Podsumowanie drugiego kwartału 2026

Trzy miesiące to w teorii całkiem sporo, a w praktyce - zaledwie chwila. Kiedy pod koniec zeszłego roku startowałam z blogiem, zastanawiałam się, jak szybko uda mi się złapać stały rytm. Drugi kwartał pokazał mi, że to nie jest takie proste. Zamiast iść za ciosem po obiecującym początku roku, te ostatnie miesiące przyniosły mi spore rozproszenie i mniejsze lub większe powroty do przeszłości.





Vibe kwartału: nostalgia
Jeśli w poprzednim kwartale ważne było dla mnie odzyskiwanie energii i powrót do samego czytania, tak te ostatnie trzy miesiące upłynęły mi pod znakiem nostalgii i szukania komfortu w znanych historiach. Złapałam się na tym, że czułam ogromną potrzebę oglądania animacji z czasów dzieciństwa. 

Urządziłam sobie maraton starych filmów z Barbie, które kiedyś oglądałam na okrągło, bez końca odtwarzając te same płyty CD. Padło na "12 tańczących księżniczek", "Magię pegaza", "Księżniczkę i żebraczkę" oraz "Barbie z jeziora łabędziego". Muszę przyznać, że pierwsze zetknięcie po latach było dość... ciekawe. Współczesne animacje przyzwyczaiły mój wzrok do innych standardów, więc ta starsza, nieco kanciasta grafika początkowo mnie raziła. Kiedy jednak przymknęłam na to oko, powrót do tych opowieści okazał się kojący i komfortowy. Zainspirował mnie również do napisania wpisu na blogu o tych animacjach, nad którym pracuję.

W tym samym duchu urządziłam sobie filmowy maraton nowszej produkcji, "Jak wytresować smoka". To bez wątpienia jedna z moich ulubionych historii w świecie animacji. Słyszałam, że wersja aktorska zbiera całkiem dobre opinie, więc niewykluczone, że z ciekawości się na nią skuszę. 


Statystyki czytelnicze

Książkowo ten kwartał okazał się niestety sporym krokiem w tył. O ile powrót do regularnego czytania powieści w pierwszych miesiącach roku był sukcesem, tak teraz dopadł mnie mały regres. Winne są temu... web nowelki. Wciągnęłam się w nie tak bardzo, że straciłam na nie mnóstwo wolnego czasu. Jakby się nad tym zastanowić, te teksty nie są nawet warte wspomnienia na blogu, ale uciekało się w nie na tyle łatwo, że jakoś to poszło kosztem tradycyjnych książek.  

Ostatecznie w tym kwartale na blogu zrecenzowałam 3 książki.





Na powyższej grafice przedstawiłam te trzy zrecenzowane pozycje: "Dar Julii", "Pod taflą" i "Daisy Jones & The Six". Pod każdą okładką zaznaczyłam kolor, który znalazłam w danej historii. 


Szybkie strzały:

  • Rozczarowanie kwartału: "Pod taflą". Bardzo lubię tematykę syren i miałam nadzieję na dobrą klimatyczną historię. Niestety, książka kompletnie mi się nie podobała. Uważam, że przedstawia toksyczne poglądy, a to zepsuło mi jakąkolwiek przyjemność z czytania.
  • DNF (Did Not Finish): Oficjalnie poddałam się przy "Córce bogini księżyca". Męczyłam ją już tak długo, że w końcu uznałam, że po prostu nie mam do tej książki serca i pora odpuścić.

Z cyklu Na marginesie:

W tym kwartale zaczęłam realizować mały projekt: rozpoczęłam serię postów poświęconych kolorom w baśniach. Pierwszy tekst z cyklu Odcienie baśni już jest na stronie (Paleta barw baśniowego świata), a kolejne opublikuję niedługo. Research wymagał ode mnie mnie przeczytania mnóstwa klasycznych baśni, co dało mi dużą satysfakcję i pozwoliło spojrzeć na znane motywy z zupełnie innej perspektywy.



Moje nominacje do książki roku 2026

Na koniec uzupełnienie grafiki na najciekawszą książkę roku.




Wybór faworyta z przeczytanej trójki nie był trudny i jest nim powieść Taylor Jenkins Reid. "Daisy Jones & The Six" urzekła mnie tym, jak ciekawie została napisana - forma wywiadu rzeki sprawia, że przez tę historię się wręcz płynie. Przede wszystkim jednak była to lektura, która skłoniła mnie do refleksji nad wieloma życiowymi sprawami, a to cecha książek, które pamięta się na dłużej.


Co w planach na kolejne miesiące?

W lipcu zaczynam urlop i liczę na to, że uda mi się wygospodarować znacznie więcej czasu na czytanie. Nie robię jednak wielkich planów i nie nastawiam się na bicie rekordów - czytam wolno i niezmiennie uważam, że czytanie to nie wyścigi. Jeśli uda mi się przeczytać do sześciu książek, będę w pełni usatysfakcjonowana. 

Skończyłam czytać "Fourth Wing" (zgodnie z planem z poprzedniego kwartału) i obecnie jestem w trakcie czytania drugiego tomu, czyli "Iron Flame". To prawdziwe tomiszcze, więc pewnie chwilę mi z nim zejdzie. W dalszej kolejności chciałabym w końcu sięgnąć po serię "Czerwona Królowa", a jeśli czas i chęci pozwolą, może przyjdzie pora na rozpoczęcie przygody z "Dworami" (ACOTAR).





Dodaj komentarz