Podsumowanie trzeciego kwartału 2026

Trzeci kwartał za nami, a ja mam wrażenie, że dopiero co pisałam o planach na wakacje. Tymczasem lato już minęło, urlop jest tylko wspomnieniem, a na blogu pojawiło się kilka nowych tekstów. Nie do końca udało mi się zrealizaować wszystkie czytelnicze plany, ale nie mogę też powiedzieć, że był to stracony czas.




Vibe kwartału: letnie wspomnienia
Lato było dla mnie czasem odpoczynku i oderwania od codziennych obowiązków. Dużo czasu spędziłam czytając na świeżym powietrzu, na tarasie albo na plaży. 

W tym roku dwutygodniowy urlop spędziłam najpierw w Olsztynie, dokąd wybrałam się sama na kilka dni. Niestety pogoda nie dopisała, więc wyjazd nie był do końca udany. Znacznie lepiej wspominam drugi tydzień, kiedy udało mi się pojechać z rodzicami do Władysławowa. Pogoda była lepsza i cieszę się, że mogliśmy wspólnie spędzić trochę czasu. Choć jestem już dorosłą kobietą, coraz częściej dociera do mnie, że takich chwil nie mamy w życiu tak wiele, jak mogłoby się wydawać. 

Poza wyjazdami postanowiłam tez nauczyć się czegoś nowego. Zaczęłam przygodę z szydełkowaniem i założyłam sobie, że tej jesieni opanuję przynajmniej podstawy. Początki nie są łatwe, ale staram się nie zniechęcać. Poza tym, szydełkowanie okazało się bardzo wciągające. 



Statystyki czytelnicze

Czytelniczo trzeci kwartał wypadł całkiem dobrze. Udało mi się przeczytać więcej książek niż w poprzednich trzech miesiącach, a dwie z nich były dość pokaźnych rozmiarów. Zazwyczaj zakładam sobie przeczytanie chociaż jednej książki miesięcznie, więc jestem zadowolona z wyników. 

W tym kwartale na blogu zrecenzowałam 5 książek.



Na powyższej grafice przedstawiłam zrecenzowane ostatnio książki: "Fourth Wing", "Iron Flame", "Czerwoną Królową", "Mojego księcia" oraz "Marzyciela". Pod każdą okładką zaznaczyłam kolor, który znalazłam w danej historii. Po gatunkach przeczytanych książek widzę, że ciągnęło mnie bardziej w stronę fantastycznych światów i myślę, że ta tendencja raczej się utrzyma. 

Choć "Fourth Wing" mnie wciągnęło, drugi tom serii, czyli "Iron Flame", nie dostarczył mi już tyle samo frajdy. Te książki są napisane trochę jak opowiadania, które kiedyś czytałam na Wattpadzie i na razie szkoda mi na nie czasu. "Czerwona Królowa" natomiast to całkiem przyjemna propozycja dla nastoletnich czytelników, ale wyrosłam już z tego rodzaju historii. Na razie kończę więc przygodę z obiema seriami na pierwszych tomach.



Szybkie strzały:

  • Ulubiona książka kwartału: "Marzyciel" Laini Taylor. Za przepiękny język, baśniowy klimat i sposób opowiadania historii. To pierwsza książka na blogu, którą wyróżniłam jako moją polecajkę. 
  • Rozczarowanie kwartału: "Iron Flame" Rebecci Yarros. Pierwszy tom miał swoje wady, ale potrafił mnie wciągnąć. Niestety drugi nie wywołał już podobnego entuzjazmu.



Z cyklu Na marginesie:

W tym kwartale na blogu pojawiły się dwa teksty spoza klasycznych recenzji książkowych:


Inne umilacze

W tym kwartale nie oglądałam zbyt wielu produkcji, które szczególnie chciałabym wyróżnić, ale jedna z nich zdecydowanie zasługuje na polecenie. Mowa o serialu "Ta inna siostra Bennet". To bardzo przyjemna, niewulgarna produkcja, która przypomina mi te starsze filmy kostiumowe, jakie lubię oglądać. Podoba mi się również sam pomysł, by spojrzeć na świat Jane Austen z innej perspektywy. Zamiast po raz kolejny skupiać się na dobrze znanych bohaterach, historia daje więcej miejsca postaci, która w oryginale pozostawała raczej na uboczu. Warto dać jej szansę.

A skoro już mowa o ekranizacjach, nie mogę pominąć "Bridgertonów". Po przeczytaniu "Mojego księcia" ponownie obejrzałam pierwszy sezon serialu i ekranizacja wypada o wiele lepiej od książkowego pierwowzoru. Nie oznacza to, że powieść jest zła - to po prostu lekka, nieozobowiazująca lektura, podczas gdy serial daje z siebie więcej. Mam zamiar poznawać kolejne powieści z tego cyklu. Chciałabym również przygotować osobny wpis porównujący powieść i serial, bo różnic jest na tyle dużo, że zdecydowanie warto przyjrzeć się im bliżej. 

W ostatnich miesiącach zrobiłam też coś, czego miałam nie robić - kupiłam kolejne książki, mimo że wcześniej postanowiłam najpierw uporać się z tymi, które już czekają na półce. Cóż, czasami ekscytacja wygrywa ze zdrowym rozsądkiem! Do mojej biblioteczki trafiły między innymi "Królowa róż", "Niewidzialne życie Addie LaRue" oraz oba tomy dylogii "Tajemnice króla Shepherda". Kupiłam też "Yumi i malarz koszmarów" Brandona Sandersona. Była zaskoczona jak przepięknie jest wydana i już samo oglądanie jej na półce sprawia mi przyjemność. Nie mogę się doczekać, aż w końcu po nią sięgnę. 



Moje nominacje do książki roku 2026

Na koniec kolejne uzupełnienie mojej listy kandydatów do tytułu książki roku.




Z trzeciego kwartału wybrałam trzy tytuły: "Fourth Wing", "Mojego księcia" oraz "Marzyciela". Wybór faworyta był właściwie oczywisty. "Marzyciel" ma szczególne miejsce w moim sercu. Uwielbiam, kiedy język książki jest równie przyjemny jak świat, do którego zaprasza autor, a tutaj tak właśnie było. Autorka maluje słowami, dzięki niej na nowo przypomniałam sobie, jaką frajdę może sprawiać odkrywanie historii i uruchamianie wyobraźni. 


Co w planach na kolejne miesiące?

W trzecim kwartale można się spodziewać takich wpisów:

  • Odcienie baśni - planuję opublikować kolejny wpis o kolorach w baśniach. Tym razem przyjrzę się czerwieni.
  • Recenzja "Muzy koszmarów" - jestem już na finiszu drugiego tomu historii zaczętej w "Marzycielu"
  • Bridgertonowie - chciałabym przygotować porównanie książki "Mój książę" z pierwszym sezonem serialu. Być może pojawią się też inne wpisy zahaczajace o to uniwersum. 
  • Nowe lektury - na swoją kolej czekają "Dwory", "Niewidzialne życie Addie LaRue" oraz "Królowa róż". Jeszcze nie wiem, o którą z powieści sięgnę najpierw. 





Dodaj komentarz