piątek, 28 grudnia 2012

12. "W cieniu klątwy" Alyson Noel

 W cieniu klątwy - Alyson Noel;
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2011


Po trzeciej części Nieśmiertelnych spodziewałam się czegoś więcej. Może jakiejś porywającej akcji albo nowego bohatera? Sama nie wiem. Pewne jest dla mnie to, że w stu procentach nie zostały spełnione moje oczekiwania. No, ale zacznijmy od początku...

Czasem przeznaczenie jest poza naszym zasięgiem

Ever i Damen spotykali się ze sobą w różnych wcieleniach. No, zgoda, tylko Ever się zmieniała :) Ale wystarczyło by spojrzeli sobie w oczy i już wiedzieli czego chcą. Niestety byłoby zbyt pięknie, żeby mogło być prawdziwie. Ona w końcu umierała przez Drinę, a on tułał przez kilka lat aż znowu ją spotkał. Teraz już są razem- oboje nieśmiertelni, piękni, potężni. Ale przez błędną decyzję Ever nie mogą się już nawet dotknąć. Wystarczy przypadkowa wymiana ich DNA i Damen umrze. Problemem jest Romano i jego upór w oddaniu antidotum na antidotum.

Wytrzymaj, nie unikaj życia. Tylko tak można iść na przód

Ever jest tak zdeterminowana by być ze swoim chłopakiem, że szuka wszystkich możliwych rozwiązań. Nie może już liczyć na pomoc Avy, ale czuje, że to tam powinna jej szukać. Tak poznaje Juda- uroczego blondyna z długimi dredami i powalającym spojrzeniem. To właśnie przez jego oczy Ever czuje, że jest jej dziwnie znajomy. Dodatkowo jest przy nim bardzo spokojna i wydawać by się mogło, że jej przyjaźń z Judem to coś więcej niż koleżeńskie spędzanie ze sobą czasu. Czy odbije się to na związku Ever i Damena? I dlaczego Damen zaczyna ciągle rozmyślać nad swoją przeszłością?

Żeby uciec trzeba się uwolnić

Damen próbuje odpracować swoją karmę pozbywając się dóbr materialnych ze swojego życia. Nie zauważa, że z jego dziewczyną dzieje się coś złego. Kiedy zdaje sobie z tego sprawę może być już za późno. Ever zaczyna zajmować się magią w tajemnicy przed Damenem. Jest to o tyle straszne, że nawet on- nieśmiertelny- boi się skutków eksperymentu i jej tego zabrania. Jak zawsze w takiej sytuacji Ever uważa, że wie lepiej i łamie dane Damenowi słowo. Wiadomo, że nie może to dać pożądanych efektów.


Czytając 'W cieniu klątwy' miałam wrażenie, że jest to tylko rodzaj mostu łączącego 'Błękitną godzinę' i następną część czyli 'Mroczny płomień'. Tak naprawdę ta powieść nic nowego nie wniosła. Jak już pisałam we wstępie, moje oczekiwania nie zostały spełnione. Mogę jednak powiedzieć, że postać Juda uratowała tę książkę. Nie był on wyidealizowany, ale naturalny; był wolną duszą, ale potrafił też być odpowiedzialny. Tylko te dredy... nie przemawiają do mnie :) Wyczułam tu jeszcze podobieństwo do 'Zmierzchu'. Pojawił się trójkąt miłosny tylko w o wiele gorszej wersji niż w przypadku pani Mayer. Nie czyta się już tego z taką pasją. A Romano i te jego głupie żarty? Szczerze powiedziawszy lubiłam go wcześniej, teraz działa mi tylko na nerwy. Nie wiem, czy mogę polecić tę powieść. Jeżeli seria nie jest wam obca jak najbardziej możecie ją przeczytać. Wiem też, że kolejne części są lepsze więc nic straconego :) Książkę oceniam na 4,5/10       

poniedziałek, 17 grudnia 2012

11. "Ostatnia spowiedź" Nina Reichter

 Ostatnia spowiedź. Tom 1 - Nina Reichter;
 Novae Res; 2012

Tak naprawdę nie wiem co powiedzieć. Kiedy zaczęłam czytać Ostatnią spowiedź byłam pewna, że jest podobna do tych wszystkich pozycji dostępnych na rynku. Od ponad 4 lat żadna książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Od ponad 4 lat nie doświadczyłam tak wielkich emocji, czytając jakąkolwiek powieść. A tym razem? Jestem wręcz oczarowana, a kiedy już n-ty raz przeglądam rozdziały, moje serce bije coraz szybciej. Co w tej książce sprawia, że nie mogę przestać o niej myśleć?


'Podobno człowiek nabiera sił z każdym zadanym mu ciosem'

Historia zaczyna się 7 maja, kiedy to Ally Hanningam pokazuje nam swoje wspomnienia, a także swoją obecną sytuację. Jest dziewczyną, która została skrzywdzona przez życie, mimo że ma dopiero 19 lat. Nawet teraz nie jest szczęśliwa. Dusi się w swoim związku z mężczyzną starszym od niej o wiele lat. Ale tego wymagają od niej rodzice, a Ally robi to co powinna. Ponadto wie, że już nie będzie rozczarowana, gdyż partner, którego nawet nie lubi, nie może sprawić, że jej serce znowu pęknie na milion kawałków. Dziewczyna broni się na swój własny sposób przed bólem związanym z odrzuceniem. A teraz próbuje być dojrzała i podejmować właściwe decyzje. Dlatego wraca do Francji, aby zacząć studia i stać się odpowiedzialna. Jednak jej samolot się spóźnił i Ally utknęła na lotnisku.

'Przecież nigdy nie wiadomo, kogo spotka się po drodze'

W tym samym momencie Bradin Rothfeld ma ten sam problem. On jednakże zmierza do Niemiec. Jest dziewiętnastoletnim wokalistą zespołu, którego członkiem jest także jego starszy brat Tom. Ma delikatną urodę, niemal dziewczęce rysy twarzy i brązowe oczy, które sprawiają, że kobiety szaleją na jego punkcie. Jednak po wielu latach jest zmęczony swoją sławą, chociaż robi to co kocha. Jakie było jego zdziwienie, gdy poznawszy na lotnisku pewną Amerykankę nie zostaje przez nią rozpoznany. Ally nie ma bladego pojęcia kim jest tajemniczy chłopak. Spędzają ze sobą wiele godzin, rozmawiając i śmiejąc się. W końcu jednak musieli się pożegnać, wiedząc, że ich znajomość nie będzie miała szansy ciągnąć się dalej. Brade, który zawsze jest ostrożny, pod wpływem impulsu dyktuje dziewczynie swój numer telefonu, zgadzając się na podyktowane przez nią warunki.

'Pytasz, dlaczego płaczę? Nie pytaj. Popatrz w moje oczy. A jeśli zobaczysz tam siebie, po prostu odejdź'

Ally żyje swoim nowym życiem. Wprowadza się do nowego mieszkania, chce zacząć wszystko od nowa. Pamięta doskonale przystojnego chłopaka poznanego na lotnisku, to jak dobrze bawili się przez godziny. Traktuje to jak zwykłą przygodę, ale nie spodziewa się, że Brade tak łatwo znajdzie jej numer telefonu. Tak zaczyna się niezwykła znajomość. Oboje czują, że między nimi rodzi się uczucie, codzienne rozmowy stają się najmilszą chwilą w ciągu dnia. Jednak są od siebie bardzo daleko a żadne z nich nie może pozwolić sobie na ten związek. Ally ma już przecież partnera i mimo, że z obowiązku, nie chce angażować się w prawdziwe uczucie. Bradin natomiast nadal nie wyjawił dziewczynie prawdy. Co zrobi Ally, kiedy dowie się kim jest? Czy będą razem mimo przeciwności losu?


Tak jak już wspomniałam opowieść jest niesamowita. Można zachwycić się samym opisem z tyłu książki, co wyjaśnia fakt, że do przeczytania powieści ustawiła się już u mnie pokaźna kolejka :) Ostatnia spowiedź stała się hitem internetu. W niektórych księgarniach wszystkie egzemplarze zostały wyprzedane. Miałam szczęście, że mogłam zapoznać się z tą historią, bo z pewnością nie zapomnę tego, co wydarzyło się między Ally i Bradinem. Kiedy skończyłam czytać od razu rzuciłam wszystko i zasiadłam do komputera, żeby znaleźć wszystkie możliwe informacje. To, że jest to opowieść, która miała swe początki na blogu pewnie każdy się domyślił. Byłam jednak ogromnie zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że dzieło jest polskiej autorki. Było to bardzo miłe zaskoczenie. Sama nie wiem czy to przez nazwisko, czy może opisywany niemiecki zespół, ale od początku myślałam, że to wspaniałe dzieło jest spod pióra Niemki. Naprawdę nie spodziewałam się tego! Rzadko czytam książki polskich autorów, jednak Ostatnia spowiedź dorównuje (jeśli nawet nie przewyższa) tym wszystkim amerykańskim pozycjom, które możemy spotkać w księgarniach. Nina Reichter stworzyła swoją historię inspirując się pewnym zespołem. I o ile byłam trochę rozczarowana, zauważyłam, że nie wiążę z tym powieści. Nie jestem fanką, ani nic z tych rzeczy, więc nie skojarzyłam, że autorka faktycznie wzorowała się na wyglądzie członków zespołu. Chociaż podobieństwo jest naprawdę widoczne, ja wyobrażałam i nadal wyobrażam sobie bohaterów w inny sposób i bardzo się z tego cieszę :)

Wiem, że mogę pisać to, co już penie ktoś mówił o tej książce, ale bardzo trudno jest ubrać w słowa emocje, które towarzyszą mi po przeczytaniu powieści. Nie umiem też napisać tego, co dzieje się w mojej głowie, to jest niemożliwe. Ostatnią spowiedź przeczytałam wielokrotnie. Za pierwszym razem zrobiłam to tak szybko, że nawet się nie spostrzegłam, kiedy już skończyłam. Później zaczęłam wszystko od nowa, próbując zrobić to spokojnie, odsłuchując podkład muzyczny, który zaproponowała autorka. Muszę przyznać, że piosenki zostały dobrane doskonale, wprowadzając w nastrój, a kilka z nich stało się moimi ulubionymi. Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, a narrator zna wszystkie myśli bohaterów. Nie ograniczamy się dzięki temu tylko do jednej osoby, wiemy rzeczy, o których niektóre postacie nawet nie zdają sobie sprawy.

