych najnowszych :) Lubię patrzeć jakie inni mają początki i jak ich blog się potem zmieni. No i ich opinie są jeszcze niedopracowane do końca, są po prostu inne niż na tych 'starszych' blogach. Jeżeli mam czas staram się wchodzić na wszystkie blogi na liście. Ale nie zawsze on jest. Niemniej jednak staram się wygospodarować trochę czasu na samo odwiedzanie waszych blogów. Ale pewnie wiecie, że często potrzeba go dosyć sporo :)

PYTANIA OD DZOSEFINN
1. Najszlachetniejsza rzecz jaką zrobiłaś to...
O matko! No cóż nigdy się nad tym nie zastanawiałam... No i jak tu teraz wybrnąć, żeby nie było, że jestem nieszlachetna :P... Pomyślę nad tym jeszcze i postaram się uzupełnić tą odpowiedź. Staram się robić dobre rzeczy codziennie, ale wątpię, żeby były one godne nazwania 'szlachetnymi'...

2. Kim chciałaś być jak byłaś mała?
Nauczycielką :)

3. Trzy ważne dla ciebie słowa zaczynające się na literkę "D"
Dom, Dusza, Deser :)

4. Jak siebie widzisz za 10 lat?
Nie mam jakichś konkretnych wyobrażeń. Mam nadzieję, że będę miała już własną rodzinę, dom, dobrą pracę.

5. Jeśli miałabyś możliwość spotkać się ze zmarłą osobą, o co byś zapytała?
Zapytałabym ją czy jest szczęśliwa

6. Potrafisz wybaczać?
Tak. Nawet jeśli mam 'focha' to nie trwa on dłużej niż dwa dni. Nie miałam jeszcze jednak możliwości (na szczęście) sprawdzić czy potrafiłabym wybaczyć coś naprawdę krzywdzącego

7. Czy kiedykolwiek przywitałaś się z nieznajomym myśląc, że to twoja znajoma?
Nie, ale mało brakowało :)

8. Jeśli miałabyś możliwość podróży do miejsc z książek, to gdzie byś pojechała i dlaczego akurat tam?
Chętnie wybrałabym się do Paryża albo Wenecji. Nie wiem konkretnie z których książek są te miejsca, ale z pewnością są one często tłem wydarzeń :) Dlaczego tam? Bo mam romantyczną duszę

9. Kino, czy teatr?
Rzadko chodzę do kina, a do teatru jeszcze rzadziej. Jednak i kino i teatr mają coś w sobie ciekawego... Myślę, że najpierw pomyślałabym o kinie :)

10. O czym w tym momencie myślisz?
O pytaniu numer 1 :P

11. Twój ulubiony cytat to...
Ulubionych cytatów mam mnóstwo. Ale ostatnio po głowie chodzi mi ten:
"Wierzę w słońce, nawet kiedy nie świeci. Wierzę w miłość, nawet kiedy jej nie czuję. Wierzę w Boga, nawet kiedy milczy".
Jest to napis wydrapany na ścianie z czasów II wojny światowej

Uf, już koniec :) Jak widzicie pytania są różne: jedne proste a inne wręcz przeciwnie. Naprawdę długo myślałam nad pytaniami Dzosefinn, na przykład :) Jeszcze raz dziękuję Wam, dziewczyny za tę nominację. Czuję się niezwykle wyróżniona i zaszczycona. Takie gesty sprawiają tylko, że aż mam nowe chęci do prowadzenia tego bloga :*

Zostałam też nominowana przez LettyOczytaaanaaAgnes Recenzentka i Pati do The Versatile Blogger. Mam nadzieję, że wybaczycie mi dziewczyny jeśli nie napiszę tych siedmiu faktów o sobie. Po prostu nic już nie wymyślę :P Może odpowiedzi na powyższe pytania są wystarczające, przynajmniej taką mam nadzieję :3

Chciałabym nominować te blogi do Liebster Award:
http://bibliotekapodmarcepanem.blogspot.com/
http://kto-czyta-ksiazki.blogspot.com/
http://basiapelc.blogspot.com/
http://krainatysiacaksiag.blogspot.com/
http://dzieciemroku94.blogspot.com/
http://ksiazka-w-reku.blogspot.com/
http://kinga42.blogspot.com/
http://recenzentki-ksiazkowe.blogspot.com/
http://livresland.blogspot.com/
http://miedzy-stronnicami.blogspot.com/
http://moonatyczka.blogspot.com/

