sobota, 25 maja 2013

36. Nigdy i na zawsze - Ann Brashares




Tytuł: Nigdy i na zawsze
Tytuł oryginału: My Name Is Memory
Autor: Ann Brashares
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Rok pierwszego wydania: 2010



'Wiem, że cierpienie nie kończy się wraz ze śmiercią. To dotyczy nas wszystkich, bez względu na to, czy pamiętamy, czy nie' 

Pewnie niejednokrotnie niektórzy zastanawiali się co czeka ich po śmierci. Co dzieje się z ich duszą i czy będą coś pamiętać. Z pewnością te osoby chciałyby zmienić coś w swoim życiu, mieć inny 'scenariusz'. Nawet jeśli coś takiego się zdarza nie pamiętamy tego. A co jeśli jest kilka osób, które wiedzą o swoich przeszłych wcieleniach? Daniel jest jednym z takich ludzi. Posiada Pamięć, ale to nie okazuje się dla niego błogosławieństwem a przekleństwem.

'Zdarzają się krótkie okresy radości, które trzeba rozciągać na wiele pustych lat, a mnie zdarza się tych pustych lat więcej niż innym ludziom. Trzeba się starać, by trwały jak najdłużej' 

Bohater żyje już od setek lat. Miał mnóstwo żyć, nawet już nie pamięta jak często się zmieniał. Jego historia zaczęła się ok 520 r. n.e., kiedy to był żołnierzem, dumnym obywatelem Bizancjum. Wykonując jeden z rozkazów po raz pierwszy zobaczył ją. Dziewczyna miała takie smutne spojrzenie, pogodziła się z tym, co zgotował jej młody żołnierz. I chociaż Daniel nic o niej nie wiedział, w kolejnym wcieleniu rozpoznał ją. Wtedy znał ją jako Sophię i przez wszystkie kolejne lata szukał swojej miłości od nowa.

'Ludzie najwyraźniej nie zdawali sobie sprawy, że stoją na cieniutkiej krawędzi historii człowieka i że każda osoba przed nimi stała na tej samej krawędzi, myśląc, że to cały świat. Gdyby się odwrócili, ujrzeliby za sobą wspaniały pejzaż-ale zazwyczaj się nie odwracali' 

W 2004 r. losy Daniela znowu krzyżują się z Sophią. Ale dziewczyna nic nie pamięta i nic w tym dziwnego. Nie posiada Pamięci tak jak chłopak. Teraz ma na imię Lucy i odkąd po raz pierwszy zobaczyła Daniela od razu coś do niego poczuła. On kochał ją od zawsze, ale wyznając co czuje na szkolnym balu popełnia błąd i tarci ukochaną na kilka lat. W tym czasie Lucy odkrywa kilka istotnych faktów, a ogromny udział ma w tym wróżka poznana przez nią zupełnie przypadkowo. Kim jest Constance, a tym bardziej Sophia, o której słyszała również od Daniela? Czy bohaterowie w końcu znajdą szczęście?

Pojęcie reinkarnacji interesuje pewnie wiele osób. Zwykle tak jest, że wszyscy są zainteresowani życiem po śmierci. Ten temat jest ciągle aktualny i wzbudza wiele sprzecznych emocji. Bo w co należy wierzyć? Ja jestem katoliczką i wierzę w Raj. Dla mnie jest to naturalne i chociaż nie zawsze do końca zrozumiałe, znajome. Wiara innych ludzi jest dla mnie interesująca, ale nie traktuję tego poważnie. Raczej jako ciekawostkę. No, to taki wstęp, który niekoniecznie musiał się tu znaleźć, ale poczułam, że to ważne. Książka jest bowiem o kolejnych życiach, które przechodzi bohater. Temat jest już może znany niektórym z innych tego typu powieści, ja jednak czytam ich mało i "Nigdy i na zawsze" okazało się dla mnie oryginalną i ciekawą lekturą.

Do napisania recenzji książki Ann Brashares wzięłam się kilka tygodni po jej przeczytaniu. Nadal jednak świetnie ją pamiętam, bo takich historii nie spotykam często. Autorka stworzyła bardzo ciekawą i wzruszającą opowieść o miłości, życiu i przeznaczeniu. Bohaterowie ciągle się ze sobą mijają, z tym, że on pamięta ją za każdym razem. Zawsze próbuje ją odnaleźć, zdobyć jej przychylność, sprawić by go pokochała. Nie zawsze jest to możliwe, ale Daniel przeżył mnóstwo pięknych chwil z Sophią i jej kolejnymi wcieleniami. Bohater jest tutaj przykładem człowieka, który mimo przeciwności losu nie poddaje się i dąży do wyznaczonego celu, czyli miłości. We wcieleniu, w którym go poznajemy możemy zauważyć jego zmęczenie i smutek. Jest zakochany w Sophii, ale kocha ją też o wiele później. Nie zdaje sobie sprawy, że są to inne dziewczyny i mimo, że dusza jego ukochanej jest właśnie w nich, nie może traktować ich jednakowo. On jednak jest na to ślepy, co jest najważniejszą przeszkodą do tego, by był szczęśliwy. Czy Lucy odmieni tę cechę w Danielu?