Zakochałam się w Bradinie tak mocno jak Ally. Ten chłopak jest niesamowity! Mimo tego, że jest osobą bardzo sławną, woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Czego nie można już powiedzieć o jego starszym bracie Tomie. Bracia różnią się od siebie pod wieloma względami. Brade jest taki tajemniczy, cierpliwy, wrażliwy, opiekuńczy, kochany. Tom natomiast jest jego przeciwieństwem, chociaż dostrzegłam jego dwie twarze. Jest bardzo ciekawym bohaterem pod tym względem. Chłopaki kłócą się i wyzywają bez przerwy, ale jeśli potrzebują pomocy zawsze mogą na siebie liczyć. Ich relacja wydawała mi się taka prawdziwa i normalna. Jak takie typowe rodzeństwo.

Co do Ally czasami miałam ochotę nią potrząsnąć i przemówić do rozsądku, chociaż wiedziałam, że to tylko fikcyjna postać :) Nie mogłam czytać, kiedy swoimi słowami, nawet nieświadomie, raniła Brade'a który tak się starał. I to jej wieczne niezdecydowanie doprowadzało mnie do szału. Była rozczarowana swoim poprzednim związkiem, można powiedzieć, że załamała się po dowiedzeniu się prawdy o niejakim Adamie. Ale ile można?! Zwodziła tego biednego Bradina, a ja nie mogłam tego znieść. Gdyby tylko wiedziała wszystko co czuł chłopak. Rozmowy bywały przekomiczne, zwłaszcza członków zespołu Bitter Grace. Robert sprawiał, że momentami nie mogłam wytrzymać ze śmiechu i robiłam wszystko co możliwe, żeby nie zwracać na siebie uwagi (zwłaszcza kiedy przyszło mi jechać busem). Czułam jakbym znała osobiście wszystkich bohaterów. To dzięki opowieściom z ich przeszłości, których można znaleźć tu całkiem sporo.

Zdarzało się, że były momenty wzruszenia, ale również śmiechu i za to bardzo dziękuję autorce. Jeszcze nie czytałam powieści, która sprawiłaby, żebym mój przeciętny i często nudny świat dostrzegła w innych barwach. W każdym rozdziale mogłabym znaleźć co najmniej 2 fragmenty, które sprawiają, że uwielbiam tę książkę. Wszędzie mam je zapisane: w zeszytach, na kartkach, nawet na ścianach, a dopiero zaczynam się rozkręcać :) Skąd wziął się mój zachwyt? Myślę, że to nie tylko sprawa tej cudownej historii, bohaterów oraz pióra autorki. To wszystkie te przemyślenia o sprawach, o których nawet bym nie pomyślała, a tym bardziej lepiej nie nazwała, sprawiły, że do tej pory się nad nimi zastanawiam. Krótkie refleksje na temat strachu, szczęścia, czy odwagi są tak głębokie, a tym bardziej prawdziwe, że nie mogłam się nadziwić. Do tego dochodzą jeszcze nazwy rozdziałów, które tak uwielbiam w każdej książce. Tutaj same tytuły tak pięknie zaczynają ale też podsumowują rozdziały. Pani Nina Reichter ma wielki talent, a ja od tej pory będę pilnie wyczekiwała kolejnych jej dzieł.

Książka jest bardzo ładnie wydana, Już od pierwszych stron zauważyłam, że powieść nie jest szczególnie obszerna, ale kiedy czytałam czasami miałam wrażenie, że to tylko pozory. Byłam zadowolona, że mogłam cieszyć się historią, lecz później zaczęłam dostrzegać coraz mniejszą liczbę kartek zbliżających mnie do końca. Kiedy akcja przybrała nieoczekiwany bieg wydarzeń a ja zobaczyłam 'Ciąg dalszy nastąpi' myślałam, że stracę grunt pod nogami. Moje myśli były tak chaotyczne... Jak to możliwe? Przyznam szczerze, że nie cierpię takich zakończeń, chociaż to zrobiło na mnie wrażenie. Teraz muszę czekać na premierę drugiego tomu, która będzie dopiero gdzieś na przełomie maja/czerwca 2013 roku.

Kiedy czytałam Ostatnią spowiedź od razu wyobrażałam sobie jak wyglądałaby akcja przeniesiona na ekran. Ta książka jest wręcz stworzona, żeby zrobić na jej podstawie film! W mojej głowie tworzyły się sceny z filmu, a ja nie mogłam powstrzymać tego dziwnego wrażenia :) Może to też zasługa ścieżek dźwiękowych, o których już wspominałam. Najbardziej podobał mi się moment w klubie, Tom i piosenka, która idealnie współgrała i z tą postacią i sytuacją. Bardzo fajna sprawa! I te retrospekcje... Uwielbiam też chłopięce rozmowy. Ubawiłam się przy tym :) Wymiana zdań między Bradinem i Ally, ale także spostrzeżenia Lille, przyjaciółki dziewczyny, były takie trafne i zabawne, że nie wiem jak można było wymyślić tak coś genialnego.

Ostatnia spowiedź to historia, która chwyciła mnie za serce. Miłość Bradina i Ally zawsze będzie gdzieś w mojej pamięci a ja jeszcze niejednokrotnie sięgnę po tę powieść. Szczególnie wzruszyły mnie uczucia Brade'a, który tak bardzo chciał wszystko naprawić. Tom zaskakiwał mnie często, na zakończeniu widać było jak bardzo związany jest z bratem. Nie mogłam go nie lubić w tamtym momencie.
Wiele rzeczy, słów, zwrotów będzie mi się kojarzyło wyłącznie z tą książką.Jak np. 'MIŁOŚĆ STWORZONA Z SETEK ZDAŃ I TYSIĘCY SŁÓW', słowo 'iskierka' albo same brązowe oczy...

To również opowieść o tym, jaki jest świat show-biznesu. Jak to wszystko wygląda od wewnątrz, o rzeczywistości i ciągłym kontrolowaniu swojego życia. W tym świecie rzadko jest szansa na prawdziwe uczucia, a przyjaciele mogą okazać się najgorszymi wrogami. Książkę jak najbardziej polecam, jestem pewna, że spodoba się  osobom w każdym wieku. Tym bardziej, że byłby to doskonały prezent na święta :) Nie mogłabym dać oceny niższej niż 10/10. Jeżeli chcecie wiedzieć 'JAK KOCHA TEN, KTÓREGO KOCHAJĄ TYSIĄCE' to jest najlepsza pozycja dla was.

Książkę przeczytałam dzięki życzliwości pana Tomasza
Serdecznie dziękuję


Trochę się rozpisałam, ale nie da się opowiedzieć o powieści pomijając tak wiele rzeczy. Z góry przepraszam :) Wiem, że to jest chyba pierwsza (i raczej ostatnia- nie chcę zanudzać) najdłuższa recenzja w moim życiu.
Tutaj podaję strony, na których zainteresowani mogą znaleźć:
- czym inspirowała się autorka- tutaj
- wywiad z autorką - tu
- Fan Page na Facebooku- klik
- fragment powieści- 2 rozdziały



wtorek, 11 grudnia 2012

Christmas TAG :)

Do zabawy zostałam zaproszona przez  !-nochi za co serdecznie dziękuję. Sprawiłaś mi wielką przyjemność :) Oto pytania, na które należy odpowiedzieć:

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?
4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia?
7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne?
9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
10. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
12. Odliczasz dni do świąt?
13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
14. Ulubiony zimowy napój?
15. Jak wygląda twój pokój podczas okresu świątecznego? 

No to zaczynam...