Odpowiedzcie proszę na te pytania:
1. Czy masz motto życiowe?
2. Co jest dla ciebie najważniejsze?
3. Czy dążysz do jakiegoś celu?
4. Jaki masz dzwonek w komórce?
5. Czy masz osobę, która 'zaraziła cię' czytaniem?
6. Czy mając możliwość przeniesienia się do świata z ulubionej książki skorzystałabyś z tego? Gdzie byś się wtedy przeniosła?
7. Kim byłabyś w książce: wampirem, wilkołakiem, elfem, wróżką, zombie, a może jeszcze czymś innym?
8. Jaka jest twoja ulubiona okładka książki? (max 3)
9. Otwórz książkę, którą masz pod ręką, na stronie 36 i przepisz pierwsze zdanie :)
10. Jeśli miałabyś być zwierzęciem, to jakim? Jak miałabyś wtedy na imię?
11. Czego się najbardziej boisz/obawiasz?


Może z niektórymi się już spotkaliście, może niektóre są podobne do innych, ale mam nadzieję, że miło spędzicie czas na odpowiadaniu na moje pytania. Oczywiście udział w zabawie nie jest obowiązkowy, ale bardzo chciałabym poznać Wasze odpowiedzi :)

Jeszcze raz przepraszam osoby, które strasznie długo czekały na moje odpowiedzi. Mam nadzieję, że więcej nie dopuszczę się takiego czynu :P

Pozdrawiam Was cieplutko
Nessie

piątek, 16 sierpnia 2013

51 "Wielki Mistrz" Trudi Canavan


"Czasami odpowiednio odmierzona prawda jest lepsza niż stuprocentowe kłamstwo" 

Odkąd Sonea odkryła w sobie moc magiczną minęły już ponad dwa lata. Teraz dziewczyna ma już prawie dwadzieścia lat i trudno jest jej przypomnieć sobie czas sprzed wstąpienia do Gildii, kiedy to gardziła magami tak jak wszyscy z jej otoczenia. Sonea musiała przejść bardzo dużo. Jako jedyna w historii osoba nie pochodząca z Domu, ale z niższych warstw społecznych dostała szansę, której nie zamierzała zmarnować. Pokonała wszystkie przeciwności, gdzie największą był Regin. Tak przynajmniej jej się wydawało. 

"Trudno jest odmawiać komuś, kto zna zbyt wiele twoich sekretów" 

Sonea nienawidziła magów od zawsze. A teraz, głównie dzięki jej byłemu mentorowi Rothenowi, jest blisko stania się jedną z nich. Byłemu, ponieważ Wielki Mistrz przejął nad nią opiekę, kiedy dowiedział się o jej wiedzy na jego temat. Bohaterka, która nie mogła sprzeciwić się Akkarinowi codziennie ze strachem wraca do rezydencji Wielkiego Mistrza, ponieważ sekret, który on skrywa wzbudza w niej lęk, tak samo jak sama jego osoba. 

"Pragnienie uczciwej walki nie jest niczym złym, pod warunkiem, że przeciwnik ma dobre zamiary" 

Jednak prawda, którą Akkarin ujawnia Sonei sprawia, że dziewczyna ma wątpliwości. Historia bohatera, a także wspomnienia pewnego człowieka idealnie się łączą. Sonea nie wie już w co wierzyć. To co praktykuje Wielki Mistrz jest złe, ale wydaje się, że nie robi tego dla siebie. Fakt, iż jeden z krajów sąsiadujących z Kyralią spiskuje przeciwko niej sprawia, że Sonea chce pomóc Akkarinowi. Gildia jest zbyt słaba, by stawić opór tak potężnemu wrogowi. Tym bardziej, że nic nie wie o czyhającym niebezpieczeństwie. Czy to co mówił Wielki Mistrz jest prawdą? Czy w takim razie może dojść do bitwy? Jakie stanowisko przyjmie w tym wszystkim Sonea i dlaczego to ją wybrał Akkarin? 

