sobota, 14 lutego 2015

97. "Zmierzch" Stephenie Meyer


Po wielu latach postanowiłam ponownie sięgnąć po sagę, którą z pewnością wszyscy kojarzą. "Zmierzch" jest jedną z tych powieści, które w jakiś sposób przyczyniły się do tego, jaka jestem teraz. Jak po tak długim czasie odebrałam tę książkę?


"Jeśli możesz żyć wiecznie, to musisz wiedzieć po co żyjesz"

Bella Swan, po tym jak jej mama ponownie wychodzi za mąż, postanawia przeprowadzić się do swojego ojca i skończyć liceum w Forks. Dziewczyna początkowo ma wątpliwości, ponieważ ciężko jest jej się przenieść do innego miejsca, nowych ludzi, ale nie zmienia swojego zdania, gdyż jest pewna słuszności swojej decyzji. Ma nadzieję, że jej przyjazd do Forks nie okaże się miejscową sensacją.

"Prawda jest taka, że ludzie mają pewną wspaniałą cechę. Zmieniają się" 

Wbrew oczekiwaniom Belli wszyscy wiedzą kim jest. Kiedy pojawia się w nowej szkole niemal od razu poznaje swoich rówieśników i zyskuje nowe znajomości. Otaczający ją ludzie są mili i przyjaźni, poświęcają jej swoją uwagę, ale Bella nie może oderwać wzroku od pewnego tajemniczego rodzeństwa. W szczególności od niejakiego Edwarda Cullena.

"Kolejny dzień dobiega końca, nastaje noc. Mrok jest tak przewidywalny, prawda?" 

Na lekcji biologii dziewczynie zostaje przydzielone miejsce obok najmłodszego z Cullenów. Jednak kiedy tylko zbliża się do ławki chłopak zaczyna się dziwnie zachowywać. Przez cały czas sprawia wrażenie, jakby nienawidził Belli, trzyma się od niej najdalej jak to tylko możliwe i po lekcji wychodzi z klasy natychmiastowo. Dziewczyna nie ma pojęcia co zrobiła nie tak. Z biegiem czasu Edward Cullen zaczyna ją intrygować. Zauważa, że razem ze swoim przyszywanym rodzeństwem jest bardzo blady, jego oczy zmieniają swoją barwę, skóra jest przeraźliwie zimna a Cullenowie nie pojawiają się w szkole w słoneczne dni. Bella postanawia odkryć tajemnicę Edwarda. Nie zdaje sobie jednak sprawy jak wielkie grozi jej niebezpieczeństwo.

Kiedyś byłam pewna tego, że nie odważę się zrecenzować sagi Zmierzch. Wydawało mi się, że nie będę umiała tego zrobić, gdyż jestem z nią dosyć silnie związana. Przecież to właśnie od "Zmierzchu" zaczęłam swoją przygodę czytelniczą, poznałam w międzyczasie wiele niesamowitych historii i w końcu stałam się osobą, którą jestem teraz. Ale kiedy zaczęłam czytać zauważyłam, że to, co wydawało się dla mnie tak trudne, nie będzie dla mnie problemem. Zrecenzowanie tej powieści nie okazało się dla mnie trudniejsze niż w innych przypadkach :)

Kiedy kończymy czytać książkę, która porusza nas i swoją historią nas zachwyca, staramy się zapamiętać z niej jak najwięcej szczegółów. Ale z biegiem czasu nasze uczucia się zacierają, aż w końcu możemy sobie tylko przypomnieć ogólne wrażenia, jakie nam towarzyszyły podczas czytania. Czy pamiętamy język i styl jakim posługuje się autor? Oczywiście, że nie! Stąd moje zdziwienie, kiedy zaczęłam czytać pierwszy rozdział "Zmierzchu", który w mojej pamięci był jedną z lepszych książek jakie przeczytałam. Otóż przeraziłam się językiem. No może nie tak dosłownie :) Ale prawdą jest to wszystko, co inni piszą i mówią na temat 'nędznego języka'. Ciekawe, że wcześniej tego nie zauważyłam... Przeczytałam już wiele książek i zaczynam większą uwagę zwracać na styl i ogólnie słowo. A w "Zmierzchu" nie ma tak naprawdę ani barwnych zdań, ani wyśmienitych dialogów. Owszem, autorka stara się to osiągnąć, ale z dosyć marnym skutkiem: metafory są czasami tak 'wyszukane', że aż śmieszne, a rozmowy bohaterów dosyć błahe i często nieskładne. Czasami miałam wrażenie jakby Stephenie Meyer starała się naśladować styl nastolatków: ich mowę, sposób porozumiewania się, myślenia. Ale po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że ona jednak niczego nie naśladuje.