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
Szczerze powiedziawszy to już od połowy listopada myślę o świętach. W ten weekend robię pierniczki na choinkę i przeróżne ozdoby, jak stroiki, bombki i takie tam. Uwielbiam robić takie rzeczy :) 

2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
Od kilku lat przymierzam się, żeby taki zrobić, ale jakoś nigdy nie udaje mi się tego dokonać na czas. Poza tym kalendarz adwentowy z czekoladkami czy innymi słodyczami nie przetrwałby więcej niż 15 min ;P

3. Jakie są twoje ulubione filmy świąteczne?
Święta bez Kevina to nie święta, tak przynajmniej słyszałam. Mnie to już jednak od 2 lat nudzi. Oglądam zawsze 'Pada Shrek' co zawsze mnie bawi, ale też 'To właśnie miłość', 'Dziadek do orzechów', 'Opowieści z Narnii'

4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
O tak, jakbym się postarała znalazłabym ich całe mnóstwo :) W tym momencie przypominam sobie jak mama zawsze nabierała nas (mnie i moje siostry), że jest u nas Mikołaj. W tym czasie zawsze byłyśmy na dworze wyczekiwać pierwszej gwiazdki i zanim przybiegłyśmy do domu Mikołaja już nie było, za to były prezenty :P

5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
W dzień przed Wigilią wszyscy ubieramy choinkę, żeby mieć czas na robienie kolacji i pieczenie ciast następnego dnia. Po wigilijnej kolacji znajdujemy swoje prezenty pod choinką i zwykle bardzo się z nich cieszymy ^^ W święta jeździmy po rodzinie, później rodzina do nas...

6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia? 
Lubię tą atmosferę, pięknie przystrojone domy, prezenty(i kupować i dostawać) oraz jako uczeń przerwę świąteczną :) Za to nie cierpię łamać się opłatkiem

7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
Jak byłam mała zawsze wyczekiwałam pierwszej gwiazdki. Oczywiście łamiemy się wszyscy opłatkiem i nakrywamy miejsce dla niezapowiedzianego gościa 

8. Jakie są twoje ulubione piosenki świąteczne?
Uwielbiam 'Last christmas' i wszelakie kolędy  

9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
Chyba raczej sztuczną. Chociaż bardzo możliwe, że w tym roku zrobimy wyjątek :)

10. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
Zawsze kojarzyłam święta z zapachem mandarynek, ale też ciast każdego rodzaju 

11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
Nie wiem, może czerwone?

12. Odliczasz dni do świąt?
Pewnie. Jeszcze tylko 13 dni :)

13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
Zwykle maluję paznokcie na pastelowe kolory. Zimą lubię sięgać po kolor niebieski, bardziej błękitny. W te święta postawię na odcień złoty, tak dla odmiany ^^

14. Ulubiony zimowy napój?
Czekolada, herbatka z cytrynką, czasami kawa, kakao 

15. Jak wygląda twój pokój podczas okresu świątecznego?
Na biurku stoi malutka choineczka, okno jest przyozdobione różnymi świątecznymi łańcuchami, czy czymś takim. Jeszcze nie mam pomysłu na ten rok

Jak widać uwielbiam święta, ale ostatnio zdarza się, że nie czuję tej atmosfery. Możliwe, że to po prostu efekt uboczny tego, że jestem coraz starsza. Chociaż moi rodzice co roku mają z okazji świąt radochę. Może to ze mną się jest coś nie tak ;)

Jeszcze raz dziękuję i zapraszam do świątecznej zabawy kolejne osoby, takie jak:

AntyśkaMonika Gagat , Pati13xd 
tetiisheri , Tristezza , Edyta  
zaczarowana

niedziela, 9 grudnia 2012

10. "Gdy zgasną światła" Alex Scarrow

 Gdy zgasną światła - Alex Scarrow;
G+J Gruner&Jahr; 2010


Ostatnio motyw końca świata jest bardzo popularny. Szczególnie w tym roku. Ludzie wyczekują Apokalipsy różnie ją pojmując. Jedni uważają, że będzie to meteoryt, wulkan albo poważne ocieplenie bądź ochłodzenie klimatu. Nie zapominając o słynnym kalendarzu Majów... Sama nie wpadłabym na pomysł, żeby wiązać koniec świata z ropą naftową. A Alex Scarrow w swojej powieści Gdy zgasną światła w bardzo realistyczny sposób opisuje przerażający bieg wydarzeń na przykładzie Wielkiej Brytanii.

'(...) człowiek zawsze będzie     chciał naginać prawa, by odpowiadały jego potrzebom'

Andy Sutherland w 1999 roku napisał pewien raport. Dotyczył on uzależnienia ludzi od ropy naftowej i katastroficznych skutkach jakie może ono wywołać. Zawierał wiele różnych ostrzeżeń a także strasznych scenariuszy przypuszczalnego końca świata. Nie byłoby dobrze, gdyby dostał się w niepowołane ręce. Mężczyzna jednak nie ma pojęcia na czyje zlecenie pracuje. Dostał bardzo duże wynagrodzenie, ale nie zna tożsamości tych osób. Wszystko działo się w  wielkiej tajemnicy. Od tamtego momentu Andy bardzo się zmienił.

'Jakże nieostrożni są ludzie, mówiąc, co im ślina na język przyniesie, zamierzenie lub niezamierzenie'

Raport inżyniera sprawił, że zaczął dostrzegać jaki świat jest delikatny. Prawie wszystkim opowiadał o Szczycie Wydobycia Naftowego i o uzależnieniu od tego surowca. Nigdy jednak nie wspomniał co było zawarte w jego tajemniczym zleceniu. Tamci ludzie wystarczająco go wystraszyli. Mężczyzna zachowywał się według jego żony i dzieci dziwnie. Wsłuchiwał się w sygnał w telefonie, wszędzie szukał podsłuchów. Jego rodzina nie wiedziała wszystkiego, a on wiedział, że tak będzie lepiej. Niestety Leona, córka Andy'ego dawno temu mogła coś widzieć przez co grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo.

'Świat to stary człowiek o słabym sercu, a ropa to krew utrzymująca go przy życiu'

Tymczasem Sutherland został zesłany do Iraku. Jego małżeństwo się rozpada a on zdaje sobie sprawę, że to nie jest tylko wina częstych wyjazdów, ale głównie obsesji na temat ropy. Wybuchają zamieszki i nie jest już bezpieczny. Razem ze swoimi towarzyszami próbuje wydostać się z Iraku do Londynu, do domu. W Wielkiej Brytanii wszystko toczy się normalnym rytmem, dlatego dla ludzi jest szokiem wstrzymanie dostaw ropy spowodowany wojnami domowymi na Wschodzie. Cały świat zaczyna panikować, szczególnie po występie premiera, który powiedział więcej niż powinien. Andy dostrzega, że dzieją się rzeczy opisane przez niego w jego pracy, Bardzo dokładnie, bardzo podobnie. Co grozi Leonie? Czy światu naprawdę grozi zagłada? Dla kogo pracował Sutherland i jaki sens mają aranżowane przez nich wydarzenia?


Może zacznę od tego, że dzieje się tu bardzo dużo ale nie jest to lektura, która pozwala przenieść się w inny bezproblemowy świat. Gdy zgasną światła zapada w pamięć i zmusza do myślenia, do zastanowienia się. Od razu widać, że autor musiał się długo przygotowywać, a także mieć wiedzę. Nie dziwi więc fakt, że pomysł narodził się w jego głowie cztery lata przed napisaniem książki, o czym możemy przeczytać w notce 'od autora'. Możemy się tam jeszcze dowiedzieć co nieco o Szczycie Wydobycia Naftowego. Otóż jest to sytuacja, kiedy całe dotychczasowe złoża ropy naftowej się wyczerpią. Co wtedy się stanie? Alex Scarrow pokazuje w jak prosty sposób dotychczasowy świat zamienia się w dżunglę, gdzie pierwszeństwo mają silniejsi. Zdajemy sobie wtedy sprawę co do naszego uzależnienia od ropy, a co za tym idzie także elektryczności. Pewne jest, że wszystko potoczy się bardzo szybko, dosłownie z dnia na dzień cały dotychczasowy porządek legnie w gruzach.

Akcja książki rozgrywa się w różnych miejscach. Narracja jest trzecioosobowa a my przenosimy się do innych wydarzeń i osób. I tak, wiemy co się dzieje w Iraku, poznajemy okrutny świat wojny, bohaterstwo, oddanie, przyjaźń. Jest także opisana wędrówka żony Andy'ego, Jenny, która jak najszybciej próbuje dostać się do Londynu i swoich dzieci. Nie jest to prosta podróż i spotyka się z różnymi przeszkodami, jednak nie poddaje się, wie, że z każdą kolejną minutą jej pociechom grozi niebezpieczeństwo. Leona razem ze swoim chłopakiem Danielem pospiesznie odbierają jej młodszego brata Jake'a i za radą Andy'ego kryją się w domu przyjaciółki rodziny. Ktoś może czekać na dziewczynę. No i są jeszcze pokazane działania Asha, który okazuje się być bardzo niebezpieczny. Przyznam szczerze, że zmienianie scen było dla mnie trochę kłopotliwe i stawałam się czasami poddenerwowana. A to dlatego, że nie mogłam się zdecydować, gdzie są ciekawsze wydarzenia :) Jedna akcja była lepsza od poprzedniej, itd. Książka ciągnie się przez siedem dni, od poniedziałku do niedzieli, co jest oznaczone przez osobne kartki. Pod każdym rozdziałem jest napisana dokładna data i miejsce i to bywa bardzo pomocne. Trochę denerwował mnie fakt częstego uśmiercania  bohaterów. Kiedy zaczęłam lubić jakąś postać już jej nie było. No i nie spodziewałam się takiego zakończenia...