Jestem tak strasznie oczarowana ostatnim tomem "Trylogii Czarnego Maga", że przez tydzień żyłam tylko tym, co działo się w tej książce. Nie mogłam dojść do siebie. "Wielki Mistrz" to coś na co czekałam od samego początku. Przyznam, że już niejednokrotnie odwlekałam przeczytanie tej powieści. Gdy tylko widziałam tą "cegłę" na półce wszelka ochota na lekturę mnie opuszczała. Ale nie mogłam zostawić tak tej serii niedokończonej :) Pewnego dnia postanowiłam znowu przenieść się w świat opisany przez Trudi Canavan. I jestem zaskoczona! 

Przyzwyczaiłam się już do stylu autorki, który jest jak najbardziej przyjemny i prosty. Ale kto czytał już jakieś jej dzieło mógł odnieść wrażenie, że pani Canavan lubi pisać o niczym. Przynajmniej ja uważam, że dwa poprzednie tomy mogłyby być o wiele krótsze. Ale w przypadku "Wielkiego Mistrza" moje zdanie zmienia się diametralnie. Jakże się cieszę, że przetrwałam przez "Gildię Magów" i "Nowicjuszkę" ;) W zamian dostałam doskonałe ukoronowanie trylogii. Ostatnia część serii to ukazanie prawdziwego kunsztu Trudi Canavan. Przyznam szczerze, że już zaczynałam w nią wątpić. Ale "to" przerasta moje wszelkie oczekiwania :)

W nagrodę za swoją cierpliwość doczekałam się powieści pełnej akcji, zaskoczenia, ale też miłości. To tego wszystkiego brakowało mi w poprzednich częściach, a wszystko znalazłam tutaj. Odkąd zaczęłam czytać, nie mogłam już skończyć aż do ostatniej strony. Potem tylko miałam łzy w oczach. Wzruszyłam się i było mi tak okropnie smutno! Chociaż jest to świetna ostatnia część, to nienawidzę tego zakończenia. Nie chodzi mi już o to, że kiedy w końcu zaczęłam przywiązywać się do bohaterów seria się skończyła. Ale o to jak strasznie autorka postąpiła z takim niczego nieświadomym czytelnikiem jak ja. Czytelnikiem, który liczy na szczęśliwe zakończenie a dostaje "coś takiego". Czytelnika, który czeka na cud, a dostaje figę. No cóż, nienawidzę tego zakończenia. Dlatego poszukałam wypowiedzi autorki w jej wywiadach. Znalazłam jej zdanie tłumaczące wszystko: "Czy gdyby zakończenie było inne zapamiętalibyście je?". Trudi Canavan ma rację. Mimo tego, że tak jest mi szkoda tego co się stało, tylko dzięki temu ta seria zostanie na długo w mojej pamięci. I pewnie niejednokrotnie do niej sięgnę, a przynajmniej do "Wielkiego Mistrza" ;)

Tak właściwie to uświadomiłam sobie wtedy, że autorka od samego początku dążyła do takiego zakończenia. Pierwsze co wtedy pomyślałam to "Ale małpa! Akurat kiedy raczyła sprawić, że się wciągnęłam!", ale po pewnym czasie, po ponownym przeczytaniu książki, po ochłonięciu po lekturze dostrzegłam coś na co warto było czekać. I na taki efekt czekałam. I bardzo zachęcam was do przeczytania tej serii. Nawet jeśli na początku zwątpiliście tak jak ja. Obiecuję, że znajdziecie coś niesamowitego. Ale jeżeli już od początku jesteście wciągnięci, chyba nie muszę was zachęcać :) "Wielki Mistrz" to chyba najlepsza książka jaką przeczytałam do tej pory w tym roku. Gdyby nie ten koniec dostałaby pełną szósteczkę, a tak będzie to 5,5/6.

PS. Trudi Canavan stworzyła również opowiadania będące prequelem do "Trylogii Czarnego Maga", ale też nową serię będącą jej kontynuacją. "Trylogia Zdrajcy" mówi o losach bohaterów po ok. 20 latach od zakończenia "Wielkiego Mistrza". Może w wolnym czasie po nią sięgnę. Ale wątpię, że to będzie to samo :)


tytuł: "Wielki Mistrz" 
autor: Trudi Canavan
seria: "Trylogia Czarnego Maga", tom 3
rok wydania: 2009
wydawca: Galeria Książki
ilość stron: 728