Czytając tą opinię doszłam do wniosku, że na Daniela poświęciłam bardzo dużą jej część. Nie dziwi mnie to. Bohater jest najdokładniej opisaną postacią w tej książce. Mamy tu bowiem dwa typy narracji. Jedna jest 3-osobowa i dotyczy Lucy oraz tego co dzieje się obecnie. Ale jest też narrator 1-osobowy, którym jest Daniel. To właśnie z tej części dowiadujemy się o poprzednich wcieleniach chłopaka, o tym co musiał przejść szukając tego, czego tak do końca nie mógł mieć. Poznajemy tu także dwie najważniejsze 'wersje' jego ukochanej: Sophię i Constance. Muszę przyznać, że chociaż początkowo bardzo spodobał mi się ten pomysł, po krótkim czasie zaczął mnie nużyć monolog Daniela. Nie mam tu na myśli tego, że był nudny, bo tak nie było. Po prostu autorka chyba celowo chciała sprawić byśmy mieli wrażenie, że bohater przeżywa konflikt wewnętrzny, że ma tyle sprzecznych emocji, iż nie może wyrazić się w najprostszy sposób. I nie byłoby w tym nic niewłaściwego, gdyby nie wplatanie innych myśli, wydarzeń w tą samą wypowiedź. Sama nie wiedziałam czasami o czym czytam, na czym się skupić i co jest ważne.

Z czasem narracja 1-osobowa jest coraz krótsza, aby całkiem zniknąć. Byłam za to wdzięczna autorce. Bardzo lubię retrospekcje w powieściach, ale zaciekawiła mnie także akcja, która działa się obecnie. Tutaj również dowiadujemy się czegoś więcej o Lucy, ale tak jak już wspomniałam wyżej to Daniel jest tutaj głównym bohaterem. To jego metamorfozy jesteśmy świadkami, a dziewczyna bardzo mu w tym pomogła. Ciekawy jest tutaj wątek z poznawaniem prawdy przez bohaterkę. Powoli zaczyna ona wierzyć, ale nie ma kontaktu z Danielem i boi się możliwej rozmowy. Postanawia sama odkryć tą tajemnicę. Dlatego akcja została też urozmaicona o wątek kryminalny. Zagadka Constance była dla mnie miłym urozmaiceniem. Ciekawy jest też wątek brata Daniela. To znaczy z jednego z pierwszych wcieleń. Wtedy to Sophia staje się osobą, która ich poróżni, a porywczy i mściwy Joaquim z pewnością będzie szukał zemsty. Bohater powoli wprowadza nowe fakty, by w końcu sprawić, że wszystko wyjdzie na jaw ze zdwojoną siłą. Nie ma tu bardzo porywającej akcji, niemniej jednak autorka potrafiła zaciekawić czytelnika.

Zakończenie powieści było dla mnie małym zaskoczeniem. Odkąd zaczęłam czytać "Nigdy i na zawsze" myślałam, iż jest to powieść jednotomowa. Okazało się jednak, że autorka tak zakończyła akcję, że możemy się spodziewać kontynuacji. Ostatnim, co możemy przeczytać, to list, w którym mamy zarys tego, co czeka nas w kolejnej części. Nie mogę się już doczekać, ale nie wiem kiedy będzie premiera drugiego tomu "Nigdy i na zawsze". Historia Daniela jest niezapomniana i uważam, że powieść spodoba się nie tylko czytelnikom romansów. Autorka porusza bowiem, także inne ważne problemy i możemy znaleźć tu wiele mądrości życiowych. Moja ocena to 8,5/10 Będę musiała się jeszcze zapoznać z innymi książkami autorki. Znana jest ona głównie z cyklu "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów", którego jeszcze nie czytałam :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania 
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!   

poniedziałek, 20 maja 2013

35. Zawsze przy mnie stój - Carolyn Jess-Cooke




Tytuł: Zawsze przy mnie stój
Tytuł oryginału: The Guardian Angel's Journal
Autor: Carolyn Jess - Cooke
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Rok pierwszego wydania: 2011



'Niektórzy Aniołowie Stróże są wysyłani na ziemię, aby strzec rodzeństwa, swoich dzieci o osób, które były im bliskie za życia. Ja wróciłam do Margot. Do samej siebie'

Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że anioły istnieją. I tak jest nie tylko w religii chrześcijańskiej. Każdy dopuszcza do siebie możliwość, że być może ktoś cały czas nas obserwuje, chroni, że nasz Anioł Stróż nie opuszcza nas na krok. Nic jednak o tym nie wiemy, to jest kwestią naszej wiary. Po przeczytaniu "Zawsze przy mnie stój" pewnie wielu czytelników uwierzy, zrozumie.

'Jest tutaj kilkoro złych ludzi, tego możesz być pewna. Źli ludzie są wszędzie. Może to nawet lepiej, że spotkasz ich już teraz. Wierz mi, im wcześniej nauczysz się nie cierpieć przez głupców, tym lepiej'  

Opowieść zaczyna się od śmierci Margot, która sprawia, że kobieta staje się Aniołem Stróżem. Jest nieco zdezorientowana. W jednej chwili była w hotelowym pokoju a w następnej w zaświatach. Nie może uwierzyć, że nie żyje. Kolejnym ciosem jest wiadomość o tym, kogo będzie chronić. Okazuje się, iż stała się Stróżem samej siebie. Musi strzec i obserwować swoje życie od początku. Od dnia narodzin. Przyjmując nowe anielskie imię - Ruth.

'Przeznaczenie? Bzdura. Wszystko zależy od naszych decyzji'

Początkowo kobieta jest wstrząśnięta, Jednego jest świadoma - jej przeszłość nie była sielanką. Później dostrzega szansę, że być może uda jej się zmienić bieg wydarzeń, możliwe, że to nie musi się tak skończyć. Jednak jako Anioł Stróż musi przestrzegać czterech zasad: obserwuj, chroń, rejestruj, kochaj. Nie ma mowy o wpływaniu czy kontrolowaniu. I tak Ruth przechodzi znowu przez tą samą historię, z tym, że widzi o wiele więcej faktów niż za życia. Widzi swoje narodziny, dowiaduje się dlaczego została osierocona. Od nowa przeżywa wędrówkę z jednej rodziny do drugiej, pobyt w domu dziecka, wszystkie złe rzeczy, które ją tam spotkały. A później jeszcze gorszy okres dorosłości. Aż do swojej śmierci, która jest dla niej jedną wielką tajemnicą. Czy Ruth uda się odmienić życie Margot? Czy jest gotowa zawrzeć pakt z demonem? W jaki sposób Margot umarła?