Powieść jest dosyć gruba. Okładka i jej czcionka są świetnie dobrane, dają wrażenie zniszczonych. Książka nie jest o całkowitej zagładzie ludzkości. Świat zmienia się i raczej nie wróci do poprzedniego porządku, ale ludzie nadal żyją, oczywiście ci, którzy przetrwali najgorsze. Ta powieść bardzo często podnosiła mi ciśnienie. Wszystko przez to, że była taka realistyczna, wiarygodna, a autor posługiwał się dosyć łatwym językiem. Nie czytało się jej lekko i szybko. Czasami aż należało odłożyć książkę i wszystko przemyśleć. Mogę powiedzieć, że dowiedziałam się bardzo dużo ciekawych informacji. W książce jest zawarte całkiem sporo wypowiedzi, niezwykle słusznych i mądrych zresztą, ale z widzenia różnych osób. Autor nie narzuca nam tu swoich poglądów, sami możemy wybrać po której stronie chcemy być.

Gdy zgasną światła  według mnie zasługuje na przeczytanie. Można sobie uświadomić jak delikatny i kruchy jest dotychczasowy świat. Mogę powiedzieć, że po zapoznaniu się z lekturą pierwszą rzeczą, którą chciałam zrobić, to wykopać studnię i założyć farmę :) Jest to jednak dosyć przygnębiający temat, który niekoniecznie może zaciekawić wszystkich.
Oceniam na 8/10

piątek, 30 listopada 2012

9. "Łaska utracona" Bree Despain

Łaska utracona - Bree Despain;
Galeria Książki; 2011


To już kolejny raz, kiedy spotykamy się z życiem pewnej dziewczyny, córki pastora, opisanym w drugim tomie serii Bree Despain. Jak możemy wnioskować z tytułu bohaterka będzie walczyła ze swoim wewnętrznym wilkiem, aby mu nie ulec. Co czeka jeszcze Grace Divine?

'Czułam, że kocham cię tak bardzo, że jestem w stanie poświęcić dla ciebie wszystko'

Grace była jedyną osobą, która mogła wyleczyć Daniela z klątwy wilkołactwa. Wiedziała przy tym, że skazuje samą siebie na ten sam los. Jednak nic nie mogło jej powstrzymać, ponieważ kochała tak mocno, że poświęciła się dla ukochanego. Teraz po dziesięciu miesiącach Grace trenuje ze swoim chłopakiem, tak aby wilk nie miał wpływu na jej życie. Pragnie ponadto zostać Niebiańskim Ogarem i uratować brata, który nieoczekiwanie dzwoni do siostry ostrzegając ją.

'Nigdy nie trać czujności'

Bohaterka nie wie co o tym myśleć. Jude mógł być przecież pod wpływem wilka, a jego słowa mogły być kpiną, kłamstwem. Ale w głębi duszy czuje, że to była prośba o pomoc i za wszelką cenę musi go odnaleźć. Jej brat może nie być już jednak tym samym człowiekiem, jakiego pamięta. Sytuacji nie poprawia fakt, że Daniel staje się dziwnie tajemniczy i przestaje trenować z Grace. Dziewczyna nie mając w nim wsparcia poznaje Nathana Talbota, który obiecuje, że pomoże pomoże jej w odnalezieniu brata.

'Wilk stara się zniszczyć miłość, wygnać ją z twego serca, chce, byś zniszczyła wszystko co kochasz'

Talbot wydaje się być taki jak Grace- osobą, która nie uległa jeszcze wilkowi. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z nim i stają się sobie coraz bliżsi. Nie zapomina jednak o Danielu, który coraz częściej ją okłamuje i ukrywa przed nią prawdę. Talbot uczy ją natomiast sztuk walki i przygotowuje do spotkania z Królami Cienia, gdzie podobno znajduje się Jude. Grace widzi, że lepiej radzi sobie ze swoimi mocami, a sposoby uczenia Talbota są  bardziej skuteczne, choć inne niż jej chłopaka. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jest to zła droga i jak wielką kontrolę ma nad nią wilk, który coraz częściej do niej przemawia. Czy jest już dla niej za późno?


Kolejna część Dziedzictwa mroku jak najbardziej zasługuje na pozytywną recenzję. Akcja skupia się tutaj głównie na odnalezieniu Juda, który opuścił rodzinę po tym ja zamienił się pierwszy raz w wilka. Sytuacja w domu Grace też nie układa się ciekawie, ponieważ jej mama popadła w depresję, a  tata szuka syna po całym kraju przez co nie ma go ciągle w domu. Widać tutaj jak delikatna jest to sprawa. Dodatkowo ludzie są spostrzegawczy i wyjątkowo okrutni.

Miłość Grace i Daniela jest taka czysta i niewinna. Ufają sobie bezwarunkowo, wiedzą, że zrobiliby dla siebie wszystko. Zostało to tak wykreowane, żeby skontrastować jakie wilk podsycał u Grace uczucia. Były to zazdrość, złość, gniew, nieufność. To wszystko było tak odmienne od tego prawdziwego uczucia. Przez chwilę bohaterka wydawała mi się aż zbytnio dobra, wyidealizowana i nierealna. Bo chyba każdy doświadczył kiedyś niejednokrotnie tych 'złych' emocji, jednak uważam to za coś normalnego, coś co sprawia, że jesteśmy kim jesteśmy, to kształtuje naszą osobowość. Nie spotkałam jeszcze takiej 'świętej' osoby jak przedstawiona tutaj Grace.  Może autorka chciała pokazać w ten sposób, że każdy z nas zmaga się ze swoim wewnętrznym wilkiem. Mogłoby tak być, jakby się zastanowić, taka możliwość jakoś do mnie przemawia. Tym bardziej, że mogę mieć w sobie jakiegoś wilka :)

W Łasce utraconej znajdziemy historię wielkiej miłości, która 'pogubiła' się po drodze i zamieszkały w niej brak zaufania i niepewność. Oprócz tego do akcji zostały wprowadzone nowe postacie, takie jak Gelale i Akhowie, przenosząć nas w ten sposób do tego mrocznego świata z książki. Przykładem nowego bohatera  może tu być Talbot, z którym do końca nie jest wiadomo jaką rolę odegra. No i zakończenie właśnie! Nie czegoś takiego się spodziewałam. Kiedy akcja rozwijała się jak dla mnie dosyć spokojnie, nagle nastąpiła tak wielka zmiana! To niewiarygodne, że wszystko działo się tak szybko i dynamicznie. Przez język autorki czułam się jakbym tam była i wszystko widziała, przeżywała. W pewnych momentach miałam łzy w oczach, ale nie zdążyłam się wypłakać, bo już działo się coś nowego. Dochodząc do ostatniej kartki musiałam się upewnić czy to naprawdę koniec. Nie mogłam usiedzieć w miejscu. Jak to się mogło skończyć w takim momencie?!

Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Moja ocena jest bardzo podobna do pierwszej części, ale odejmuję jej pół punktu przez to, że było tutaj tak mało Daniela :) Więcej uwagi zostało skupionej na Talbocie. Chociaż on też jest ciekawą postacią to nie jest jednak moją ulubioną.  Ale i tak uwielbiam tę serię. Moja ocena 8.5/10  

piątek, 23 listopada 2012

8. "Bogini oceanu" P.C. Cast

 Bogini oceanu - P.C.Cast;
Książnica; 2011


Powieść Bogini oceanu otwiera cykl Wezwanie bogini. P.C. Cast prezentuje w nim swoją interpretację mitów czy legend. Tym razem przenosimy się do średniowiecznej Walii, w której obserwujemy życie kobiety współczesnej w epoce kojarzonej z zacofaniem i nieprzyjaznej wszelkiej magii.

'Pragnę magii w swoim życiu'

Christin Canady, przez większość ludzi zwana CC, jest panią sierżant amerykańskich sił powietrznych. I chociaż boi się latać angażuje się w swoją pracę i lubi ją, zwłaszcza kiedy nie musi się wznosić wysoko w powietrze. W swoje dwudzieste piąte urodziny dochodzi do wniosku, że jej życie jest bardzo monotonne, nudne i bezbarwne, a ona sama jest bardzo samotna. Spędza bowiem swoją rocznicę urodzin zupełnie sama, dostając życzenia tylko od swoich rodziców. Chce to zmienić. Wypowiada życzenie do bogini Gai, nie mając wielkiej nadziei aby się spełniło. Jednak już następnego dnia zauważa, że coś się zmieniło.

'Łatwiej jest kontrolować ludzi, którym brakuje nadziei'

Samolot CC rozbił się nad oceanem, a ona sama została wciągnięta pod wodę. Myślała, że to już koniec, gdy nagle niezwykle piękna istota zaoferowała jej pomoc. Bohaterka zgodziła się bez wahania. Budząc się zauważa, że ma ciało przepięknej blondwłosej syreny Undine, która ją uratowała. Już na samym początku musi uciekać przed jej przyrodnim bratem i dzięki swojej 'matce', bogini ziemi Gai, przyjmuje ludzką postać. Odczuwa jednak bolesną tęsknotę do wody i co trzecią noc zamienia się w syrenę. Znaleziona na brzegu przez rycerza Andrasa udaje księżniczkę, która straciła pamięć. Jej celem jest znalezienie prawdziwej miłości na lądzie. Z czasem jednak, kiedy poznaje podwodny świat i przystojnego trytona Dylana jej plan obraca się o 180 stopni.