-----------------------------------------------------
Zmian ciąg dalszy, mam nadzieję, że tym razem lepiej się spisałam :) Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo przywiązaliście się do starego nagłówka. Myślałam, że macie go już dosyć, że jest nudny i nijaki. No cóż, dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Nie wiecie nawet jak bardzo mi pomogły! Wróciłam do poprzedniego nagłówka, ale chciałam coś zmienić więc jest jednak troszkę inaczej, bo nie uwierzę jeśli powiecie mi, że poprzednio blog nie był bez charakteru :) Avatar też zmieniony i chyba jest lepszy. Po opinii Basi Pelc zaczęłam się go wstydzić :P Jeszcze raz dziękuję i jeśli macie jeszcze jakieś zastrzeżenia to piszcie śmiało :*



czwartek, 15 sierpnia 2013

Remont :)



Dzisiaj dokonałam na swoim blogu kolejnego remontu. A to za sprawą tego, że tamten szablon zaczął mi się nudzić i wydawał mi się nijaki. Postanowiłam nadać mojej stronie charakteru i tak powstało to co teraz możecie widzieć na blogu. Mam w planach jeszcze coś dodać czy zmienić, ale to w swoim czasie. Będę musiała uważać żeby nie przedobrzyć :)

Zmieniłam również swojego avatara, bo tamten był trochę za jasny. No i to chyba tyle, resztę odkryjcie już sami jeśli chcecie :) Podoba Wam się nowy wygląd? Bo mnie bardzo :P Postanowiłam dokumentować zmiany jakie prowadzę na blogu więc może następnym razem będziecie mogli je zobaczyć. Ale myślę, że ten szablon zostanie tutaj na dłużej.

PS. Niedługo będziecie też mogli obserwować blog Kolorowa książka na facebooku :D

Jeśli chcielibyście przypomnieć sobie poprzedni wygląd mojego bloga to był on taki:

PS. Przy okazji przepraszam, że nie odwiedzałam ostatnio Waszych blogów. Nie miałam takiej możliwości, bo dopiero w środę rano wróciłam do domu z Kieleckiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Byłam strasznie zmęczona, ale też szczęśliwa i zadowolona. Po tym wszystkim moje nogi nadal chciały iść dalej, mimo że szły przez pięć dni po 30 km dziennie :D No nic, to coś jest warte tego zmęczenia :) Niemniej jednak obiecuję się poprawić i nadrobię zaległości. Jutro możecie spodziewać się nowej recenzji. 

Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko :*

czwartek, 8 sierpnia 2013

50. Proroctwo Sióstr - Michelle Zink




Tytuł: Proroctwo Sióstr
Tytuł oryginału: Prophecy of the Sisters
Autor: Michelle Zink
Seria: Proroctwo Sióstr, tom I
Wydawca: TELBIT Wydawnictwo
Rok pierwszego wydania: 2008



'(...) nic nie jest takie, jakim się wydaje' 

Lia i Alice zostały osierocone. Najpierw odeszła ich matka, a później w listopadzie musiały też pogrzebać ojca. Jest to bardzo smutny dzień, zwłaszcza dla Lii, która była szczególnie związana z tatą. Uwielbiała siedzieć z nim w bibliotece, czytać i wymieniać się spostrzeżeniami o jakiejś książce. Zupełnie inaczej niż jej siostra bliźniaczka. Alice wolała towarzystwo matki. Chociaż siostry zawsze były ze sobą zżyte, ostatnio Lia zaczyna dostrzegać zmiany w zachowaniu Alice. Stała się ona bardziej daleka, oziębła. Dziewczyna nie wie co jest tego przyczyną.

'Głupio byłoby rezygnować z wybranego celu z powodu osoby, która na pewno przegra' 

Lia kilka godzin po śmierci ojca zauważyła na swoim nadgarstku dziwne znamię, którego wcześniej tam nie było. Zaczyna zasłaniać je długim rękawem swojej sukni, mając nadzieję, że w końcu zniknie. Ale nierówne kółko nie znika, wręcz przeciwnie, rozwija się bardziej, ukazując więcej szczegółów. W końcu przyjmuje postać węża pożerającego własny ogon. Wkrótce po tym jej przyjaciel James odnajduje starą księgę, w której zapisana jest tylko jedna strona, po łacinie.

