wtorek, 26 sierpnia 2014

80. "Dom nad jeziorem smutku" Marilynne Robinson


Ostatnio miałam możliwość przeczytania książki, która w wielu czytelnikach wzbudziła zainteresowanie. "Dom nad jeziorem smutku" należy do współczesnej klasyki i niewątpliwie zachwyca słowami.


"Ciemność jest jedynym żywiołem, w którym wszystko się rozpływa"

Fingerbone to niewielka miejscowość w stanie Idaho, gdzie centrum życia mieszkańców stanowi rozległe polodowcowe jezioro. To tutaj wychowywały się Ruth i jej młodsza siostra Lucille. Zanim dziewczynki przyszły na świat w Fingerbone doszło do widowiskowej katastrofy. Pociąg przejeżdżający przez most, kiedy był już w połowie, zsunął się do wód jeziora. Nigdy nie ustalono gdzie znajduje się jego wrak, nie wydobyto ciał ludzi, którzy zginęli. Jedną z ofiar był dziadek Ruth i Lucille.

"Pod względem ciężaru myśli mają się tak samo do ciemności, z której wyrastają, jak odbicia do wody, na której się tworzą, w ten sam sposób są też przypadkowe i dane nam tylko przez chwilę" 

Jego żona została sama z trzema córkami: Helen, Molly i Sylvie. Jednak kiedy dorosły, opuściły swoją matkę i każda wybrała się w swoją stronę. Po wielu latach Helen przyjechała ze swoimi córeczkami do Fingerbone. Ale nie zobaczyła się ze swoją rodzicielką. Zostawiła Ruth i Lucille na ganku ich babci obiecując, że zaraz wróci. W rzeczywistości pojechała nad jezioro, by rzucić się w przepaść.

"Pamięć to poczucie straty, a strata pociąga nas za sobą" 

Dziewczynki trafiają pod opiekę zaradnej babci, a po jej śmierci dwóch nieudolnych sióstr dziadka. Po pewnym czasie kobiety postanawiają zwrócić się do Sylvie, gdyż według nich lepiej poradzi sobie z dziećmi. Ciotka Ruth i Lucille okazuje się osobą żyjącą w swoim świecie, często wydawała się nieobecna, znikała z domu na cały dzień. Wkrótce dziewczynki odkrywają jej wędrówki nad jezioro i bojąc się utracić jeszcze jedną osobę nie spuszczają jej z oka. Kiedy Lucille z wiekiem zaczyna dostrzegać inność swojej ciotki, chce zrobić wszystko by żyć jak inni mieszkańcy, co w efekcie coraz bardziej oddala od siebie nieodłączne siostry.

Dom nad jeziorem smutku" to książka, której tytuł z pewnością nie jest zachęcający do lektury, szczególnie w lato, kiedy mamy ochotę na coś lekkiego i pozytywnego. Wiele osób tylko kręciło głowami widząc książkę w moich zbiorach, uważając, że taki smutas jak ja tylko niepotrzebnie dodatkowo się dołuje. Mimo ich dezaprobaty zaczęłam czytać. Czy "Dom nad jeziorem smutku" rzeczywiście jest posępną lekturą? Raczej nie, ale opowiada smutną historię dwóch dziewczynek, porusza problem samotności i braku miejsca wśród innych ludzi.

Już od pierwszych stron zauważyłam, że książka będzie inna. Zostałam poczęstowana zdaniami, których każde słowo jest dopracowane. Styl autorki jest bardzo barwny, a narracja (z punktu widzenia Ruth) nieśpieszna. Nie znajdziecie tu wielu dialogów, które zostały zdominowane przez opisy lub spostrzeżenia Ruth. Powieść wymaga od czytelnika zaangażowania i chęci czytania, delektowania się słowami i kunsztem języka. Czyta się ją niezwykle powoli, gdyż dotyka tylu ważnych kwestii, że instynktownie czuje się, iż trzeba poświęcić jej więcej czasu.