Po przeczytaniu "Zawsze przy mnie stój" Carolyn Jess- Cooke do tej pory mam splątane myśli. Nie mieści mi się w głowie, że jedna osoba może tak wiele przeżyć. Margot już od narodzin była porzucona. Wszystkie doświadczenia jakie zdobyła, już w dziecięcym wieku mocno odcisnęły się w jej pamięci. To czego doświadczyła miało wpływ na jej dorosłe życie. Kobieta popełniała mnóstwo błędów, często zdawało się, że nie ma już dla niej ratunku. Miała jednak swojego Anioła Stróża, który znał ją jak nikt inny. Nie tylko dlatego, że był przy niej od początku, ale dlatego, że była to ona sama.

Narracja w powieści jest prowadzona z punktu widzenia Ruth. Anioł stara się zrobić wszystko co w jej mocy, aby życie Margot było chociaż odrobinę lepsze. Wie bowiem, co wydarzy się w przyszłości i nie jest zachwycona tym, że miałaby to przeżyć znowu. Widzimy tutaj tę samą osobę w dwóch różnych osobach. Mimo tego, że Ruth jest Margot, jest zupełnie inna. Jako Anioł Stróż dostrzega możliwość zmieniania przyszłości. Jest to jednak mało prawdopodobne. Jej celem jest obserwowanie i chronienie Margot, to dziewczyna podejmuje wszystkie decyzje. Najważniejszą i jednocześnie najtrudniejszą do zrealizowania dla Ruth zasadą może być pokochanie osoby chronionej. Widzi ona bowiem wszystko co robi Margot, dobrze pamięta co dalej zrobi i z biegiem czasu coraz trudniej jest jej ją kochać. A zachowanie Margot wydaje się być głupie i bezsensowne, później jednak staje się jasne. Kobieta boi się zaangażować, zaufać, boi się być znowu odtrącona. Dlatego zadaje się z niewłaściwymi osobami, wykorzystuje i jest wykorzystywana. W tym wszystkim zdarza jej się spotkać również ludzi, którzy są dla niej dobrzy i jest dzięki nim szczęśliwa. Są to nieliczni, ale tylko dzięki nim Margot czuje się kochana.

Powieść składa się z 28 rozdziałów plus dwóch dodatkowych. Mimo tego, że czytałam już grubsze książki, to właśnie z tą spędziłam więcej czasu. Wszystko przez jej ukryte przesłanie i tragiczną historię. Trudno czyta się tę powieść. Nie da się jej przeczytać i zapomnieć. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej przeżywałam i współczułam. Czytając miałam dreszcze na całym ciele, chyba przez cały czas. W książce nie ma jakiegoś punktu kulminacyjnego, autorka nie napisała książki, w której akcja coraz bardziej by nas wciągała. Po prostu Ruth opowiadała całą historię. Robi to w taki sposób, że w każdym momencie możemy przestać i mieć czas na przemyślenia. Nie czujemy ciągłej potrzeby czytania ciągle i ciągle. Kiedy jesteśmy gotowi dalej zmagamy się z książką. Myślę, że bardzo ważna jest w tym przypadku refleksja. Znajdziemy tu bardzo dużo informacji w krótkim czasie, każda kolejna jest coraz bardziej tragiczna. Z pewnością nie jest to powieść, z którą możemy spędzić popołudnie i o której łatwo zapomnimy.

Narrator czasami zwraca się do czytelnika. Przez ten zabieg czułam się jakbym siedziała przy Ruth a ona opowiadałaby mi historię, którą przeżyła. Sprawiło to, że chciałam 'słuchać' tej opowieści dalej. Nawet jeśli była ona trudna. Mimo, że występują tu aniołowie miałam wrażenie jakby była to powieść realistyczna. Autorka tak pięknie i wiarygodnie przedstawiła środowisko aniołów, nie narzucając nam niczego, że czułam, iż tak musi być w rzeczywistości, chociaż to tylko fikcja literacka. Również wszystkie wydarzenia wydawały mi się bardzo prawdopodobne, jednocześnie nie mogę sobie wyobrazić takiej krzywdy. Książka jest bardzo poruszająca. Zakończenie do tej pory nie jest dla mnie jednoznaczne. Powieść niby kończy się smutno, ale też szczęśliwie. Wszystkie moje emocje są poplątane. Może po jakimś czasie lepiej zrozumiem to wszystko. Myślę, że "Zawsze przy mnie stój" jest przeznaczona dla starszych czytelników, co nie znaczy, że młodsi nie mogą po nią sięgnąć. Wydaje mi się jednak, że ci pierwsi lepiej zrozumieją fabułę. Sama za kilka lat przeczytam książkę ponownie. I pewnie wtedy dostrzegę wszystko.

"Zawsze przy mnie stój" to powieść, którą bardzo polecam. Po zapoznaniu się z książką wszystko widzi się inaczej, chce się docenić to co się ma. Jest to poruszająca opowieść o trudnych wyborach, przebaczeniu i nadziei. Oceniam na 9/10

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: 
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu! 

