Motyw syren to coś, co przyciągało mnie do książek od najmłodszych lat. Choć okres nastoletni mam już dawno za sobą, ta dziecięca fascynacja morskimi istotami wciąż jest we mnie żywa, dlatego z dużą ciekawością sięgnęłam po debiutancką powieść Kiery Cass. Mam co do niej jednak dość mieszane uczucia.

Kahlen, bliska śmierci przez utonięcie, dostaje od Matki Ocean drugą szansę. Warunek jest jeden: przez sto lat będzie służyć jako syrena, która swoim śpiewem wabi ludzi, niosąc im śmierć w morskich falach. To zadanie jest dla dziewczyny ogromnym ciężarem - nie chce patrzeć na ginących niewinnych, ale nie zamierza się poddawać. Wraz z innymi syrenami próbuje odnaleźć swoją drogę w nowym życiu i z czasem zaprzyjaźnia się nawet z samą Matką Ocean. Wszystko zmienia się jednak, gdy Kahlen znajduje miłość. Akinli przygarnia nieznajomą pod swój dach, a między nimi szybko rodzi się uczucie. Syrena nie może się do niego odezwać, bo jej głos doprowadziłby do tragedii. Musi więc dokonać wyboru między miłością, której od zawsze pragnęła, a bezpieczeństwem chłopaka, którego tak bardzo kocha.
To było jak noc, pusta i bezgwiezdna. Nie pozostało nic, co można by zobaczyć lub poczuć, żadne słońce nie wstawało, by ten mrok rozproszyć. Nie było wygodnego miejsca, w którym mogłabym odpocząć, ani przyjaciela, z którym łatwiej byłoby znosić ciemności. Byłam sama.
Sam pomysł Kiery Cass na przedstawienie współczesnych syren jest genialny i nadal jestem pod wrażeniem wykreowanego przez nią świata. Ocean wybiera dziewczyny na stuletnią służbę w taki sposób, by jednocześnie nie było ich więcej niż cztery. Wszystkie są piękne i raz w roku swoim śpiewem odbierają życie ludziom, by zapewnić Matce Ocean siłę i równowagę. Dla syren oznacza to zakaz mówienia w obecności innych, co jest niezwykle ciekawym i tragicznie zarysowanym motywem.
Jeśli chodzi o moje odczucia podczas lektury, to muszę przyznać, że pierwszy raz czytałam książkę, która byłaby tak dogłębnie niebieska. Widziałam tu wszystkie odcienie tej barwy - od jasnego błękitu po głęboki kobalt. Niebieski był styl pisania autorki - powolny, spokojny i jednostajny, co momentami bywało nużące. Jasny błękit czuć w bajkowości i czasem "cukierkowości" historii, która w moim odczuciu była troszkę naiwna i sentymentalna. To barwa lekka, ale momentami aż zbyt przezroczysta. Nawet wątek romantyczny wydał mi się niebieski, a na tym wszystkim pojawiały się srebrne plamki - niczym odbicia światła na tafli wody. To srebro kojarzy mi się z chłodem głosów syren i ich wieczną młodością, ale też z pewnym dystansem, przez który trudno było mi poczuć więź z bohaterami i zżyć się z nimi na dłużej.
Zabrakło mi tu większej ilości dialogów, które pozwoliłyby postaciom pokazać charakter w działaniu, a nie tylko w opisach Kahlen. W "Syrenie" znajdziemy mnóstwo przemyśleń, które wydają mi się bardzo osobiste, jakby autorka przelewała na papier coś, co zaprzątało jej myśli od dłuższego czasu. Pod tym względem ta książka na pewno zostanie mi w pamięci, choć wątek romantyczny, na który tak długo czekałam, w ogóle mnie nie zachwycił (paradoksalnie najlepiej czytało mi się właśnie wtedy, gdy Akinli i Kahlen byli razem, bo w końcu pojawiło się więcej dialogów). Jedyne co w tej powieści się wyróżnia i sprawia, że jest w jakiś sposób wyjątkowa to sposób przedstawienia Matki Ocean - była jednocześnie bytem groźnym i niebezpiecznym, ale też kochającym i dbającym o ludzi.
Trudno mi ocenić ten debiut wysoko, bo postacie, z którymi się nie zżyłam, nie zachęcają do wystawienia najwyższych not. Książkę ratuje jednak niesamowity pomysł na świat, który wydaje mi się po prostu niewykorzystany w pełni. "Syrena" z pewnością spodoba się osobom pragnącym bajkowej, lekkiej i jednocześnie dosyć refleksyjnej lektury na jeden wieczór.
⬩ 𓂃❀𓂃 ⬩
Według mnie ta książka jest niebieska - od błękitu po kobaltowy - ze srebrnymi plamkami, jak spokojna tafla wody na środku oceanu.
⬩ 𓂃❀𓂃 ⬩
To była recenzja książki "Syrena" autorstwa Kiery Cass wydanej przez wydawnictwo Jaguar w przekładzie Małgorzaty Kaczarowskiej. E-book, wydanie pierwsze, Warszawa 2016. Oryginalny tytuł powieści to "The Siren".
Dodaj komentarz