Nie dziwi mnie, że "Dom nad jeziorem smutku" jest zaliczany do stu najważniejszych współczesnych powieści i zdobył Nagrodę Hemingwaya. Jest to klasyka, a z tego co zauważyłam klasykę trzeba czytać dla pięknego języka, nie zaś dla samej akcji. W powieści Marilynne Robinson nie śledzimy z zapartym tchem przygód bohaterów, ale słuchamy opowieści Ruth. Autorka bardzo dużo uwagi przyłożyła do psychologii postaci. Ruth jako narrator opisuje swoją historię, ale skupia się głównie na obrazie osób, które ją otaczają. Przez bardzo długi czas nie miałam pojęcia o tym, jaka jest główna bohaterka. Ale równolegle do jej dojrzewania coraz częściej pojawiają się jej własne przemyślenia o życiu, śmierci, samotności. To pozwala nam określić lepiej jej portret. W związku z tym, że psychologia jest silnie powiązana z bohaterami, ich obraz jest bardzo wyraźny. Są to postaci posiadające swoją własną głębię, którą próbujemy odszyfrować.

"Dom nad jeziorem smutku" polecam osobom, które są ciekawe klasyki we współczesnym wydaniu, a także tym, których nie zraża brak akcji, ale zachwyca piękny język. Powieść z pewnością jest godna przeczytania, lecz przeczytana za wcześnie może wywołać na nas efekt odwrotny do zamierzonego. Jeśli więc nie czujecie się gotowi by zmierzyć się z lekturą, poczekajcie. Jeszcze przyjdzie na nią czas. Oceniam na 4/6


tytuł: "Dom nad jeziorem smutku"
autor: Marilynne Robinson
wydawnictwo: M Wydawnictwo
rok wydania: 1980 (w Polsce 2014)
ilość stron: 212

WYZWANIA: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M!

11 komentarzy:

  1. Raczej nie dla mnie, ale mamie polecę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i mam podobną opinię do Twojej. To książka, do której trzeba dojrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że za kilka lat lepiej ją zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka kiczowata okładka - ja odniosłam takie wrażenie, że jest ona jakaś taka "passe" :c Ale gdy zagłębiałam się w kolejne zdania Twojego tekstu stwierdziłam, że to coś dla mnie, ten tajemniczy pociąg, samobójstwo matki, biedne siostrzyczki, które trafiają od rodziny do rodziny, wydaje się to być serią niefortunnych zdarzeń, które spadły na te dwie niewinne duszki, jestem ciekawa co się stało z ciotką, czy wyjaśnione zostało dlaczego matka skoczyła do jeziora... Tak, jestem ogromnie ciekawa, chyba na tyle, że sięgnę po tę powieść.

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Posiadam "Dom nad jeziorem smutku" i będę musiała się za niego w końcu zabrać. Mam nadzieję, że odnajdę się w tej historii i książka nie bedzie mnie nudziła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Być może kiedyś sięgnę po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już sam tytuł wprowadza w melancholijny nastrój. A niespieszna narracja, niezdominowana dialogami to zdecydowanie coś dla mnie, ostatnio przepadam za takimi powieściami (mnogość dialogów za to mnie męczy, przytłacza). :)
    Coraz lepiej piszesz. :)
    "W rzeczywistości pojechała nad jezioro by rzucić się w przepaść" - Przecinek po "jezioro". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję ślicznie za twój komentarz, takie słowa zawsze motywują :)

      Usuń
  8. No nie wiem, właśnie tytuł ciekawy, ale tak cała reszta do mnie nie przemawia zbytnio :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Och, mi ilość opisów i brak akcji nie stoją na przeszkodzie, jeśli są tak ładnie zrekompensowane pięknym stylem. :) Powieść zamierzam oczywiście w bliżej nieokreślonej przyszłości poznać, bo czuję, że będę się zachwycać. :) Ostatnio jedna z koleżanek mi ją polecała, ale jakoś wyleciał mi ten tytuł z głowy, dobrze, ze Twoja recenzja mi o nim przypomniała, to teraz rozpocznę poszukiwania. :D
    pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz jest dla mnie zachętą do prowadzenia tego bloga. Każdy ślad jaki tutaj zostawicie sprawia, że jest mi ciepło na sercu. Zapraszam Was więc do komentowania, czytam każdą Waszą odpowiedź i jestem chętna do dyskusji. Chętnie odwiedzę również Wasze blogi :)

Jeżeli jesteś osobą anonimową, Ciebie też zachęcam do komentowania. To naprawdę bardzo miłe, kiedy widzę, że czytacie moje posty. Tylko nie zapominajcie się podpisać :P

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...