środa, 15 maja 2013

34. Duma i uprzedzenie - Jane Austen




Tytuł: Duma i uprzedzenie
Tytuł oryginału: Pride and Prejudice
Autor: Jane Austen
Wydawca: różne, Prószyński i S-ka
Rok pierwszego wydania: 1813



'Im więcej poznaję świat, tym mniej mi się podoba, a każdy dzień utwierdza mnie w przekonaniu o ludzkiej niestałości i o tym, jak mało można ufać pozorom cnoty czy rozumu' 

W XIX w. dla każdej panny bardzo ważne było korzystne zamążpójście. Szczególnie rodzice dbali o przyszłość córki. Zależało bowiem od tego także przyszłe życie najbliższej rodziny, a majątek męża mógł stać się dla nich zabezpieczeniem. Najtrudniej towarzysza życia znaczącego wiele w świecie znajdywały panny mające niskie koneksje. Tym było to trudniejsze, gdy dziewcząt było pięć, a w okolicy mieszkało ich jeszcze więcej. Wszystkie czekały tylko na okazję, by pokazać się w towarzystwie i zachwycić (najlepiej jakiegoś zamożnego) młodzieńca swoją urodą. Toteż kiedy w sąsiedztwie pojawiał się nowy mieszkaniec, do tego kawaler, panny prześcigały się by zdobyć jego serce.

'Duma związana jest z tym, co sami o sobie myślimy, próżność zaś tym, co chcielibyśmy, żeby inni o nas myśleli' 

W Longbourn sytuacja rodziny nie była bardzo korzystna. Jako że pan Bennet nie posiadał męskiego potomka, cały jego majątek po jego śmierci przejąłby kuzyn, którym w tym przypadku był pan Collins. Jedyną nadzieją stało się znalezienie dobrych partii dla pięciu córek: Jane, Elizabeth, Mary, Catherine i Lydii. Kiedy do pani Bennet doszła wiadomość, że Netherfield Park zyskał nowego dzierżawcę postanowiła sobie zeswatać z nim którąś ze swoich dziewcząt. Młodym kawalerem okazał się być pan Bingley, z którym przyjechały również jego siostry, szwagier, a także o wiele od niego bogatszy pan Darcy. Okazją do zapoznania się z nowym towarzystwem był bal, na którym wszyscy zdążyli osądzić sąsiadów.

'Określenie "szaleńczo zakochany" jest banalne, wątpliwe i tak nieokreślone, że daje mi zgoła niewielkie pojęcie o sprawie. Często kwituje się nim zarówno uczucie wynikające z półgodzinnej znajomości, jak i prawdziwą miłość' 

Okazało się, że pan Bingley był miłym, serdecznym i radosnym kawalerem, który zrobił wrażenie na ludziach. Szczególną uwagę poświęcił najstarszej pannie Bennet, Jane, która odwzajemniła jego sympatię. Ale pan Darcy, który początkowo wzbudził wielki szacunek i podziw wśród gości po chwili zyskał opinię dumnego, wywyższającego się bogacza. Elizabeth tym bardziej zraził swoją osobą mówiąc o niej, że jest znośna, ale nie dość ładna, by go skusić. Panna słyszała jego słowa, ale nie wzięła ich do serca. Jednak z biegiem czasu pan Darcy zaczął dostrzegać w niej kogoś zachwycającego, czego nikomu nie ujawnił. Wyjazd towarzystwa z Netherfield był straszną wiadomością dla Jane, która zakochała się w panu Bingley. Elizabeth wspierała siostrę. Kiedy kilka miesięcy później pojechała z wujostwem na podróż po kraju nie spodziewała się, że spotka pana Darcego, którego starała się unikać. On natomiast starał się zwalczać swoje uczucie do niej. Czy drogi Elizabeth i Darcego jeszcze się skrzyżują? Czy oboje będą kierować się dumą i uprzedzeniem?

"Duma i uprzedzenie" jest najbardziej znaną powieścią Jane Austen. Autorka długo musiała starać się o wydanie swojej książki. W XIX w. młode damy publikujące powieści mogły stracić szanse na zamążpójście, ponieważ takie zachowanie uchodziło za niewłaściwe. Jednak ojciec Jane wspierał ją i zachęcał do pisania. Panna Austen rozpoczęła prace nad książką, kiedy miała 21 lat i zakończyła ją w ciągu roku. Początkowo powieść miała inny tytuł- "Pierwsze wrażenia". Niestety żaden wydawca nie chciał przyjąć rękopisu młodej pisarki. Jane nie poddawała się jednak i po wydaniu "Rozważnej i romantycznej" ukazała się zmieniona już "Duma i uprzedzenie", która okazała się sukcesem autorki. Początkowo było to dzieło anonimowe.

Powieść już od pierwszego zdania daje do zrozumienia czytelnikowi o stylu Jane Austen. Pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, gdzie po przeczytaniu małego fragmentu książki do samego końca miałam uśmiech na ustach. Autorka bowiem ma swój charakterystyczny styl pisania i specyficzny ironiczny humor. To zrozumiałe, że nie każdemu może się on spodobać, ale ja tak go uwielbiam w tej powieści. "Duma i uprzedzenie" to pierwsza książka Jane Austen, z którą się zapoznałam. Wiem już, że za długo z tym zwlekałam. Kiedy zaczyna się czytać nie można się oderwać, a akcja wciąga coraz bardziej.