'Dwie siostry, ukształtowane w jednym rozkołysanym oceanie, jedna Strażniczką, druga jest Bramą. Jedna strzeże spokoju, druga za magię oddała umiłowanie' 

Okazuje się, że jest to Księga Chaosu, a łaciński tekst jest czymś w rodzaju przepowiedni. Lia nie ma pojęcia co to może oznaczać. W proroctwie jest mowa o bliźniaczkach, takich jak ona i Alice, z których jedna jest Bramą, a druga Strażniczką. Udaje jej się jednak znaleźć dwie inne dziewczyny, które mają podobne znamię jak ona. Razem odkrywają znaczenie przepowiedni, która sprawia, że Lia i Alice nie mogą już sobie ufać i stają się swoimi wrogami. Co głosi proroctwo? Kim jest w niej Lia i Alice?

Kiedy tylko zobaczyłam w księgarni "Proroctwo Sióstr" wiedziałam, że przeczytam tą książkę. Historia sióstr, które musiały obrócić się przeciwko sobie za sprawą przepowiedni bardzo mnie zaciekawiła. I, jak możecie się domyślić, powieść nie czekała długo na swoją kolej. A zaznajomienie się z treścią lektury nie okazało się być męczarnią i naprawdę miło spędziłam z nią czas. Autorka posługuje się łatwym językiem, jej styl jest prosty i przyjemny. Już od pierwszych stron w fajny sposób zostały nam przedstawione najważniejsze informacje. Nie odbyło się to w jakiś nachalny sposób, ale było całkiem naturalne, co jest według mnie wielkim plusem tej książki (czyli jej styl oczywiście).

Akcja powieści toczy się w roku 1890, a zaczyna się od listopada, kiedy miał miejsce pogrzeb Thomasa Milthorpe'a, ojca Lii, Alice i Henry'ego. Spodziewałam się, że autorka wprowadzi nas w świat z XIX w., a tak naprawdę nic takiego nie miało miejsca. Ciągle miałam wrażenie, że akcja dzieje się w czasach teraźniejszych, tylko noszenie sukni przez dziewczęta było jakąś wskazówką do tamtego okresu. Nie rozumiem dlaczego autorka skusiła się pisać o XIX w. Przecież równie dobrze mogła sobie to odpuścić, a książka byłaby prawie identyczna. Na szczęście nie oceniałam powieści pod tym względem, skupiłam się raczej na akcji. Nie ma tu klimatu tamtego okresu, nic co mogłoby świadczyć o tym czasie. Przynajmniej autorka nie uświadamiała nas bez przerwy o czasie akcji, tak więc myślę, że miał to być tylko dodatek do powieści. Szkoda tylko, że powieść jest tak przewidywalna. Bo chociaż styl jest fajny i w ogóle, to jednak już na początku wiedziałam większość rzeczy, jakich miała dowiedzieć się bohaterka.

Narracja jest prowadzona przez Lię. Jedna z bliźniaczek opisuje nam swoje przeżycia, ale też dążenie do prawdy. Już od samego początku możemy się domyślić, że Alice wie o wiele więcej niż jej siostra, stąd jej dziwne zachowanie. To Lia jest nieświadoma tego jaką rolę pełni w przepowiedni. Siostry są swoim przeciwieństwem, jedna jest dobra, uczciwa i nieśmiała, zaś druga oziębła i często mająca okrucieństwo w oczach.  Można powiedzieć, że to proroctwo poróżniło bliźniaczki, Strażniczka miała strzec Bramy. Co jednak jeśli nastąpiła pomyłka?

Na zakończenie wspomnę jeszcze o pięknym wydaniu książki. Okładka oczywiście przyciąga wzrok i jest bardzo ładna, ale w środku też nie jest źle. Każda strona jest ozdobiona motywem węża pełznącego wśród pnączy. Z czego jeden z nich jest uległy, a ten po drugiej stronie szykuje się do ataku. Przyznaję, że to jedna z ładniej wydanych książek jakie posiadam. Jednak nie tylko to podlega mojej ocenie. Biorąc pod uwagę wszystkie jej wady i zalety oceniam "Proroctwo Sióstr" na 3/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!

sobota, 3 sierpnia 2013

49. Nefilim - Thomas E. Sniegoski




Tytuł: Nefilim
Tytuł oryginału: The Fallen
Autor: Thomas E. Sniegoski
Seria: Upadli, tom I
Wydawca: Jaguar
Rok pierwszego wydania: 2003