'O prawdziwej miłości można mówić tylko wtedy, gdy dwie dusze łączą się w jedno'

CC jest szczęśliwa w wodzie przy boku swojego ukochanego. Przy nim czuje się bezpieczna i piękna. On natomiast nie zwraca uwagi tylko na ciało Undine, z którą bawił się w dzieciństwie, ale na charakter i osobowość Christine. W oceanie nie jest jednak bezpieczna. Ściga ją brat, który chce ją posiąść. Ponadto Andras ma co do niej wielkie plany a władzę nad jego umysłem zaczyna przejmować Sarpedon. Czy CC w końcu odnajdzie szczęście i spędzi całe życie z Dylanem?


Okładka książki jest piękna, nie sposób jej się oprzeć. Czytając opis powieści możemy się natknąć na notkę od samej autorki. Przedstawia nam ona całą serię podkreślając, że są to jej ulubione książki. Bardzo ucieszył mnie fakt, że każdy tom będzie opowiadał o czymś innym. W Bogini oceanu P.C.Cast przedstawiła swoją interpretację mitu o syrenie Undine. Moim zdaniem spisała się świetnie. CC jest silną i samodzielną kobietą, która w magiczny sposób przenosi się do roku 1014, gdzie przejaw jakiejkolwiek inteligencji, zwłaszcza u przedstawicielek płci pięknej, mógł być uważany za stosowanie czarów, co karano śmiercią. Bohaterka musi się dostosować do obowiązujących zasad, co dla niej może się wydawać bardzo trudne. Jako pani sierżant przez lata musiała sobie zapracować na szacunek ze strony mężczyzn, którzy przeważali w jej pracy. Teraz natomiast musi się przed nimi uniżyć.

Jest to konkretny romans, co oznacza, że znajdą się tu sceny dosyć intymne. Poprzez tak dokładne opisy czasami zastanawiałam się skąd autorka wzięła takie pomysły :). Nie ulega wątpliwości, że CC i Dylan kochają się miłością prawdziwą, ale ich szczęście nie wszystkim jest na rękę. Powieść dzieli się na części. Kiedy przeczytałam do końca część drugą nie wiedziałam czy mam płakać ze smutku, frustracji czy dlatego, że to już koniec. Ale przewracając stronę zauważyłam, że jest tam jeszcze trzecia część, co mnie bardzo ucieszyło, chociaż jest bardzo krótka. Historia zostaje tam tak pięknie zakończona i tak nieoczekiwanie, że tragedia bohaterów nie była już taką tragedią.

Powieść czyta się z wypiekami na twarzy. Styl pisania autorki jest prosty i przyjemny a czas spędzony z książką mija bardzo szybko. W książce nie zostały zastosowane archaizmy typowe dla średniowiecza za co jestem bardzo wdzięczna. Jednak brakowało mi tu czegoś przez co poczułabym się jak w tej epoce. Nie było to dla mnie wiarygodne. Ale historia miłosna to wszystko nadrobiła. W Ameryce zostały już wydane kolejne tomy więc teraz pozostaje tylko czekać na tłumaczenie.
Oceniam na 9/10

piątek, 16 listopada 2012

7. "Mroczny sekret" Libba Bray

Mroczny sekret - Libba Bray;
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2009


Jako mała dziewczynka zawsze marzyłam, żeby znaleźć się w czasach, w których mogłabym nosić długie piękne suknie, wyglądać jak księżniczka. Do przeczytania pierwszej części z cyklu Magiczny krąg zachęciła mnie koleżanka. Przez Mroczny sekret, bo o nim mowa, dowiedziałam się, że moje dziecięce marzenia nie były do końca przemyślane.



'Każde zakończenie stanowi początek czegoś nowego'

Gemma Doyle jest szesnastoletnią dziewczyną zafascynowaną życiem w Anglii opisywanym w listach od swojej babci. I mimo że marzy, żeby się tam uczyć, utknęła w Indiach, a mama nie zgadza się na jej wyjazd. Wkrótce po jednej z coraz częstszych kłótni Gemmę spotyka prawdziwe nieszczęście. Do tego czuje się winna tego wszystkiego. Teraz, kiedy została wysłana do szkoły w Spence i dostała to co chciała, czuje  się bardzo nieszczęśliwa i chciałaby jakoś cofnąć czas, aby naprawić swój błąd. W nowej szkole jej planem jest przetrwać nie rzucając się zbytnio w oczy. Jednak jako nowej uczennicy nie może się to udać.

'Nie da się nigdy nikogo poznać do końca'

Gemma próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji, a przy okazji poznać jakieś koleżanki. I choć początkowo jest to bardzo trudne z czasem połączył ją wspólny sekret z najbardziej wpływowymi dziewczynami w Spence. Bohaterka miewa wizje. Nie wie nawet co się z nią dzieje. Ma jednak naszyjnik swojej mamy i tajemniczy dziennik pewnej Mary Dowd. Opisane jest w nim jak razem ze swoją przyjaciółką Sarą podróżują do międzyświata. Historia nie ma jednak dobrego zakończenia. Dziennik Mary ma pomóc poznać Gemmie kim jest. W końcu udaje się jej dostać do międzyświata, w którym wszystko jest możliwe i wszystko jest cudowne. Bohaterka nie jest tam sama, zabiera ze sobą przyjaciółki, przez co nawiązuje się między nimi szczególna więź.

'Takie właśnie jest życie - jedno wielkie kłamstwo'

W międzyświecie Gemma spotyka swoją mamę, która pomaga jej pojąć niektóre rzeczy. Bohaterka jednak dostała ostrzeżenie od Kartika- młodzieńca, który jest wysłannikiem Rokshany. Według nich to co robi może być niebezpieczne i powinna natychmiast przestać. Mimo to Gemma uważa, że jest ona osobą, która może być ostatnią częścią układanki. Popiera ją przy tym mama, która zdaje się bardzo dużo wiedzieć o magii i międzyświecie. Kiedy bohaterka dowiaduje się prawdy jest kompletnie zagubiona. Czego dowiedziała się Gemma? Co ukrywa przed nią mama? I czy droga, którą wybrała jest słuszna?

Mroczny sekret jest świetną książką opisującą życie dziewczyn w epoce wiktoriańskiej. Autorka skupia się szczególnie na tym, pokazując z czym zmagały się kobiety w tamtym okresie. Nie jest to jednak nudne. Zostaje w to wpleciona historia, tajemnicza przygoda, przez co powieść jest niezwykle interesująca. A bohaterki nie miały tak łatwego życia. W Spence były wychowywane na prawdziwe damy. Powinny być ciche, spokojne, pracowite, zdolne, odpowiedzialne i pilnujące dobrej reputacji swojego męża, który zazwyczaj nie jest ich wielką miłością. Gemma natomiast nie tak wyobraża sobie swoje dalsze życie. Jest ona uparta, pyskata i różni się od swoich rówieśniczek. Bohaterka poznaje Felicity - najpopularniejszą dziewczynę w szkole i jej świtę. Nie jest to pełna zażyłości przyjaźń. Można nawet powiedzieć, że początkowo były one wrogami. Ale połączył je wspólny sekret i wszystko się zmieniło. Z czasem możemy poznać jakie bohaterki są naprawdę i co ukrywają za maską damy, którą mają się stać. Mają marzenia, wiarę, pragnienia, które nie mogą się spełnić. Dama nie może przecież zbyt dużo myśleć, być samodzielna i dokonywać własnych decyzji.

Gemma jest bardzo interesującą osobą. Niejednokrotnie uśmiałam się z jej odzywek. A jej nieme wtrącenia w myślach zanim coś powie lub w trakcie rozmowy są znakomite. Widać, że jeżeli coś będzie chciała, w końcu to osiągnie. Nie jest jednak przy tym rozpuszczona a raczej odważna i ambitna. Nie jest piękna, a przynajmniej się za taką nie uważa. Ma rude włosy i bardzo zielone oczy, takie jak jej mamy. Powieść jest pisana w pierwszej osobie więc poznajemy jej sposób widzenia świata. Gemma dowiaduje się o co chodzi w życiu, dorosłości, a jej przemyślenia są bardzo dojrzałe, stąd tak wiele pięknych i mądrych cytatów. Zabawne były jej myśli o przyjaźni, w tym sensie, że całkowicie popieram je obawy i zachowania. Była mi przez to bardzo bliska. Bohaterkę obserwuje Kartik, który pilnuje czy jest posłuszna. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że chce by chłopak ją lubił. Nie wie dlaczego, po prostu tak jest. Ale ich znajomość nie jest taka łatwa i prosta. Pod koniec powieści coś dzieje się między nimi, ale wątek miłosny nie jest jeszcze rozwinięty, co sprawia, że chcę przeczytać co będzie dalej i czy będą razem.