Powieść traktuje o obyczajach i mentalności ludzi XIX w. Można tu zauważyć wątek romantyczny, który wydaje się być głównym w tym przypadku. Jednak kiedy zajrzy się trochę głębiej od razu co niektórzy odnajdą przesłanie autorki. Co więcej jest to oczywiste już po samym tytule. Jane Austen poprzez przykład bohaterów, których wykreowała daje nam cenne wskazówki, którymi powinniśmy się kierować w życiu. Najważniejsze może wydawać się tu 'ocenianie książki po okładce'. Każdy człowiek zasługuje bowiem na lepsze poznanie, a osądzanie po pozorach, nawet jeśli częściowo prawdziwych, sprawia, że wiele w życiu się traci. W XVIII/XIX w. bardzo dużo uwagi zwracało się na dobre maniery. Również w powieści autorka dokładnie to opisała. Ale pod tymi 'manierami' często kryła się fałszywość i drwina. Widać to chociażby po przykładzie sióstr Bingley. To, jak ważne było dobre zachowanie zarówno panny, jak i jej rodziny świetnie widać po rodzinie Bennetów. Jane i Elizabeth były pokrzywdzone przez zachowanie matki, która ośmieszała córki i siebie w towarzystwie. Kolejnym problemem jest tu sprawa majątku, pozycji społecznej. Tak więc doskonale widać jak wiele tematów poruszyła w powieści autorka, a to jeszcze nie są wszystkie jakie można wymienić. Chodzi tu bardziej o mentalność ludzką niż o romans. Wszystko jednak wspaniale się ze sobą łączy i przenika.

Bohaterowie w "Dumie i uprzedzeniu" są bardzo ciekawi i wzbudzają do razu naszą sympatię. Są dobrze wykreowani, autorka poświęciła trochę swojego czasu każdemu z nich. Najbardziej jednak skupiła się na Elizabeth, która bardzo ją przypominała. Lizzy była bardzo intrygującą osóbką. Z pewnością jej zachowanie nie do końca pasowało do ogólnie przyjętego przez ludzi. Była to dziewczyna bystra, szczera, chętnie wyrażała swoją opinię, nie szczędziła krytyki. Właśnie jej zachowanie zwróciło uwagę pana Darcego. Nikt jeszcze nie rozmawiał z nim w ten sposób i tak go nie potraktował. Można powiedzieć, że Darcy zakochał się w niej od drugiego wejrzenia, gdyż jak wspomniał pierwszym razem, Lizzy nie zachwyciła go urodą. Powszechnie jednak uchodziła za piękność. Elizabeth była drugą z kolei córką i była ulubienica ojca, głównie dzięki swojemu bystremu umysłowi. Jednocześnie okazała się być najmniej kochaną przez matkę. Była zabawna, lubiła się śmiać, nie brała wszystkiego do serca. Również osądziła Darcego po pozorach, ale przyczyną był Wickham, który opowiedział jej wiele kłamstw na jego temat. Później okazało się, kto jest winny. Pan Darcy - początkowo mroczny, tajemniczy, próżny, dumny, z czasem zyskuje naszą sympatię. Szczerze mówiąc moją zyskał już na samym początku :) Jest jaki jest, mój ulubiony bohater literacki. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się utożsamić się nie z główną bohaterką, ale właśnie z postacią męską, drugoplanową. Nie wiem jak to się stało. Ale tak czy inaczej uwielbiam pana Darcego :)

Narracja w "Dumie i uprzedzeniu" jest trzecioosobowa. Najczęściej jesteśmy świadkami wydarzeń, w których brała udział Elizabeth, znamy jej myśli, uczucia. Jednak poznajemy także inne okoliczności, o których nie wie bohaterka. Narrator czasami wtrąca swój komentarz, i o ile początkowo się nie ujawnia, zauważyłam kilka razy zwroty, po których domyślić się można, że jest to sama autorka, kobieta.

Podsumowując, "Duma i uprzedzenie" jest świetną lekturą, przez wielu krytyków oceniana jako najlepsza powieść Jane Austen. Czytają ją z uwielbieniem współcześni czytelnicy, doczekała się wielu ekranizacji i nadal nie traci na popularności. Na czym polega sukces autorki? Nie będę ukrywać, że akcja jest najprostsza z możliwych, nie jesteśmy tu niczym zaskakiwani. Jednak powieść czyta się bez przerwy. W czym zasługa? Mnie ujął język autorki, bardzo lubię taki humor i rezerwę. Innych może urzec zupełnie co innego. Książka jest uniwersalna. Każdy może postawić się na miejscu bohaterów, przeżyć coś podobnego, bez względu na czasy, w których żyje. Tak czy siak, "Duma i uprzedzenie" stała się moją ulubioną powieścią, a ja zaczęłam interesować się również innymi dziełami Jane Austen. Pewnie niedługo moja biblioteczka zyska kilka nowych książek autorki, a na blogu oczywiście pojawią się recenzje :) Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak potoczyła się historia Elizabeth kierującą się uprzedzeniem i Darcego wykazującego się dumą, koniecznie przeczytajcie tę powieść o miłości od drugiego wejrzenia. Moja ocena to 10/10

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania  
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!
Z listą BBC

środa, 8 maja 2013

33. Dotyk Julii - Tahereh Mafi



Tytuł: Dotyk Julii
Tytuł oryginału: Shatter Me
Autor: Tahereh Mafi
Seria: Dotyk Julii, tom I
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Rok pierwszego wydania: 2011



Tak naprawdę nie miałam w planach przeczytania książki Tahereh Mafi. Wszystko wyszło spontanicznie, zobaczyłam znajomą okładkę i uległam. I z przyjemnością stwierdzam, że nie mam czego żałować. Zapoznanie się z "Dotykiem Julii" było bardzo miłym doświadczeniem.

'Ludzie ciągle polują na to, czego się boją'

Świat się zmienił. Intensywna działalność człowieka sprawiła, że została zniszczona warstwa ozonowa, nie ma plonów, zwierzęta wymierają a pogoda jest nieprzewidywalna. Mnóstwo ludzi zginęło z głodu, ale też wielu z nich zostało zabitych. Tłumaczone jest to argumentem, że wszystko dzieje się dla dobra ludzkości. Od kiedy Komitet Odnowy przejął władzę sprawy się pogorszyły. Nie można już nikomu ufać.