'To musi być wspaniałe uczucie, dostawać tak wiele, samemu dając tak niewiele' 

Aaron Corbet nigdy nie znał swoich rodziców. Przez całe lata opiekowała się nim jedna rodzina zastępcza za drugą, ale dopiero w siódmym domu, domu Stanleyów, znalazł miłość i  ciepło. Można powiedzieć, że Aaron jest szczęśliwy- ma rodzinę i psa Gabriela, który jest jego najlepszym przyjacielem. W dniu swoich osiemnastych urodzin chłopak zaczyna mieć dziwne sny. Widzi w nich różne obrazy walk, ale też okrutnych zabójstw, w których zawsze biorą udział mężczyźni z wielkimi skrzydłami.

'Czasem dobro musi zostać poprzedzone złem' 

Aaron nigdy nie śnił o takich rzeczach. Ale nie tylko jego sny nie dają mu spokoju. Zaczyna mieć ogromne bóle głowy, później odkrywa, że rozumie i potrafi mówić w różnych językach, porozumiewa się nawet ze swoim psem. Bohater nie wie co się z nim dzieje, wie, że zaszła w nim jakaś zmiana, ale nie ma pojęcia co jest tego przyczyną. Dopiero napotkany przypadkiem starzec zdaje się mieć jakąś wiedzę na ten temat.

'Jesteśmy tylko trybikami wielkiej machiny, w którą nikt nas nie wtajemniczył?' 

Człowiek ten podaje się za upadłego anioła. Wyjawia Aaronowi tą tajemnicę, informując go jednocześnie o jego pochodzeniu. Twierdzi on, że chłopak jest Nefilimem- pół człowiekiem, pół aniołem. Bohater nie może w to uwierzyć, jest załamany. Jednak nie tylko z tym musi się zmierzyć. Istnieje bowiem przepowiednia, w której może być kimś ważnym. Jednocześnie musi stawić czoło niebezpieczeństwu w postaci Dowódcy Boskich Strażników, Werchiela, którego celem jest zlikwidowanie wszystkich upadłych aniołów i ich dzieci, w tym Aarona. Czy bohater zaakceptuje to, kim jest? Czy spełni się to o czym śnił w dniu swoich urodzin?

Po erze wampirów i wilkołaków bardzo popularne stały się powieści o aniołach, zwłaszcza tych upadłych, innych niż te, jakie wyobrażaliśmy sobie w dzieciństwie. Bardzo często zdarza się jednak, że większość takich książek jest do siebie podobna, pojawiają się w nich wątki miłosne i najczęściej bywają schematyczne. Po "Nefilima" Thomasa Sniegoskiego sięgnęłam więc z rezerwą, nie spodziewając się większego zaskoczenia. Już kiedy kilka lat temu była premiera tej powieści byłam nią bardzo zaciekawiona, ale dopiero teraz udało mi się ją przeczytać.

Autor jest pewnie niektórym znany jako pisarz i scenarzysta komiksowy i kojarzyć się powinien z takimi postaciami jak Batman czy Wolverin. Osobiście nie czytam komiksów więc z Thomasem Sniegoskim spotykam się pierwszy raz. Tym razem postanowił on napisać serię "Upadli" o upadłych aniołach i ich dzieciach. Pierwszy tom pt. "Nefilim" wprowadza nas w świat przedstawiony już od pierwszych stron. A to za sprawą Prologu, który znajdziemy przed prawidłową historią, na której mamy się skupić. Na samym początku mamy już styczność z okrucieństwem Boskich Strażników, którzy bezlitośnie 'zlikwidowali' jednego młodzieńca, który okazał się Nefilimem. Moim zdaniem Prolog był w tym przypadku świetnym posunięciem. Po pierwsze, tak jak już pisałam, wiemy o czym będzie opowieść, ale też znamy znaczenie snów Aarona, wiemy jaka jest jego prawdopodobna przyszłość i z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy.

