Po dosyć długiej przerwie od czytania, nie ma to jak sięgnąć po coś lekkiego i wciągającego. Tym razem dostałam szansę przeczytania "Wyspy X", która okazała się przyjemną lekturą.
"(...) ta wyspa to jedna wielka niewiadoma, jak tajemniczy 'x' w równaniu matematycznym"

"Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zdążyłam się zdziwić, a tym bardziej zrozumieć, co się wydarzyło"

Maria Krasowska publikowała rozdziały tej powieści na swoim blogu, który stał się bardzo popularny. Jest młodą autorką i dopiero zaczyna przygodę z pisaniem, ale bardzo cieszy mnie to, że wydała swoją książkę. Wielu autorom brakuje odwagi by to zrobić i zdarza się, że jest to wielka strata. Nie spotkałam się wcześniej z twórczością Marysi, ale w tym przypadku bardzo mi to odpowiadało (czasami uczucia, którymi obdarowujemy opowieści, a tym bardziej sentyment, zagłuszają obiektywizm opinii :)). Długo nie czytałam i potrzebowałam jakiegoś bodźca, który popchnąłby mnie z powrotem w stronę książek. Jedną z zalet "Wyspy X" jest właśnie to, że jest wciągająca. Nie tylko łatwo jest się w niej zapomnieć, po prostu bardzo dużo się w niej dzieje. Podobało mi się to, że nie nudziłam się podczas czytania.
Fabuła jest ciekawa i kolorowa. W niektórych momentach można powiedzieć, że jest cukierkowa, wyidealizowana i zbyt pozytywna. Ale tym właśnie charakteryzują się książki dla dzieci. Jestem pewna, że jako dwunastoletnia czytelniczka byłabym oczarowana :) Inną sprawą jest wyidealizowanie postaci. Najbardziej raziło mnie to, że wiedzieli wszystko o wszystkim, posiadali za dużo wiedzy jak na swój wiek. Czasami miałam wrażenie, że czytam książkę, w której bohaterowie są o wiele wiele starsi i nie wiedziałam, co o nich myśleć. Wyidealizowanie to sprawiło, że postaci straciły na swojej dziecięcej niewinności.
Ogólnie rzecz ujmując, bohaterowie "Wyspy X" przypadli mi do gustu. Summer z talentem aktorskim, zdeterminowana by osiągnąć sukces i spełniać marzenia, mimo że coraz sławniejsza, nie staje się inną osobą i woda sodowa nie uderza jej do głowy. Jack, majsterkowicz, "Pan Kalkulator" również okazał się sympatyczny. Ale najbardziej spodobała mi się Lily. Wprowadziła ze sobą powiew świeżości i trzymała przy sobie czytelnika. Polubiłam jej zaczepny charakter i energię, która wydaje się nigdy nie wyczerpywać.
Jeśli chodzi o styl i język jakim pisana jest powieść, nie jest on idealny, ale nie jest też zły. Widać w niektórych momentach, że autorka jest jeszcze bardzo młoda i potrzebuje więcej doświadczenia, ale całościowo jest bardzo dobrze. Narracja jest prowadzona przez Summer i sprawia wrażenie jej osobistego dziennika, w którym opisuje swoje przeżycia. Ogólnie jest to moim zdaniem udany debiut i jestem bardzo ciekawa co jeszcze Maria Krasowska pokaże nam w przyszłości. "Wyspę X" oceniam na 4/6. Książka spodoba się młodym czytelnikom, którzy chcą przeczytać historię pełną przygód ze szczyptą magii.
Za możliwość przeczytania "Wyspy X" dziękuję autorce!
Również miałam możliwość przeczytania wyspy x dzięki uprzejmości autorki bardzo mi się podobała chociaż ja nie jestem zadowolona z zakończenia ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wróciłaś na bloga, uwielbiam go czytać. Bardzo dziękuję za recenzję i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńAutorka "Wyspy X"
Cieszę się, że wróciłaś na bloga, uwielbiam go czytać. Bardzo dziękuję za recenzję i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńAutorka "Wyspy X"