'Nienawiść wygląda tak niepozornie, dopóki się nie uśmiechnie. Dopóki nie obróci się i nie skłamie, a jej usta i zęby nie nabiorą cech czegoś zbyt biernego, żeby zadać mu cios pięścią'

W tym czasie w szpitalu dla obłąkanych od 264 dni przebywa Julia Ferrars. Dziewczyna jest w zamknięciu sama, niedługo ma zamieszkać z nią inna osoba. Nie wie czego się spodziewać. Od bardzo dawna nie rozmawiała z nikim, jedyne co jej zostało to notatnik i stare pióro. Jest głodzona i samotna ale nie jest szalona. Jest zamknięta w tym miejscu za coś na co nie ma wpływu. Wszystko sprowadza się do jej dotyku.

'Tylko krople deszczu przypominają mi, że chmury mają bijące serca. Że ja także je mam' 

Julia przez całe swoje życie starała się być lepsza, milsza, tak aby ktoś ją kochał i akceptował to kim jest. Nie mogła jednak liczyć nawet na swoich rodziców. To za ich pozwoleniem znalazła się w szpitalu. Kiedy poznaje swojego współlokatora jest w szoku. Zamknęli ją z chłopakiem. Bohaterka od razu podejrzewa, że zrobili to po to, by ją zabić. Adam, bo tak ma na imię, bardzo przypomina dziewczynie kogoś z przeszłości. Wszystko jednak wskazuje na to, że on jej nie pamięta. Julią natomiast zaczyna interesować się Komitet Odnowy a w szczególności Warner, dla którego dziewczyna jest niesamowicie fascynująca. Co chce osiągnąć Komitet Odnowy? Kim jest Adam? Czy bohaterka znajdzie w sobie odwagę, aby się zbuntować?

"Dotyk Julii" zachwyca już samą okładką. Według mnie jest niesamowita. Dziewczyna, odłamki szkła, czcionka- wszystko wydaje się być dopracowane i przemyślane. Do tego opis, który nie zdradza wiele, ale jest jakże intrygujący. Wszystko to sprawia, że już na pierwszy rzut oka lektura może okazać się przyjemna. Zwracając uwagę na tytuł oryginału możemy dostrzec, że został on całkowicie zmieniony. Oryginalnie brzmi bowiem "Shatter Me" (zniszcz mnie). Nie jest to dla mnie jakiś wielki problem, a właściwie żaden. Dla mnie ważne jest to, co znajduje się w środku. Chociaż przyznaję, że oryginalnie tytuł bardziej podkreśla problem powieści, osobowość Julii.

Z twórczością Tahereh Mafi spotykam się pierwszy raz. I cieszę się, że miałam taką możliwość, ponieważ jestem wręcz oczarowana piórem autorki. Mówię tu o bardzo poetyckim języku. Praktycznie na każdym kroku możemy spotkać się z licznymi porównaniami albo metaforami. Ciekawym zabiegiem było dla mnie przekreślanie jakiejś części zdania, myśli głównej bohaterki. Pozwala to na zobaczenie przez czytelnika co naprawdę sądzi Julia, jaki konflikt przeżywa w środku. Często autorka nie stosowała znaków interpunkcyjnych i w tym samym czasie pojawiały się powtórzenia. Działo się tak, kiedy chciała ona przyspieszyć akcję. Myślę, że był to świetny pomysł. Czasami zdarzało mi się czytać wszystko jednym tchem. Pierwszy raz czytałam taką książkę i przyznaję, że chciałabym przeczytać wile więcej takich powieści.

Wszystkie zabiegi jakie stosowała autorka sprawiły, że myśli Julii były bardzo barwne i piękne. Jako że bohaterka była zamknięta samotnie prawie przez rok miała mnóstwo czasu na refleksje. Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie liczby pojedynczej i to właśnie z perspektywy dziewczyny widzimy wszystkie wydarzenia. Jesteśmy też przy tym świadomi wszystkich licznych przemyśleń bohaterki. Praktycznie cała akcja jest skupiona na Julii, na tajemnicy jej dotyku. Najczęściej zdarza się tak, że ktoś umiera przez kontakt ze skórą dziewczyny. Ta umiejętność wydaje się pożądana przez Komitet Odnowy i ich bezwzględnych przywódców. Szczególną rolę odgrywa w tym wszystkim Warner.

Wspominając bohaterów muszę powiedzieć też o tym, że chyba pierwszy raz zdarzył mi się taki przypadek jak w tej książce. Mam tu na myśli fakt, że żadna z postaci nie okazała się być dla mnie denerwująca. Zazwyczaj znajdzie się chociaż jeden taki rodzynek, a tutaj nic. Julia jako główna bohaterka sprawdziła się według mnie doskonale. Nie jest irytująca, ani nie wymaga niczego. Jest to bardzo skrzywdzona i w wieku 17 lat bardzo doświadczona przez los dziewczyna. Przez swoją umiejętność nie była akceptowana, nawet przez rodziców. Jej tragedia opowiedziana tak dokładnie, w takim barwnym języku wywołała na mnie wielkie wrażenie - Ba! czasami chciałabym być taka jak ona, mimo że to tylko papierowa postać. Julia ma do czynienia z Adamem i Warnerem. Obaj mężczyźni widzą ją w odmiennym świetle, dla każdego jest inna, ale jednocześnie bardzo ważna. W inny sposób widzą w niej kogoś idealnego. Problem tylko w tym, który ma rację? Kiedy czyta się z perspektywy Julii wszystko staje się jasne. Również tajemnica dotykania/nie dotykania była dla już dla mnie zrozumiała, dlatego nie wiem czemu tak długo nie jest to wyjaśnione. Imiona bohaterów to według mnie strzał w dziesiątkę. Bardzo miło czytało mi się o Julii- uwielbiam to imię:) - ale też imię Adam okazało się dla mnie nieoczekiwanie bardzo ładne. Jakoś wcześniej nie zwróciłam na nie uwagi.    

