Rycerz i ćma - Rachel Gillig

Po książkę Rachel Gillig sięgnęłam zachęcona recenzją, która co prawda niewiele mówiła o fabule, ale skutecznie "sprzedała" mi wątek romantyczny oparty na yearningu. Ciężko jednoznacznie przetłumaczyć to słowo, ale uwielbiam tę specyficzną, głęboką tęsknotę w romansach, zanim bohaterowie w końcu będą mogli być razem. Czy znalazłam to w "Rycerzu i ćmie"? Myślę, że tak.


Okładka książki "Rycerz i ćma"


Sybil, znana jako Szóstka,  jest jedną z sześciu Wieszczek w katedrze Aisling. Przez dziewięć lat każdego dnia tonęła w magicznym źródle, by w snach odbierać przepowiednie Omenów dla mieszkańców Traum. Jednak u progu końca jej dziesięcioletniej służby towarzyszki Szóstki zaczynają znikać jedna po drugiej. By je odnaleźć, kobieta musi opuścić jedyny dom, jaki zna, i zaufać heretyckiemu rycerzowi, który gardzi wszystkim, w co ona wierzy. 


"Co jest bardziej wyszukane? Konstrukcje wykonane przez ludzi starających się dotrzeć do bogów czy raczej rzeczy stworzone przez bogów usiłujących zwrócić na siebie uwagę ludzi?"


To moje pierwsze zetknięcie z twórczością Rachel Gillig i na pewno nie ostatnie, ponieważ autorka naprawdę dobrze buduje fantastyczny świat, a system magii i wierzeń był na tyle spójny, że wszystko mi się tu zgadzało. Całość dopełnia gotycki klimat, który czułam od pierwszego do ostatniego rozdziału, co jest dla mnie naprawdę wielkim plusem tej opowieści. Powieść otwiera dylogię "Królestwo Kamiennego Źródła" i ten tytułowy kamień staje się niemal namacalny - odnajdujemy go nie tylko w murach katedry czy posągach gargulców, ale i w artefaktach bóstw oraz magicznym źródle wypływającym ze skały. Ten surowy świat sprawił, że pierwszym kolorem, który pojawił się w mojej głowie był ciemno-szary, prawie czarny odcień skał, a potęgowało go dodatkowo poczucie nieuchronności spowodowane zaginięciami Wieszczek. Drugim kolorem była biel - biel szat i opasek zakrywających oczy. Gdy myślę o tej książce, w mojej wyobraźni pojawia się młoda kobieta ubrana na biało, otoczona kamiennymi murami katedry. Fakt, że Szóstka ma do tego srebrzyste włosy, daje jeszcze większy efekt, a same opaski były dla mnie o tyle intrygujące, że zakaz patrzenia na siebie nawzajem bez zasłaniania oczu budował ciekawą tajemnicę, którą jako czytelnik chciałam rozwiązać razem z kolejnymi ciekawskimi postaciami. I choć tę zagadkę można rozwikłać dość szybko, przez co nie jest już takim zaskoczeniem, to wciąż liczy się dla mnie samo uczucie chęci odkrycia prawdy.

Zostając przy gotyckim nastroju, odkryłam też trzeci kolor: ciemnoniebieski odcień snów i wizji. Zazwyczaj, gdy pojawia się motyw snu, spodziewam się fioletu, ale nie tutaj. W tej powieści wizje Wieszczek są dla nich okrutne, a one same - mimo lojalności i przywiązania do katedry Aisling - marzą tylko o końcu służby. Są zdystansowane, wyniosłe i czczone niemal jak bóstwa, co idealnie pasuje mi do chłodnego odcienia jakim jest niebieski. Przy okazji wyłapałam świetną ciekawostkę językową: "Aisling" to po irlandzku sen/marzenie, a "Traum" oznacza to samo, ale po niemiecku - uwielbiam takie detale, które pogłębiają klimat.

Wątek romantyczny, dla którego tu przyszłam, również mnie nie zawiódł: mamy tu bogobojną, dumną Wieszczkę i nieuprzejmego heretyka, czyli dwoje ludzi będących swoimi przeciwieństwami. Napięcie między nimi, wynikające najpierw z różnicy poglądów, a potem z rodzącego się uczucia, jest dawkowane bardzo umiejętnie. Autorka wręcz droczy się z czytelnikiem, odwlekając moment zbliżenia, co czyni romans bardziej satysfakcjonującym. Najpierw widzimy subtelną zmianę w zachowaniu Rory'ego, który przy bliższym poznaniu okazuje się naprawdę świetną postacią męską. Cieszyłam się jak głupia, gdy dawał jakieś znaki, że Szóstka mu się podoba, myśląc sobie: "Oho, on już wpadł po uszy!". Dla mnie ta relacja rozwijała się w odpowiednim tempie - ani za szybko, ani za wolno. Romans nie był szczególnie wyszukany, ale bardzo przyjemny i wyważony.

Bohaterowie, nawet ci poboczni, są napisani "z krwi i kości". Sama fabuła to raczej podróż od misji do misji niż budowanie wielkiego napięcia, przez co zwroty akcji nie były dla mnie wielkim zaskoczeniem, a jednak... kilka dni po lekturze wciąż o tej książce rozmyślam. Kończy się mocnym cliffhangerem, więc na pewno sięgnę po drugą część, bo muszę wiedzieć, jak zakończy się ta historia utkana z kamienia i snów. 



 𓂃𓂃 

 Według mnie ta książka jest biała (szaty i opaski Wieszczek), ciemnoszara, wręcz czarna (wszechobecny kamień, gotycki klimat, poczucie nieuchronności) i ciemnoniebieska (motyw snów i wizji) 

 𓂃𓂃 


To była recenzja książki "Rycerz i ćma" autorstwa Rachel Gillig wydanej przez wydawnictwo Nowe Strony w przekładzie Macieja Kęsego. "Rycerz i ćma" należy do serii Królestwo Kamiennego Źródła. Książka papierowa, wydanie pierwsze, Oświęcim 2025. Oryginalny tytuł powieści to "The Knight and the Moth".

Powieść ma na okładce oznaczenie wiekowe: odpowiednie dla czytelników 16+.




Znajdziesz mnie na Pintereście!


Dodaj komentarz