Mroczny sekret jest świetna książką, która powinna się spodobać tym, którzy szukają czegoś odróżniającego się od innych pozycji. Nie ma tu jakiś nadprzyrodzonych istot, jest natomiast magia. Powieść gotycka umieszczona w XIX wieku w Anglii w czasach epoki wiktoriańskiej to coś nowego i jak dla mnie niezwykłego i zachęcającego. Przez dokładne opisy codziennego życia bohaterek czułam się jakbym się przeniosła do tej epoki.
Oceniam na 8.5/10

środa, 14 listopada 2012

6. "Zdradzona" P.C. Cast+ Kristin Cast

Zdradzona - P.C. Cast+ Kristin Cast;
Książnica; 2010


Mimo że w Naznaczonej nie działo się wiele, postanowiłam przeczytać dalej serię Dom Nocy. Zaciekawiła mnie historia i pomysł. Do tego jest już wydane mnóstwo części, więc coś w końcu dziać się w nich musi. Bez mniejszego wahania wzięłam się za czytanie Zdradzonej.




'Żywioły mogą równie dobrze odnawiać, jak i niszczyć'

Po nieszczęsnej nocy podczas obchodów święta Samhain, kiedy okazało się jak kiepską liderką Cór Ciemności jest Afrodyta, to Zoey zostaje przewodniczącą grupy. Nikogo to nie dziwi. Bohaterka bowiem kontaktuje ze wszystkimi pięcioma żywiołami, a jej znak znacznie różni się od pozostałych. Od tamtej chwili szkoli się ona na wyższą kapłankę, przez co jest odpowiedzialna za wiele rzeczy. Pragnie zmienić zasady panujące w Córach Ciemności. Będąc dopiero na trzecim formatowaniu jest to dla niej bardzo ważne, nie ma jeszcze doświadczenia a w szkole przebywa niecały miesiąc. Na szczęście pomagają jej przyjaciele.

'Śmierć zawsze wydaje się bez sensu, kiedy zdarza się młodym'

Tymczasem dochodzi do tajemniczych morderstw. Dwoje znajomych Zoey ze starej szkoły zostaje okrutnie zabitych. Przez to, że na ich ciałach znajdują się rany szarpane, w dodatku zostali znalezieni niedaleko Domu Nocy, wszystkie tropy prowadzą właśnie tam. Zoey nie może znaleźć powiązania między nią a śmiercią chłopaków, znała ich tylko z widzenia. Wydaje się, że nikt ze szkoły nie mógł tego zrobić. Bohaterka ma jednak przeczucia, że niedługo może stać się coś strasznego.

'Noc nie skryje twoich szkarłatnych marzeń'

Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że Zoey skojarzyła się ze swoim prawie byłym chłopakiem Heathem. A jest to już pewne, kiedy znowu pije jego krew. Dziewczyna nie może sobie poradzić ze swoim pożądaniem. Wyprzedza swoich rówieśników w tych sprawach. Jest dopiero na trzecim formatowaniu a o żądzy krwi mówi się na szóstym, ostatnim. Bohaterka pragnie krwi Heatha, ma już jednak chłopaka i zdaje sobie sprawę, że to nie jest w porządku wobec niego. Erik wyjechał na konkurs szekspirowski, a w tym czasie w życiu Zoey pojawiła się kolejna osoba. Tym razem jest to dorosły wampir, do tego nauczyciel. Dziewczyna nie wie już co myśleć i czuć. Wkrótce okazuje się, że Heath zostaje porwany i tylko Zoey może go uratować.

Czytając książkę przez cały czas zastanawiałam się dlaczego Zoey została zdradzona i kto to zrobił. Teraz już wiem kto, nie wiem jednak dlaczego. Kiedy doszłam do tego momentu nie mogłam w to uwierzyć. Na pewno nie podejrzewałabym jej! Ma ona związek z 'duchami' zmarłych adeptów, o których w tym tomie jest znacznie więcej. Co oznacza, że akcja rozwija się. Jestem z tego faktu zadowolona, bo wiem, że będzie o czym czytać, a historia coraz bardziej mnie wciąga. Był także moment, w którym nie mogłam się powstrzymać i łzy same płynęły mi po policzku. Śmierć była tutaj tak dokładnie i smutno opisana, że sama czułam jakbym straciła kogoś bliskiego.

Język jest już trochę lepszy, nie taki wymuszony jak w pierwszej części. Odkryłam jednak kilka denerwujących słów jak 'u-we-tsi a-ge-hu-tsa' (zwrot jakim posługiwała się babcia Zoey, oznaczający 'córka'), kiedy przyzwyczaiłam się do 'u-we-tsi-a-ge-ya', co czyta się znacznie łatwiej i nawet ładniej to brzmi. Jeden z nauczycieli był nazywany Smokiem, teraz jest to Dragon. A już naprawdę nie mogłam znieść słówka 'żeś' i 'aha'. Nie pasowało mi to do całości. Dlatego sprawdziłam tłumacza i okazało się, że jest inny. 

Ogólnie jestem mile zaskoczona. Ta część była o wiele lepsza od pierwszej, nie tylko biorąc pod uwagę akcję, która zaczyna być coraz bardziej ciekawa, ale również język, mimo tych denerwujących mnie słów. Oceniam na 6,5/10  

czwartek, 8 listopada 2012

5. "Syrena" Tricia Rayburn

Syrena - Tricia Rayburn;
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2011

Opowieści o syrenach wydają się być miłą odskocznią od tak popularnych wampirów, wilkołaków a nawet wróżek czy czarownic. Dlatego, kiedy zobaczyłam książkę Syrena Tricii Rayburn w księgarni od razu mnie ona zaciekawiła i musiałam ją przeczytać. I muszę przyznać, że choć nie tego się spodziewałam, to jestem mile zaskoczona.




'(...) ja wolałam nie zostać znaleziona, a Justine żyła po to, by ją zauważono' 

Już na samym początku młodsza i bardziej bojaźliwa Vanessa opowiada jak jej siostra Justine od zawsze pomagała jej i wspierała ją wymyślając liczne historyjki, odwracając uwagę od tego co przerażało dziewczynę. Miała ona w niej swój autorytet i podziwiała ją, tak samo jak wiele innych osób z jej otoczenia. Jak co roku Justine i Vanessa z rodzicami swoje wakacje spędzali w Winter Harbor, gdzie mają domek nad jeziorem. Nie mogli się oni nawet domyślać jak straszna tragedia spotka ich rodzinę zaledwie kilka dni od ich przyjazdu do miasteczka. 

'On chce, by go odnaleźć... oślepia go blask'

Dziewczyny miały przyjaciół, Caleba i Simona. Bracia w każde lato spędzali z nimi czas. Jedną z ich atrakcji  było skakanie z urwiska Chione. Znaleźli oni to ustronne miejsce 2 lata temu. Jednak Vanessa nie była tak odważna jak jej starsza siostra i przez ten czas jeszcze nigdy nie skoczyła razem ze swoimi towarzyszami. W tym roku nie było inaczej. Ale Justine przy jednym ze swoich akrobatycznych wyczynów zraniła się, co wywołało jej kłótnię z mamą. Był to ostatni raz kiedy widzieli ją żywą. Vanessa postanawia odnaleźć Caleba, który był sympatią Justine i być może ma bardzo istotne informacje na temat śmierci jej siostry.

'Les chanteuses de la mer' ('śpiewaczki morskich wód')

Problem w tym, że Caleb gdzieś zniknął. Vanessa jest pewna, że Justine nie popełniła samobójstwa i że to nie był tylko nieszczęśliwy wypadek. A chłopak jest jej potrzebny, aby potwierdzić te przeczucia. Okazuje się, że między nim a Justine było coś więcej niż tylko wakacyjna miłość, a on zna niektóre fakty z jej życia, o których nie wie nawet jej najbliższa rodzina. W tym samym czasie na plaży zostają znalezione kolejne ciała. Tym razem są to mężczyźni, których twarze są zastygłe w szerokim uśmiechu. W restauracji rybnej ' U Betty' dziewczyna poznaje Paige, która tam pracuje. Nie zdaje sobie nawet sprawy, jak blisko jest rozwiązania zagadki.

Na okładce powieści Tricii Rayburn możemy przeczytać, że książka jest 'tajemnicza,romantyczna, pełna grozy'. To niesamowite, że tylko w tych kilku słowach została ona tak trafnie opisana. Sama nie podsumowałabym jej lepiej. Nie jest to typowy romans jakiego się spodziewałam. Między Vanessą i Simonem z czasem rodzi się pewne uczucie, ale ich miłosne potyczki znajdują się na drugim planie. Autorka skupiła się przeważnie na zagadce, tajemnicy. Z każdym rozdziałem dowiadujemy się więcej, a napięcie stopniowo się zwiększa. To, co odkryją bohaterowie nie można wytłumaczyć w żaden naukowy sposób. Pozostaje tylko w to uwierzyć. 