Problemy Belli, o których po raz kolejny czytałam, nie były dla mnie tak ważne jak jeszcze pięć lat temu. Czy to możliwe, że aż tak się zmieniłam? :P Dążę do tego, że jeśli w tym momencie mojego życia pierwszy raz przeczytałabym tę sławną sagę pewnie nie dostałaby ode mnie takiej oceny, jaką jej dam w tej recenzji. Ale przeczytałam ją kiedy wszystko, co poruszono w tej powieści, idealnie wpasowało się w moje wymagania. Skoro jest to książka dla nastolatków, zastanawia mnie tylko, czemu czytają ją osoby dorosłe, których tak naprawdę nie dotyczy, a którzy wystawiają jej negatywne opinie. Według mnie każdy może czytać co mu się żywnie podoba, grunt to nie przesadzać z krytyką. Sama w tej recenzji krytykuję "Zmierzch", ale nie ma to wpływu na moją końcową ocenę. Podsumowując ten akapit stwierdzam, że to, co przeciwnicy pani Meyer piszą o jej debiutanckiej serii jest najprawdziwszą prawdą. Ale grupie wiekowej, do której jest skierowana ta saga, nie przeszkadza w niej prawie nic. To dlatego autorka osiągnęła taki sukces. Ja zaś, mimo że widzę wszystko wyraźniej, jestem w gronie osób, które "Zmierzch" traktują jako coś wyjątkowego w swojej biblioteczce.

Powracając do tego o czym pisałam wcześniej, zastanawiam się dlaczego znów dałam się w to wciągnąć. Bo styl i język mnie nie zachwycił, problematyka mnie już nie obejmowała, a pomysł na wampiry w stylu Edwarda Cullena, chociaż kiedyś tak genialny, teraz wydaje mi się już nieco śmieszny. Jednak gdzieś w połowie mojego ponownego poznawania lektury, wpadłam jak śliwka w kompot. Fabuła mnie porwała, losy bohaterów przejęły, a tragizm sytuacji na nowo rozbudził dawne emocje. Może nie zmieniłam się aż tak bardzo.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ta recenzja tak naprawdę nie jest taka jakie zwykle piszę. Jest to raczej zbiór moich refleksji i przemyśleń po tym, jak ponownie przeczytałam powieść, która zaistniała w moim życiu. Czy "Zmierzch" jest najlepszą książką jaką kiedykolwiek przeczytałam? Oczywiście, że nie! Poznałam wiele lepszych historii i bardzo mnie to cieszy. Zmieniam się, rozwijam, mam własne zdanie na jakiś temat. Ale to nie znaczy, że nie mam pewnego sentymentu do "Zmierzchu". Przestałam się wstydzić tego, że znam fabułę całej serii (był moment kiedy się tego wstydziłam :D) i za pomocą opowieści Stephenie Meyer zachęcam innych do czytania. Skoro ja się dzięki nie wciągnęłam, to czemu inni mieliby tego nie zrobić? :) Oceniam na 4,5/6 (bo następne części są lepsze).


tytuł: "Zmierzch"
autor: Stephenie Meyer
seria: "Zmierzch", tom 1
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
rok wydania: 2005 (w Polsce 2007)
ilość stron: 416

WYZWANIA: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!, Czytam opasłe tomiska

20 komentarzy:

  1. Paradoks tej książki - wszyscy się z niej nabijają i uważają za gniota, ale i tak wszyscy znają i kiedyś uwielbiali całą sagę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się podpisuję. Mam do niej jakiś dziwny sentyment :)

      Usuń
  2. Ja również nie wstydzę się twierdzić, że bardzo przyjemnie spędziłam swój czas podczas poznawania wszystkich części. Wracać do nich nie będę, bo boję się, że mogłabym już mniej pozytywnie odebrać tę historię, dlatego pragnę pozostawić w głowie ten dobry obraz całej sagi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się odważyłam przeczytać sagę ponownie i nawet jeśli znalazłam wady, których wcześniej nie widziałam, to jednak nie zmieniło to mojego stosunku do "Zmierzchu" :) Na szczęście

      Usuń
  3. Nie wiem jak odebrałabym to po latach, ale kiedy czytałam pierwszy raz szalenie mi się podobało. Może i brak wyszukanego języka, ale jakie emocje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Bo najbardziej w cenie są właśnie emocje :)