Mimo tego, że autorka nie postawiła na jakąś większą dawkę emocji, książka jest niezmiernie ciekawa. Czytałam ją już wielokrotnie i za każdym razem jestem zachwycona. Powiedzenie, że chciałabym tak pisać jest mało wystarczające. Pióro autorki jest dla mnie czymś rzadko spotykanym i oryginalnym. Zakończenie powieści nie było jakoś bardzo zachęcające czy intrygujące do lektury kolejnych części, ale ja chętnie się z nimi zapoznam. Stałam się po prostu fanką pióra Tahereh Mafi. "Dotyk Julii" oceniam na 9,5/10. Dodam jeszcze, że zdanie: "Wiedziałaś/eś, ze ptaki kiedyś latały?' bardzo dobrze opisuje czas akcji. To było naprawdę niezwykłe przeżycie. Uwielbiam środki stylistyczne w poezji, a wykorzystanie ich w prozie było dla mnie czymś jeszcze lepszym :) Domyślam się jednak, że nie wszystkim taki język może pasować i nie wszystkim ta książka się spodoba. Ale tak, czy owak ją polecam.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania  
 Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!
  Czytam fantastykę!

czwartek, 2 maja 2013

32. Pandemonium - Lauren Oliver



Tytuł: Pandemonium
Tytuł oryginału: Pandemonium
Autor: Lauren Oliver
Seria: Delirium, tom 2
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Rok pierwszego wydania: 2012



"Delirium" nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia, ale seria zapadła mi w pamięci. Długo nie musiała na mnie czekać druga część trylogii Lauren Oliver. "Pandemonium" okazało się być jeszcze lepsze niż jej poprzedniczka, co ucieszyło mnie niezmiernie. Teraz już wiem, że seria jest jedną z moich ulubionych. Co sprawiło, że "Pandemonium" wydaje mi się ciekawsze?

'Miłość. Gdy tylko wpuścisz do swojego serca to słowo, gdy tylko pozwolisz mu zapuścić korzenie, rozprzestrzeni się jak grzyb we wszystkich zakamarkach twojej duszy - a wraz z nim pytania, drżące, pączkujące lęki, które sprawią, że nigdy nie zaznasz spokoju' 

Lena ma nową rodzinę. Są to ludzie, przed którymi tak usilnie próbowano ją ostrzec i obronić. W świecie Leny bowiem nie ma miejsca dla buntowników. Osoby, które nie chciały przyjąć remedium są powszechnie uważane za ludzi niecywilizowanych i niegodnych należenia do społeczności. Dlatego ukrywają się oni w Głuszy. Starają się nie rzucać w oczy, chociaż nikt nie spodziewa się jak wielu z nich bierze udział w wydarzeniach tamtejszego świata. Głusza była znana już Lenie, ale z innej strony. Dziewczyna snuła marzenia o swoim szczęśliwym życiu u boku Aleksa, gdzie nikt nie będzie im mówił co powinni i co muszą robić. Plany jednak się zmieniły.

'Okazało się, że zwierzęta są po drugiej stronie granicy - to tamte potwory w mundurach. Potrafią mówić cichym i łagodnym głosem, opowiadać kłamstwa i podrzynać ci gardło z uśmiechem na ustach' 

Teraz Lena jest w zupełnie innym miejscu niż to, które pokazał jej niegdyś ukochany. Stało się tak, gdyż Aleks polecił jej by biegła. A ona zrobiła to o co ją prosił. Zrobiła to tak sumiennie, że wylądowała aż dziewięćdziesiąt kilometrów na południowy zachód od Portland. Teraz Lena jest samotna i tęskni za Aleksem. To on pokazał jej miłość i to on ją jej odebrał. Bohaterka nie może się z tym pogodzić. Zostaje jej tylko przystosowanie się do trudnego życia w Głuszy. Poznaje tam Raven, która odnalazła ją ledwo żywą i pomaga jej w zapoznaniu się z nowym życiem. Jest ona zupełnie inna niż ci, których Lena znała w Portland. Zresztą wszyscy są inni. Dziewczyna nie może się nadziwić, że nie ma segregacji płci i można rozmawiać ze wszystkimi bez obaw.

'Jeśli jesteś mądry, troszczysz się o innych. A jeśli się troszczysz, to kochasz' 

Kiedy jest już przystosowana i oswojona z Głuszą a jej działania wskazują na zaangażowanie dla wspólnej sprawy, Lena dostaje nowe zadanie. Ma mieć oko na Juliana Finemana, syna Thomasa Finemana, przywódcy AWD (Ameryka Wolna od Delirii ). Organizacja ta dąży do uznania remedium dla ludzi przed 18 rokiem życia, co może być niezwykle, śmiertelnie niebezpieczne. W tym wszystkim wielką rolę może odgrywać właśnie Julian. Chłopak wydaje się Lenie szczególnym przypadkiem i nie sądzi, by coś mogło zmienić jego przekonania. To wszystko może się zmienić, kiedy bohaterowie zostają porwani i uwięzieni w jednej celi. Lena dowiaduje się wielu informacji, co zmienia jej punkt widzenia i jej dotychczasowe życie. Czy dla Juliana jest to równie ważne? Kto porwał bohaterów i jaki był tego cel?