Syreny... jak sobie je wyobrażać? We własnej podświadomości spodziewałam się jakiejś przemiany w wersję pół kobiety, pół ryby. Nie doczekałam się tego, ale nie czuję się rozczarowana. Po prostu zawsze, kiedy ktoś wspomni o syrenie widzę dziewczynę z ogonem. Istota z książki nie przypomina także postaci z mitologii ( śliczne panny w połowie upierzone jak ptaki). Jest jednak pewna wspólna cecha - wabią swoim pięknym śpiewem.

Postaci z książki są fajnie wykreowane. Mają swoją własną tajemnicę, bardzo dużo dowiadujemy się z ich wspomnień. Możemy się domyślić kto jest zły, ale nie wiemy jaką rolę odegra. Książka jest bardzo wciągająca i szczególnie zaciekawi osoby gustujące w takim typie powieści jakim jest thriller. 
Oceniam na 8/10

piątek, 2 listopada 2012

4. "Błękitna godzina" Alyson Noel

Błękitna godzina - Alyson Noel;
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2010

Błękitna godzina to druga część z cyklu Nieśmiertelni Alyson Noel. Obserwujemy tu dalsze losy Ever i Damena. Chociaż spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami na temat tej książki, to i tak postanowiłam ją przeczytać, z czystej ciekawości. 





'Nie możesz zmienić przeszłości. Ona po prostu jest'

Po wszystkim co przeszła Ever wydawać by się mogło, że w końcu znalazła szczęście przy boku Damena. Jednak nie może ona pogodzić się z przeszłością swojego chłopaka. Wie, że jest najważniejszą osobą w jego życiu, ale równocześnie zdaje sobie sprawę ze wcześniejszych 'miłosnych podbojów' Damena.  Sytuacji nie poprawia fakt, że nowy uczeń w szkole za wszelką cenę chce skupić na sobie uwagę Ever. Romano- bo tak ma na imię- mimo że jest bardzo miły i przyjacielski sprawia, że dziewczyna mu nie ufa i czuje pewne zagrożenie z jego strony. Nikt jednak nie podziela jej odczuć więc Ever zostawia je dla siebie.

'Wszystko co się liczy jest tu i teraz'

Nieoczekiwanie Damen robi się słaby, co w jego przypadku jest dosyć niepokojące, bo nieśmiertelni nigdy nie chorują. Ever domyśla się, że coś jest nie tak. Aż pewnego dnia chłopak ją zostawia i zdaje się ją nienawidzić. Przyjaciele się od niej odwracają, przez co bohaterka jest bardzo samotna i zagubiona. Jednyną osobą, która wydaje się być po stronie Ever i ją rozumieć jest Romano. Dziewczyna jednak nie daje się zwieść jego urokowi. 

'I'heure blue, czyli błękitna godzina'

Najciekawszym momentem w tej książce jest wspomniana w tytule błękitna godzina. Okazuje się, że Ever może przenieść się w przeszłość, przez co jest w kropce, bo musi podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Wybór Ever trochę mnie zaskoczył. Trzeba przyznać, że nie spodziewałam się po niej takiej decyzji. I kiedy myślałam, że już wszystko stracone, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji... 

Błękitna godzina nie jest już moim zdaniem tak dobra jak pierwsza część sagi. Nie dzieje się tu zbyt dużo, dopiero na samym końcu nie mogłam się nudzić. Zakończenie jest naprawdę ciekawe. O ile Ever można było traktować jako jedną część, bez potrzeby czytania kontynuacji, to w tym przypadku jest to po prostu konieczne. Trochę zdenerwowała mnie postać Avy. Bardzo ją ceniłam, zdawała się być dojrzała i mądra. Ale teraz wiele straciła w moich oczach. Pokazała swoje niezbyt interesujące oblicze- okazała się być materialistką, a do tego zachowywała się jak dziecko. Przyjaciele Ever także nie wydawali mi się być tymi kim powinni. Mimo że nie mieli wpływu na to co robili, to nie zmieni faktu, że nie zachowali się jak przyjaciele.
Książkę oceniam na 5/10

sobota, 27 października 2012

3. "Dziedzictwo mroku" Bree Despain

Bree Despain; 
Galeria Książki; 2010

Jeżeli szukacie książki, która pochłonie większość waszego czasu i odciągnie Was od codziennych trosk to Dziedzictwo mroku Bree Despain jest idealną pozycją. I chociaż jest to pierwszy tom, to już mogę powiedzieć, że uwielbiam całą serię.





'Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają' 

Grace Divine to główna bohaterka książki. Jest córką pastora, co oznacza, że w jej domu panują określone zasady, których powinna przestrzegać. Ona i jej rodzeństwo powinni dawać dobry przykład rówieśnikom i nienagannie zachowywać się w towarzystwie. Wydaje się, że nie mają łatwego życia. Jednak spełniają wszystkie warunki bez narzekania. Początkowo rodzina Divine'ów wydaje się aż zbytnio idealna. I wtedy pojawia się Daniel Kalbi, dawny przyjaciel z dzieciństwa Grace i Juda, który zniknął kilka lat temu. Zamiast cieszyć się z jego przyjazdu, Jude staje się bardziej spięty i wymusza od siostry obietnicę, że nie będzie rozmawiać z Danielem.

'Problem z obietnicami polega na tym, że kiedy już się taką złoży, to nie ma mocnych, żeby jej nie złamać'

Grace czuje jednak wielką potrzebę pomocy swojemu dawnemu przyjacielowi i łamie daną bratu obietnicę. Chce dowiedzieć się dodatkowo, czy ma on coś wspólnego z tamtą pamiętną nocą, kiedy to widziała Juda rannego i zakrwawionego. Kiedy dowiaduje się o dodatkowych umiejętnościach Daniela, postanawia, że zrobi z niego superbohatera. Dziewczyna jednak nawet nie domyśla się całej prawdy.

'Nie jestem bohaterem. Nikt mnie nigdy nie pokocha'

Grace wierzy, że to ona jest osobą, która jest w stanie pomóc Danielowi. Od dzieciństwa miała wpajane pewne zasady, do tego jej imię oznacza 'łaskę'. To jeszcze bardziej motywuje bohaterkę. Z biegiem czasu zbliża się ona do chłopaka, który był jej pierwszą miłością. Nie może jednak nic zrobić jeśli nie zna całej historii. Kiedy to następuje dziewczyna zaczyna unikać Kalbiego. Co strasznego skrywa bohater? Czy ma to coś wspólnego z wydarzeniem sprzed trzech lat? I czy ich znajomość się przez to rozpadnie? Grace czytając bardzo stare listy pewnego człowieka zdaje sobie sprawę, że jej życiu może grozić niebezpieczeństwo, o którym nie miała nawet pojęcia.

Lubię, kiedy rozdziały mają tytuły, takie małe podsumowanie. Tutaj są one dodatkowo rozdzielone osobną kartką z szarym tłem i podzielone na jakiś okres czasu, miejsce, np. 'sobota', 'kolacja', 'w gabinecie', 'północ'. Nie jestem pewna czy było to konieczne, przy czytaniu nie zwracałam na to zbytniej uwagi, bo wszystkiego można się było domyślić. Jednak doceniam dodatkowy trud autorki. Książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Akcja rozwija się stopniowo, przez co nie dowiadujemy się wszystkiego od razu. To sprawia, że chcemy czytać dalej. A jest po co. Ostatnie rozdziały to właściwa akcja, od której nie można się oderwać. Zakończenie jest naprawdę bardzo dobre. Myślę jednak, że warto przeczytać tę książkę nie tylko ze względu na koniec. 

Kolejną zaletą jest fakt, że główna bohaterka nie jest irytująca. Jeżeli początkowo zdaje się być aż zbytnio idealna, później odkrywamy jej inne cechy charakteru. Wszystko zdaje się być naturalne i normalne, a fabuła nie jest sztuczna czy teatralna. Czujemy się wtedy jakbyśmy byli częścią tamtego świata. Dziedzictwo mroku to opowieść o rodzinie, która tylko z pozoru wygląda na idealną. W miarę poznawania bliżej postaci, dowiadujemy się tajemnic, które nigdy nie miały poznać światła dziennego. Wszystko skomplikowało się kiedy pojawił się Daniel Kalbi, którego szczerze polubiłam. Historia jego rodziny jest totalnym przeciwieństwem rodziny Divine'ów. Wszyscy bohaterowie mają drugie dno, które poznajemy w miarę rozwoju wydarzeń. Osoby, które wydawały się przyjaciółmi okazują się wrogami, a ludzie na pozór źli dobrymi. Moja ocena to 9/10

piątek, 26 października 2012

2. "Naznaczona" P.C. Cast+ Kristin Cast

 Naznaczona - P.C.Cast + Kristin Cast;
Książnica; 2009 

Zamiast czekać na kolejne części z serii, co czasami ciągnie się niewiarygodnie długo, postanowiłam kupić coś, czego kontynuacja jest już na rynku. Miałam akurat szczęście i w księgarni spotkałam niesamowitą przecenę. Dlatego bez wahania nabyłam kilka części z serii Dom Nocy. Pierwszą z nich pt. Naznaczona teraz zrecenzuję.