      Usuń
  4. Czytałam ją wiele lat temu i jedyne co mi po lekturze zostało, to wspomnienia pełne obojętności, może lekkiego rozczarowania.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdybym przeczytała po raz pierwszy tę sagę w tym momencie, zareagowałabym podobnie :) Po prostu byłam wtedy jeszcze "świeżakiem" :P

      Usuń
  5. Przyznam sie, że ja też kiedyś zakochałam sie w tej histroii. Miałam może 11/12 lat i sama nie wiem czemu ona tak bardzo do mnie przemówiła. Po latach niestety myślę, że ta fascynacja związana była tak naprawdę z miłością, którą wtedy darzyłam pewnego chłopca i właśnie to uczcicie przełożyłam na "Zmierzch". Teraz niestety sądzę, że te uczucia, które mi towarzyszyły niestety nie zmienią mojego negatywnego zdania na temat całej sagii.v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak się stało. Niestety własne wspomnienia mogą przełożyć się negatywnie na inne sprawy, jak np. ulubiona lektura. Ale na pewno czytałaś książki, które kojarzą ci się z lepszymi chwilami twojego życia :)

      Usuń
  6. Żeby się do Zmierzchu ustosunkować, musiałabym go przeczytac jeszcze raz, bo czytałam... 5 lat temu? Coś w te mańkę i od Zmierzchu zaczęła się moja przygoda z poważniejszym cyztaniem (regularnym...) i z sięganiem po paranormal romance co w końcu przekształciło się w miłość do dobrego fantasy. Nie wiem, jak odebrałabym tę ksiązkę teraz, ale spróbuję ją jeszcze raz przeczytać odrywając się od opinii na temat tej książki, w sensie, że starałabym się nie zwracać uwagi na temat tego synonimem jakiego poziomu książek stał się Zmierzch. Może mi się uda, może nie.
    A co do tego, że książki krytykują dorośli - twórczość Meyer stała się bestsellerem i pewnie dlatego tak wiele osób, niekoniecznie nastolatków po tą serię sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też przeczytałam sagę jakieś pięć lat temu. I po prostu zapałałam miłością do paranormal romance. Nadal chętnie czytam ten gatunek, chociaż nie ukrywam, że szukam ostatnio perełek w YA :)

      Usuń
  7. Tak sobie myślę, że gdy zainteresuje nas fabuła to pędzimy przez książkę i zwracamy mniejszą uwagę na niedociągnięcia. Będę wracać do "Zmierzchu" za jakiś czas, zaczęłam czytać książki które kiedyś zrobiły na mnie wrażenie, niestety nie wszystkie czytam teraz z tak wielką przyjemnością jak parę lat temu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aktualnie co do ''Zmierzchu'' mam neutralne podejście. Kiedyś kiedy rozpoczynałam swoją historię z paranormalami to go uwielbiałam, teraz natomiast uważam, że są dziesiątki lepszych książek z tego gatunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to jest prawda - jest wiele innych książek z tego gatunku lepszych od "Zmierzchu". Ale to "Zmierzch" rozpoczął tę 'falę' czytelnictwa i raczej zostanie na pierwszym miejscu, chociażby symbolicznie :)

      Usuń
  9. Dla mnie problemy Belli nie wydawały się ważne już przy pierwszej próbie przeczytania książki. I ten nieszczęsny język. Ale ja poznałam historię, po tym całym szle, więc może dlatego tak źle ją odebrałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakieś cztery lata temu po prostu uwielbiałam tę serię! Teraz... z perspektywy czasu... już tak jej nie uwielbiam, ale sentyment pozostał. Może kiedyś ją sobie przypomnę?

    OdpowiedzUsuń
  11. Poznałam tę serię jeszcze będąc w gimnazjum, czyli już parę ładnych lat temu kiedy jeszcze niewiele czytałam i przyznam szczerze, że wtedy mi się podobała ale z czasem, gdy poznałam wiele innych książek zaczęłam dostrzegać mankamenty Zmierzchu m.in. słaby styl autorki, na który ty również zwróciłaś uwagę. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz jest dla mnie zachętą do prowadzenia tego bloga. Każdy ślad jaki tutaj zostawicie sprawia, że jest mi ciepło na sercu. Zapraszam Was więc do komentowania, czytam każdą Waszą odpowiedź i jestem chętna do dyskusji. Chętnie odwiedzę również Wasze blogi :)

Jeżeli jesteś osobą anonimową, Ciebie też zachęcam do komentowania. To naprawdę bardzo miłe, kiedy widzę, że czytacie moje posty. Tylko nie zapominajcie się podpisać :P

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...