Powieść wydawała mi się inna niż wszystkie, a to z tego powodu, że przez cały czas kojarzyła mi się z komiksem. Nie wiem czy to przez to, iż przed lekturą przeczytałam notkę o autorze, czy może jest to zasługa stylu Thomasa Sniegoskiego. Otóż możemy tu dostrzec niezwykłą dbałość o szczegóły, które sprawiają, że opisy są dosyć plastyczne. Nie jest to jednocześnie przesadzone. Znajdziemy tu też inny fajny zabieg, który zwrócił moją uwagę. Autor, głównie kiedy działo się coś bardzo ważnego i brało w tym udział sporo osób (mam tu na myśli akcję z ostatnich rozdziałów), przeskakiwał z jednego bohatera na drugiego, tak, że widzieliśmy wydarzenia z różnej perspektywy. Narracja jest trzecioosobowa, ale narrator często widzi świat tak jak bohater o którym opowiada. Zabieg ten, zwłaszcza w tej konkretnej sytuacji, nadał akcji napięcia, dynamizmu, zwiększając naszą ciekawość. Mogę się tu przyczepić do bardzo długich rozdziałów, których wręcz nie znoszę. Tutaj były one bardzo częste, zmieniały się miejsca i postaci i w rezultacie często gubiłam się z tym wszystkim. Myślę jednak, że da się to ścierpieć :)

Głównym bohaterem powieści jest Aaron, chłopak, który z dniem swoich osiemnastych urodzin stracił szansę na normalne życie. Nie dość, że dowiedział się, ze jest synem śmiertelnej kobiety i upadłego anioła to jeszcze prawdopodobnie ma jakąś ważną rolę w przepowiedni, która ma pogodzić Boga z upadłymi. Bohater nie chce uwierzyć w to kim jest. Jednak ściga go bezlitosny Werchiel a zaakceptowanie tego, że jest Nefilimem może być jego ostatnim ratunkiem. Mamy tu więc sytuację przemiany bohatera. Autor na szczęście nie zanudza nas opisami przeżyć wewnętrznych Aarona. Jeśli jednak spojrzeć na bohatera krytycznym okiem to nie jest jakąś bardzo ciekawą postacią. Jest to typ samotnika, ponurego młodzieńca, który zaprzyjaźnił się tylko ze swoim psem Gabrielem. Inne osoby też nie są szczególnie interesujące.

Myślę, że "Nefilim" może spodobać się zarówno płci żeńskiej jak i męskiej. Nie brakuje tu akcji, nie ma też ckliwych miłosnych scenek, a autor nie lituje się nad bohaterami. Powieść jest dobrze napisana, czcionka nie jest zbyt mała, a początek każdego rozdziału jest ozdobiony szarym kleksem przypominającym skrzydło. Książka była nawet fajna, czyta się ją szybko i przyjemnie, ale nie czułam się po jej przeczytaniu 'wciągnięta'. Z chęcią jednak sięgnę po kolejną część i po inne pewnie też :) Biorąc pod uwagę wady, ale też zalety "Nefilima" oceniam powieść na 3,5/6

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!
Czytam fantastykę!

czwartek, 1 sierpnia 2013

Hello August - czyli cytat sierpnia


Dzisiaj pierwszy sierpnia. Co oznacza, że wakacje już się kończą, ale zostało jeszcze trochę czasu, żeby się nimi cieszyć :) Zapoznajcie się proszę z opisem tego miesiąca, który jakoś skleiłam do kupy i z cytatem ;)

Sierpień to ósmy miesiąc w roku, który podobnie jak lipiec ma 31 dni. Jego nazwa wzięła się od sierpa, czyli najstarszego narzędzia rolniczego jakie wymyślił człowiek. Pewnie wiecie, że kiedyś ręcznie ścinano zboże i do tego służył właśnie sierp :P Nic dziwnego, że posłużono się nazwą tego narzędzia do utworzenia nazwy miesiąca, gdyż sierpień to czas żniw, zbierane są plony, nie tylko zboża, ale też owoce czy warzywa. 
Jest to bardzo ciepły miesiąc, ostatni czas żeby nacieszyć się słońcem i wakacjami (albo urlopem ^^). 
A jakich świąt możemy się spodziewać? Otóż 5 sierpnia to Dzień Piwa, 7 sierpnia to Dzień Przyjaźni, 13 sierpnia to Dzień Osób Leworęcznych a 15 sierpnia to Wniebowzięcie NMP (Święto Wojska Polskiego).

A teraz CYTAT MIESIĄCA: 

"Masz tylko jedno życie, ale jeśli przeżyjesz je właściwie, jedno życie wystarcza"