'Życie czasami jest pełne niespodzianek'

Zoey ma normalne życie. O ile normalnym można nazwać takie, w którym nigdzie nie czuje się jak u siebie. Od momentu, kiedy jej mama ponownie wyszła za mąż, zdaje się nie dostrzegać potrzeb swoich dzieci. We wszystkim słucha swojego nowego partnera, którego bohaterka szczerze nie lubi, można nawet powiedzieć, że z wzajemnością. Jej największym zmartwieniem zdaje się być test z geometrii i problemy z chłopakiem. Do czasu, kiedy zauważa w swojej szkole łowcę.

'Nigdy już nic nie będzie takie samo'

Mężczyzna naznacza dziewczynę, co oznacza, że musi ona udać się bezzwłocznie do Domu Nocy, aby kontynuować swoją dalszą przemianę w wampira. Inaczej umrze. Bohaterka jest przerażona i nie ma od nikogo wsparcia. Jej najlepsza przyjaciółka odwraca się od niej i ucieka, prawie były chłopak wydaje się nic nie pojmować, a ojczym zamierza oddać sprawę 'w ręce Boga'. Innymi słowy nie pozwoli jej wyjechać do nowej szkoły, a jej matka się z nim zgadza. Zoey nie zamierza umrzeć i ucieka z domu do jedynej osoby, która może ją zrozumieć.

'(...) ciemność nie zawsze oznacza zło, a światło nie zawsze niesie ze sobą dobro'
     
Będąc już na miejscu- na lawendowej farmie babci Redbird- bohaterka ma wypadek po czym jej duch wędruje prosto do bogini Nyks, która przepowiada jej wielką rolę w świecie wampirów. Nieprzytomną i krwawiącą Zoey znajduje babcia i dziewczyna budzi się w Domu Nocy. Będąc adeptką zdrowieje bardzo szybko, więc już od razu może zacząć uczęszczać na lekcje. Poznaje swoją nową współlokatorkę, a także jest świadkiem dosyć intymnej sceny pomiędzy chłopakiem, który zaczął zwracać na nią uwagę, a dziewczyną, która została jej pierwszym wrogiem. Czy Zoey odnajdzie się w nowym miejscu i sytuacji?

                                                                                                       
Po pierwsze, myślałam, że duet matki i córki będzie dobrze wróżył serii. Tymczasem język książki mnie nie powalił, tak jakby za wszelką cenę autorki siliły się na młodzieżowy styl. Znalazło się tu też trochę zbędnych przekleństw, ale nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Akcja toczy się bardzo krótko, mniej niż tydzień, 3 albo 4 dni, a raczej noce, bo dla wampirów zmienia się to kolejnością. Przez tak krótki czas Zoey zostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w szkole, nie tylko ze względu na swój dziwny znak. W związku z tym skojarzyłam tę serię z serialem, w którym każda część to nowy odcinek. Szczególnie dlatego, że zaznajomiłam się już z kontynuacją. 

Zdziwił mnie fakt, że każdy wie o istnieniu wampirów, bo zwykle w książkach o nich ukrywają się i są uważane za mit. Tutaj najlepsi aktorzy, piosenkarze, pisarze są wampirami. Pojawiło się całkiem sporo nazwisk, tytułów, co też mnie zdziwiło. Najczęściej autorzy nie robią niepotrzebnej reklamy. Może to miało na celu przybliżyć świat młodzieży. Było to dla mnie trochę kłopotliwe, bo czasami nie miałam pojęcia o czym mowa. 

Adepci zostają naznaczeni przez łowcę, czyli od tej chwili mają na czole szafirowy znak półksiężyca. Są to tylko kontury, dlatego niespotykany, wypełniony znak Zoey robi takie zamieszanie. Adept musi udać się do Domu Nocy, aby tam dalej szkolić się na wampira i zdobyć klasyfikację. Może się jednak tak zdarzyć, że jego ciało odrzuci przemianę i ta osoba umiera. Dorosły wampir ma rozrośnięty i wypełniony znak. W Domu Nocy nie ma podziału na klasy, ale na formatowania, począwszy od trzeciego do szóstego.


Ocena 5,5/10  
 

czwartek, 25 października 2012

1. "Ever" Alyson Noel



  Ever -  Alyson Noel; 
Wydawnictwo Dolnośląskie; 2010

Ever Alyson Noel jest pierwszą książką, jaką dla Was zrecenzuję. Chociaż w cyklu Nieśmiertelni, który rozpoczyna ta powieść ukazały się już kolejne części i jest to trochę opóźniona recenzja, to myślę, że nie będzie to chyba nikomu przeszkadzać :) No więc, chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat tej książki.


'Miłość nigdy nie umiera'

Powieść opowiada o pewnej dziewczynie, a mianowicie Ever Bloom. Jest ona blondwłosą pięknością, w swojej starej szkole była bardzo popularną cheerleaderką, miała pełno przyjaciół i kochającego chłopaka. Jednak dla dziewczyny to już przeszłość. Nie może sobie poradzić ze swoimi przeżyciami i wciąż wzrastającymi w niej negatywnymi emocjami. Przyczyną wszystkiego za co obwinia się Ever jest wypadek samochodowy. Czuje się winna tego, że tylko ona przeżyła a jej rodzina zginęła. Co prawda dziewczyna ma pewne wspomnienia, co działo się po wypadku, jednak traktuje je jak sen. No bo nie może być prawdą to, że znalazła się w pewnym świecie, a opóźniając  swoją dalszą przeprawę przez most nie umarła, ale wróciła do rzeczywistości.

'Nie musisz się spieszyć, uczucia nie mają daty ważności'


Ever zostaje przygarnięta przez swoją ciocię Sabine. Bohaterka nie jest szczęśliwa. Oprócz tego, że żyje z przekonaniem, iż powinna już dawno umrzeć, widzi aury innych ludzi i zna ich myśli. Ponadto, rozmawia ze swoją zmarłą młodszą siostrą  Riley, staje się medium. Kolory, które widzi i myśli, które słyszy bardzo ją przytłaczają. Dlatego kryje się za obszernymi bluzami z kapturem, słuchając muzyki, której nawet nie lubi. Zostaje traktowana jak dziwadło i ta niegdyś najbardziej popularna osoba w szkole, tutaj ma tylko dwoje przyjaciół: Haven i Milesa. 

'Nie bądź śmieszna (...). Wampiry nie istnieją'

Jak to zwykle bywa, w życiu głównej bohaterki pojawia się tajemniczy Damen. Ever nie chce nawet na niego spojrzeć. Zna myśli innych więc nie zadaje sobie tego trudu.

Tak jak już pisałam, Ever rozpoczyna cykl Nieśmiertelni. Wiem, że kiedy słychać 'to' słowo, każdy myśli- 'znowu wampiry'. Niech Was to nie zmyli. Nie spotkacie tu żadnych wampirów. Zostaje nawet kilkakrotnie wspomniane, że nie istnieją takie istoty. Więc kim jest tajemniczy Damen, który pojawia się w tej książce? Ever nie widzi jego aury, a kiedy chłopak coś do nie mówi lub ją dotyka 'wycisza dudniące w jej głowie głosy'. 

Co mogę powiedzieć o tej książce? Na pewno łatwo się ją czyta. Jest pisana prostym językiem, w formie pamiętnika, w oryginalny sposób, bo w czasie teraźniejszym. Początkowo sprawia to pewne trudności, ale po kilku rozdziałach można się do tego przyzwyczaić. Miałam wrażenie, że autorka zapominała o mentalności swoich postaci. Trochę męczyła mnie postać Ever. Została ona wystylizowana na sierotkę, ciągle użalającą się nad sobą, by następnie sprawiać wrażenie osoby, której wszystko jest obojętne. Była też dla mnie za mało domyślna. Miała przecież bardzo przystojnego, idealnego wręcz chłopaka, który nic nie jadł, pił tylko czerwony napój, a do tego nie znała jego przeszłości. Już samo to powinno sprawić, by stała się bardziej podejrzliwa. Podobało mi się wprowadzenie do akcji postaci Driny, Byłej dziewczyny Damena. To głównie dzięki niej coś się działo w powieści. Kiedy czytałam Ever nie mogłam odłożyć tej książki dopóki nie skończyłam. Powtórnie nie była już tak porywająca, jednak myślę, że jest warta przeczytania. 
Moja ocena to 6/10.

niedziela, 21 października 2012

Witajcie

Jestem strasznie podekscytowana faktem, że właśnie piszę swój pierwszy post. Nie wiem za bardzo co mogę w nim napisać więc najlepiej opowiem o blogu.
"Kolorowa książka" to pierwszy blog jaki założyłam. Oczywiście można domyślić się już po tytule, że będzie on o książkach.;) Taki mam właśnie cel- pisać recenzje książek i dzielić się z wami moją opinią o nich. Mam nadzieję, że pierwszy zachwyt nie minie i strona przetrwa dłuższy czas :)
Aby jednak mieć pojęcie o tym co robię, w miarę możliwości będę odwiedzać inne blogi. Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyście napisały mi o swoim lub innym ciekawym blogu z recenzjami książek, ale nie koniecznie tylko o tym. Może przez ten czas uda mi się znaleźć kilka perełek w tym ogromnym oceanie internetu?
I na koniec chciałabym was bardzo zachęcić do czytania mojego bloga. Nawet pojedyncza osoba sprawi mi ogromną przyjemność :P 
Zapraszam,
Ness