"Delirium" zakończyło się w nieco dramatycznym momencie. Nie było tu typowego zakończenia powieści, czy części z serii. Bardziej przypominało mi to koniec rozdziału. Jak dobrze się złożyło, że miałam kolejną część pod ręką! Nawet jeśli trochę poczekała na swoją kolej, kiedy tylko zaczęłam czytać nie mogłam już odłożyć książki. "Pandemonium" jest bowiem pełne akcji i napięcia, a czytelnik z niecierpliwością wyczekuje kolejnych informacji. Autorka bawi się z naszym zniecierpliwieniem, specjalnie przedłuża czas czekania. Robi to stosując podział akcji na 'Teraz' i 'Wtedy'. O ile w "Delirium" przed każdym rozdziałem mogliśmy znaleźć jakąś naukę z księgi SZZ lub cytat wyjaśniający nam fabułę, tym razem pani Oliver z tego zrezygnowała. Nie ma już potrzeby 'kształcenia' czytelnika o świecie przedstawionym, bo z pewnością wie on o czym czyta. Pisząc 'Wtedy' autorka ma na myśli czas, kiedy to Lena przystosowuje się do życia w Głuszy, czyli jej pierwsze miesiące w tym miejscu. 'Teraz' natomiast odnosi się do działań ruchu oporu i misji bohaterki. Początkowo ten zabieg nie był dla mnie jakimś oryginalnym pomysłem. Ale później, kiedy zarówno w 'Teraz' jak i 'Wtedy' rosło napięcie, a ja nie mogłam wybrać, gdzie akcja jest ciekawsza, zrozumiałam koncepcję Lauren Oliver.

Lena ma na celu obserwowanie Juliana, jako że może on być ważnym punktem w powodzeniu misji. Bohater wydaje się być tym, kim za wszelką cenę ona nie chce się stać. Przemawia on do młodzieży, jest ich przewodnikiem i umie do nich dotrzeć. Nie jest jeszcze po zabiegu chroniącym przed delirium. Może on się okazać dla niego śmiertelnie niebezpieczny, gdyż operacje, które przeszedł w przeszłości zmniejszają jego szanse na przeżycie po tak skomplikowanym zabiegu jak podanie remedium. On jednak tego chce. Dla wielu ludzi jest przykładem, wzorem do naśladowania. Ale decyzja Juliana ma też drugie dno, o którym dowie się Lena, gdy zostaną razem zamknięci w jednej celi.

Lena zmieniła swoją tożsamość, ma nową wymyśloną przeszłość, zmieniła miejsce zamieszkania, ma dla niepoznaki fałszywą bliznę pozabiegową. Wszystko po to, aby nie zostały wykryte prawdziwe intencje jej, a także mieszkającymi z nią jako 'rodzina' Raven i Tacka. Gdyby zostali odkryci, nie pozostawałoby im nic innego jak śmierć. Bohaterka bowiem zaczyna rozumieć, a raczej zrozumiała to po przybyciu do Głuszy, że to nie ci po drugiej stronie są zwierzętami, ale ci, z którymi żyła przez 18 lat.

Lena ciągle tęskni za Aleksem, którego wciąż kocha mimo upływu czasu. Ale znajomość z Julianem może okazać się dla niej zbawienna. Chłopak jest ostrożny i zachowawczy, ale po dłuższym czasie poznajemy go takim, jakim jest naprawdę. Między bohaterami może więc narodzić się uczucie, którego jedno z nich wcale nie chce, a drugie potrzebuje.

"Pandemonium" jak dla mnie jest niesamowicie wciągające, Jeżeli ktoś zniechęcił się do serii po przeczytaniu "Delirium" niech da serii jeszcze jedną szansę, a nie zawiedzie się. Widać, że Lauren Oliver ma jeszcze mnóstwo pomysłów, którymi może nas zaskoczyć. Jeżeli chcecie poznać świat z "Delirium" i zastanawiacie się nad problemem miłości, ta trylogia z pewnością stanie się waszą ulubioną. "Pandemonium" oceniam znacznie wyżej niż pierwszą część - 9/10

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania 
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!  

środa, 1 maja 2013

Hello May - czyli cytat miesiąca maj


Witajcie pierwszego maja, czyli w moim ulubionym miesiącu mojej ulubionej pory roku :)
Tak jak zapowiedziałam w poście o zmianach postanowiłam wprowadzić na mojego bloga akcję 'Cytat miesiąca'. Akurat świetnie się złożyło, że rozpoczynam od maja. No dobrze, zanim podam ten cytat może napiszę co nieco o tym przepięknym miesiącu.

Tak więc maj wziął swoją nazwę od imienia bogini Mai, matki boga Merkurego. Maja była boginią wzrastania, matką ziemią. Co zaś tyczy się samej nazwy: majus po łacinie oznacza miły, pełen radości. Natomiast w języku polskim słowo 'maić' znaczy stroić. Nic więc dziwnego, że ten piąty miesiąc jest pełen kwitnących kwiatów, drzew, śpiewających ptaków. Jest to też czas zakochanych, sama pogoda sprawia nam radość. Jest to też najpiękniejszy miesiąc maryjny. Miłość unosi się w powietrzu. Może dlatego tak go uwielbiam :)
W maju świętujemy takie dni jak Konstytucji 3 Maja (NMP Królowej Polski), ale także Dzień Strażaka(4 maj), Bibliotekarzy(8 maj), Dobrych Uczynków(19 maj) i oczywiście Dzień Matki(26 maj).

A teraz CYTAT MIESIĄCA
Postanowiłam dodawać ten post każdego pierwszego dnia miesiąca.



"Każdy nowy dzień jest kwiatem
Który zakwita w naszych rękach
Tam gdzie się kocha, nigdy nie zapada noc.
Serce to cząstka człowieka,
Które tęskni, kocha i czeka."

Wybrałam ten cytat, gdyż świetnie pasował mi w tym miesiącu. Wiecie czyje to mogą być słowa? Piszcie w komentarzu. Jestem bardzo ciekawa, czy zgadniecie ^^